piątek, 27 sierpnia 2021

Zarabiam dzięki temu, że Wy zarabiacie

Z pewnością zauważyliście, że często polecam sposób zarabiania przez internet, na którym zarabiam najwięcej, czyli Giełdę Tekstów. Po pierwsze dlatego, że, jak napisałem przed chwilą, zarabiam na nim najwięcej, a zatem i Wy możecie na nim zarabiać, a po drugie dlatego, że zarabiam dzięki temu, że Wy zarabiacie. Program Afilacyjny (z którego zakładając konto także możecie korzystać), nagradza mnie 5% wartości wykonywanych przez Was transakcji. Czyli za każdym razem, kiedy zarabiacie, ja także coś z tego mam (ale Wy nic nie tracicie). Ten model działa wspaniale, bo kiedy Wy zaczynacie zarabiać, piszecie teksty jeszcze chętniej, dzięki czemu zarabiacie jeszcze więcej.

To uczciwy system, ja jestem zadowolony, ale dostaję cokolwiek dopiero, kiedy Wy zarobicie, a zatem nie zyskuję nic, kiedy rejestrujecie się z mojego linka, ale nic nie piszecie. Bo kiedy piszecie, sprzedaż rusza. Dzięki temu ile zbiera mi się tam z tych 5% wiem, ile zarabiacie poprzez tę stronę. Zarabiacie dokładnie 20 razy tyle ile zbierze mi się w programie partnerskim. Czyli sporo...

Dodając do tego wszystkie sprzedane przeze mnie teksty robi się przyjemna kwota. Tym chętniej więc zachęcam Was do pisania i sprzedawania swoich tekstów poprzez ten portal. Wy zarabiacie, ja zarabiam...

Zarejestrować można się poprzez ten link.

Oczywiście na moim blogu znajdziecie sporo tekstów, które przybliżą Wam temat zarabiania na własnoręcznie pisanych preclach i artykułach. Jeśli więc potrzebujesz porady, masz pytania - zajrzyj w poniższe wpisy:

piątek, 13 sierpnia 2021

Wydostawanie się z długów

Słów kilka na temat długów i ich spłacania, a nade wszystko o doprowadzaniu do sytuacji, kiedy długów nie mamy, bo to w rzeczywistości powinien być nasz cel. Zacząć jednak należy od tego, że typowe zadłużenie, czy to kredytowe, czy na karcie debetowej czy w systemie ratalnym, czy w końcu dowolnego typu pożyczka powinno być ostatecznością. Wszystkie te sytuacje generują koszty, których powinniśmy unikać za wszelką cenę.

Skracaj czas spłaty


Wychodzenie z długów to proces kosztowny, jak wspomniałem i często długotrwały. W praktyce ponosimy dodatkowe opłaty stale, dopóki jesteśmy zadłużeni. Aby je zminimalizować, powinniśmy zatem wyjść na prostą jak najszybciej, bo im prędzej przestaniemy ponosić koszty, tym mniej ich w ostatecznym rozrachunku poniesiemy.

Tu przykład (jak najbardziej z życia wzięty):
Kupujemy na kredyt lodówkę, kosztującą 2 000 PLN. Kwotę tę możemy spłacać dowolnie, jednak minimalna miesięczna spłata to 50 PLN. Pożyczka oprocentowana jest 12% w skali roku (czyli 1% miesięcznie), oraz obarczona dodatkowym kosztem 10 PLN miesięcznej obsługi pożyczki. Oznacza to, że z naszej spłaty opłacamy ten dodatkowy koszt, następnie spłacamy odsetki, a dopiero pozostała część kwoty to spłata zadłużenia. Przyjrzyjmy się, jak będzie wyglądało spłacanie tego kredytu takimi właśnie, najmniejszymi możliwymi kwotami:


A zatem spłacając kredyt najmniejszą możliwą kwotą, spłacimy w rezultacie 3486,47 PLN za lodówkę, wartą 2000 PLN. Spójrzmy jednak co stanie się, jeśli kwotę spłaty podniesiemy do 200 PLN / m-c.


Tym razem całkowity koszt zamknął się w kwocie 2243,97 PLN. Różnica jest ogromna, prawda?

Spłata kredytu na pierwszym miejscu


Skoro mamy już pewność, że szybsze wyjście z kredytu da nam oszczędność (a w zasadzie uchroni nas przed poniesieniem dodatkowych kosztów), warto zastanowić się, ile jesteśmy w stanie poświęcić aby wyjść z długów jak najszybciej. 

Jeśli kredyt bierzemy dlatego, że dana rzecz jest nam niezbędna i nie możemy zaczekać, by odłożyć pieniądze (co polecam robić za każdym razem, by nie pakować się w dodatkowe koszty), powinniśmy zastanowić się, czy są nam niezbędne jakieś inne przedmioty. Może warto sprzedać telewizor, telefon, samochód, mieszkanie... w przypadku drastycznej wysokości długów, które generują coraz większy koszt. 

Jeśli nie chcemy niczego sprzedawać, powinniśmy zastanowić się nad zaciśnięciem pasa i jednocześnie poszukać dodatkowej fuchy, nadgodzin, zająć się rękodzielnictwem lub znaleźć dowolny sposób na pozyskanie funduszy. Ograniczamy zatem zakupy, wydatki na przyjemności, wyjścia "na miasto", zmieniamy przyzwyczajenia żywieniowe na te mniej kosztowne - wszystko po to, żeby wygenerować największą możliwą kwotę, którą co miesiąc spłacimy zadłużenie.

Co przedkładać nad spłatę długu


Warto jednak wiedzieć, że są wydatki, których nie należy odkładać. Są rzeczy, za które powinniśmy płacić w pierwszej kolejności. To z pewnością rachunki (szczególnie te nieopóźnione), dzięki spłacie których nie popadamy w nowe zobowiązania, nie ryzykujemy eksmisji czy odłączenia prądu. Są to także przynajmniej minimalne wymagania innych kredytów - to robimy, by bank nie naliczył nam dodatkowych kar, kiedy spłacając jeden kredyt, zaniedbujemy inny. 

piątek, 6 sierpnia 2021

Mierz siły na zamiary

Ostatnio coraz częściej spotykam się z bardzo niepokojącym zjawiskiem. Otóż coraz więcej osób w moim otoczeniu, pomimo relatywnie wysokich zarobków, narzeka na brak pieniędzy. Po rozmowie z kilkoma takimi osobami, okazało się, że wraz ze wzrostem dochodów zwiększyły się ich wydatki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że wydatki zwiększyły się bardziej niż dochody.

Nieproporcjonalne zwiększenie standardu życia


Wygląda to mniej więcej tak, że Janusz zarabiał 4000 PLN do ręki, a jego wydatki stałe (na mieszkanie i paliwo) wynosiły odpowiednio 700 i 500 PLN. Na jedzenie szło około 1000 PLN. Inne wydatki zamykały się w kwocie 500 PLN, a na wakacje odkładał regularnie po kolejne 500 PLN miesięcznie. To dawało 3200 PLN po stronie wydatków. 800 PLN szło na oszczędności i inwestycje. Całkiem nieźle, prawda?

Otóż Janusz dostał awans i zaczął zarabiać 7000 PLN. Z miejsca zmienił samochód (bo przecież go stać) i wpakował się w kredyt w wysokości 1300 PLN. Nowy samochód zaczął także więcej palić, a zatem wydatki na paliwo wzrosły z 500 do 1000 PLN. Dodatkowe 1800 PLN kosztów po 3000 PLN podwyżce nie byłoby niczym złym - zasłużył na to, by mu się poprawiło. Jednak Janusz na tym nie poprzestał. Podniósł swój standard życia poprzez bywanie w knajpach i na imprezach (dodatkowe 800 PLN / m-c), a jego wydatki inne zwiększyły się o kolejne 300 PLN. Na dodatek zadecydował, że stać go na droższe, bardziej ekskluzywne wakacje, na które wziął chwilówkę, zamiast odkładać i teraz musi spłacać dodatkowe 500 PLN / m-c. To kolejne 1600 PLN, co daje łącznie 3400 PLN wydatków przy, przypomnijmy, podwyżce 3000 PLN. 



Okazuje się, że sytuacja ta jest jeszcze po "bezpiecznej" stronie, chociaż Janusz zmniejszył o połowę kwotę, którą odkładał co miesiąc (na nieprzewidziane wydatki i zakup funduszy inwestycyjnych). Teraz "załatwi go" jedna nieprzewidziana wizyta u dentysty, czy awaria pralki. 

Problem jednak urasta, kiedy przesadzimy z wydatkami i znajdziemy się w sytuacji, gdy co miesiąc dokładamy do swoich wydatków. Coraz więcej ludzi znajduje się w tej sytuacji i to nie dlatego, że "życie podrożało" jak twierdzą, ale dlatego, że podnieśli swój standard życia nieproporcjonalnie do poprawy warunków finansowych. To pułapka, w którą bardzo łatwo dać się wciągnąć.

Ciąg wydatków


Innym niebezpieczeństwem jest wydatek, który pociąga za sobą kolejne wydatki. Kupujemy drukarkę 3D, by drukować coś do naszego hobby. To pociąga za sobą zakup urządzenia do płukania wydruków i lampy do ich utwardzania, a na koniec orientujemy się, że podczas procesu gromadzą się nieprzyjemnie pachnące opary i inwestujemy w nowy wyciąg. 

Tak samo może być z samochodem, nową wędką, mieszkaniem w ekskluzywnej dzielnicy, nową torebką czy butami - dosłownie ze wszystkim. Czasem działa także Efekt Diderota, lub zwykła sąsiedzka zazdrość. Potrzeba siły woli, by się temu wszystkiemu oprzeć, ale najpierw trzeba być świadomym istnienia tych pułapek.