środa, 27 lipca 2016

Absolutna Podstawa Oszczędzania

Otrzymałem (prawdę mówiąc już jakiś czas temu) kilka pytań i, pomimo, że odpowiedziałem na nie indywidualnie, chciałbym się ustosunkować także na blogu. Najważniejszym pytaniem, które powtórzyło się kilka razy, było "co jest podstawą oszczędzania". Chodziło o to, co dla mnie jest w oszczędzaniu najważniejszą kwestią. Odpowiedź była oczywista, ale na wszelki wypadek przemyślałem sprawę i gdy jednak powróciłem do początku odpowiedź była tylko jedna.

Podstawą Oszczędzania jest Systematyczność!

Na dobrą sprawę nie mają znaczenia odkładane kwoty, gdyż jeśli chcemy zgromadzić fundusze, które umożliwią nam wymarzony zakup lub pozwolą zgromadzić środki na niewielką inwestycję, najważniejsza będzie właśnie systematyczność w odkładaniu. Oczywiście trzeba mieć z czego odkładać, ale jeśli stać cię na życie jako takie, to znajdziesz potencjał także na oszczędzanie, chociaż drobnych kwot.

Właśnie - odkładana suma nie musi być duża - ważne, żeby była odkładana systematycznie, w stałych (najczęściej comiesięcznych) odstępach czasu i traktowana jako obowiązek - na równi z rachunkami, które przecież opłacić trzeba. Podczas płacenia rachunków, dodatkowo odkładamy ustaloną kwotę (najlepiej na osobne konto), o której zapominamy aż do czasu, aż uzbieramy.

Każdą Oszczędność traktuj jako... Oszczędność!

By jednak zwiększyć sumę na koncie oszczędnościowym, przyzwyczaj się do myśli, że każda pojawiająca się oszczędność powinna trafić na konto. Jeśli dostajesz zwrot podatku, powinien tam trafić (chyba że jesteś świadom zwrotu i czekasz na niego, bo uwzględnia go twój budżet). Jeśli dostajesz zwrot nadpłaty za wodę, gaz czy energię elektryczną, wpłać to na konto. Nawet jeśli idziesz do sklepu, a artykuł, który zawsze kupujesz jest właśnie w promocji (a nie kupisz go na zapas), zaoszczędzoną kwotę wpłać na konto. W ten sposób nie wydasz zaoszczędzonych pieniędzy, a kwota na koncie będzie się szybko powiększać.

Wpłać na konto także każdy niespodziewany zarobek. Premię, której nie uwzględniałeś, prezent na który nie liczyłeś czy fuchę, którą po znajomości złapałeś, by dorobić. W ten sposób pieniądze nie przepadną, a ty będziesz mieć świadomość, że wiesz gdzie są twoje pieniądze. Dodane do systematycznie odkładanej kwoty stanowić będą niebagatelne sumy. Sam byłem zaskoczony jak łatwo było odkładać tym sposobem.

wtorek, 12 lipca 2016

Po co w ogóle oszczędzać?

To ciekawe, ale kiedy rozmawiałem ze znajomymi, którzy zarabiają sporo więcej niż ja, a ich wydatki stałe (przymusowe) są właściwie niższe od moich, okazywało się, że nie potrafią odłożyć z pensji choćby złotówki. Zaskakujące było twierdzenie, że gdy pod koniec miesiąca mają coś jeszcze na koncie, to... wydają to. Wyjście "na miasto", ewentualnie wyjazd na weekend czy szybkie wakacje (weekend za granicą). To ciekawe, bo osoby te nieustannie narzekają na wysokość rat, które płacą w związku z zaciąganymi ciągle kredytami. Kiedy zaś zapytali mnie co moim zdaniem powinni zrobić, po szybkim i pobieżnym przeanalizowaniu rachunków znalazłem im oszczędności, które... natychmiast wydali (spożytkowali) w następnym okresie rozliczeniowym. Oto jakie mechanizmy zadziałały i jak można próbować je zwalczyć:

1. A na co ja mam oszczędzać?

W zasadzie bardzo słuszne pytanie. Kolega pracujący, nie zamierzający pracy porzucać, mający aktywny styl życia i zarabiający solidne pieniądze nie widzi celu, na który mógłby oszczędzać. Jednak gdy uświadomił sobie, że zamiast spłacać kredyty (i odsetki), mógłby szybko odłożyć kompletną kwotę i nie dopłacać do zakupu mogła by go zmotywować.

2. Stać mnie!

Mogę wziąć każdy kredyt tak długo, jak długo wiem, że będę miał pracę, która będzie te kredyty spłacać. Wolę kupić coś dziś a nie za miesiąc, gdy pieniądze będą na koncie. Z jednej strony - oczywiście. Z drugiej - nie szkoda? Przecież czekając do końca miesiąca można by uniknąć odsetek, a więc więcej pozostałoby w portfelu.

3. To co oszczędzę mi nie wystarczy.

To bardzo ciekawy mechanizm, który ponownie sprowadza się do odsetek. Kolega, który uświadomił sobie, że odsetki pochłaniają około 10% wypłaty uznał, że 10% to niewielki koszt i skoro nie połaszczyłby się na zmianę pracy, by zwiększyć pensję o 10%, to i taka oszczędność nie jest intratna. Jednak, gdy przedstawi się to w sposób: to więcej niż trzynasta wypłata w roku - taka premia, to nabrało nagle innego znaczenia.

4. Nie umiem oszczędzać.

To faktyczny problem do którego doszliśmy, gdy wszystkie inne tłumaczenia zawiodły. Jest to jednocześnie istota problemu - skoro nie umiesz, nie uczysz się tego i nie walczysz, to nieoszczędzanie staje się masłem maślanym - nie oszczędzam, bo nie umiem, a nie umiem bo nie oszczędzam. Czyli nie da się. Kropka. Jeśli nie chcesz z tym nic zrobić, to nie zrobisz, ale jeśli chcesz...

Rozwiązanie

Do oszczędzania warto jednak się zmusić. Nawet jeśli masz dobrą pracę, którą lubisz, to lepiej myśleć o przyszłości. W takich warunkach lepiej oszczędzać. Jeśli bowiem nagle przestaniesz lubić swoją pracę, trudniej Ci będzie NAGLE zacząć oszczędzać. Jeśli stracisz pracę, także za późno będzie na rozpoczynanie nauki, czy zgromadzenie oszczędności. To można (i najlepiej jest) robić właśnie wtedy, kiedy ma się dobre i stałe źródło dochodu. Nawet jeśli nie zamierasz z niego rezygnować, warto odkładać. 

Jeśli nie umiesz odkładać, załóż sobie osobne konto (najlepiej bezpłatne konto oszczędnościowe), które potraktujesz TAK JAK JEDEN ZE SWOICH KREDYTÓW! Wpłacaj na nie regularnie co miesiąc stałą kwotę i zapominaj o niej. Nie sprawdzaj salda rachunku, nie myśl o nim w innych kryteriach jak tylko konieczność wpłaty co miesiąc. Najlepiej zrób stałe zlecenie i nie zajmuj sie tym więcej. Takie konto, udające jeden z kredytów odwali robotę oszczędnościową za Ciebie!

Jeśli przyjdzie Ci do głowy, że jest koniec miesiąca, a pozostały Ci jeszcze jakieś pieniądze do rozdysponowania, zamiast wydawać na coś, co nie jest Ci niezbędne, spłać choć część któregoś kredytu. Wraz ze spłatą części kredytu, maleje wysokość raty z uwagi na zmniejszające się odsetki. Wraz ze spłatą całego kredytu otrzymujemy zastrzyk gotówki, kwota pozostająca na koncie jest większa i tym szybciej spłacamy kolejny kredyt, a więc w coraz większym tempie zaczynamy oszczędzać pieniądze. Po spłaceniu wszystkich kredytów pamiętaj, że nadal masz jeden, który samemu sobie założyłeś - Twój rachunek oszczędnościowy, który udaje kredyt. Masz więc nadal co "spłacać". Kiedy po dłuższym czasie sprawdzisz stan konta będziesz zaskoczony ile udało się odłożyć. Przekonasz się, że umiesz oszczędzać. A skoro umiesz, to nie masz już wymówki!

piątek, 8 lipca 2016

Zarabiaj na pisaniu... czegokolwiek


Myślisz o tym, by zarabiać przez internet realne pieniądze? Dysponujesz odrobiną czasu codziennie, często w dziwnych godzinach i nie masz tego jak spożytkować? Zapewne ucieszy Cię, że jest możliwość, dzięki której możesz wykorzystać dowolną ilość czasu o dowolnej godzinie i zarobić realne pieniądze nie wychodząc z domu!

Taką możliwość daje serwis, do którego przeniosłem się po tym, jak Textmarket przestał działać. Serwis, z którego korzystam nazywa się Giełda Tekstów i w chwili gdy piszę te słowa, dokonałem już kilka wypłat, zatem program jest sprawdzony. Cała "praca" polega na pisaniu artykułów o dowolnej treści i tematyce, a następnie pozostawienie ich w serwisie, by ktoś mógł je kupić za ustaloną przez autora cenę. Oczywiście lepsze (i tańsze) artykuły sprzedają się szybciej, więc jakość jest w cenie. Po potrąceniu należności serwisu (kilka procent od każdego artykułu), resztę możemy wypłacić. Warunkiem wypłaty jest zgromadzenie na swoim koncie 75 PLN (mnie udaje się to w około miesiąc, a piszę mniej więcej godzinę, dwa - trzy razy w tygodniu). Uważam, że z powodzeniem można pisać więcej, jeśli ktoś dysponuje czasem. 

Cały proces jest łatwy i przyjemny, a dostarcza realnych pieniążków. Szczególnie, że niesprzedane artykuły leżą na serwerze i czekają, aż ktoś je kupi. A gdy kupi, nawet taki stary artykuł, pieniążki dodawane są do konta. Pisanie w taki sposób jest zupełnie bezstresowe, gdyż nikt nie każe pisać artykułów na konkretny temat (choć można przyjąć zlecenie na teksty o konkretnej tematyce, przeważnie lepiej płatne - serwis umożliwia także taką formę współpracy), ani w konkretnym czasie. Sami jesteśmy sobie panem, a zarobione pieniądze stanowić będą miły dodatek do pensji.

Ten i inne sposoby zarabiania przez internet można znaleźć w zakładce "Zarabianie przez Internet".

Aby przystąpić do programu i zarabiać na pisaniu, kliknij w ten link.

wtorek, 5 lipca 2016

Wcześniejsza spłata kredytu bez dodatkowych kosztów

Mając kredyt jesteś związany z bankiem i zdany na jego łaskę i niełaskę. Podpisując umowę kredytową (szczególnie kredytu hipotecznego, wykorzystującego twoją maksymalną zdolność kredytową) nie mamy zbyt wielkiego pola do popisu w kwestii negocjacji nieprzychylnych warunków umownych. Bank może nam narzucić co tylko chce, gdyż wie, że raczej nie zrezygnujemy z kupna mieszkania z uwagi na dodatkowy zapis, na przykład o konieczności opłaty w przypadku wcześniejszej spłaty zadłużenia.

Jeśli chcesz wcześniej spłacić kredyt, środki są już zgromadzone, ale nie chcesz płacić prowizji za wcześniejszą spłatę, która jest obecnie na porządku dziennym, jeśli chodzi o umowy kredytowe, to ucieszy cię zapewne fakt, że istnieje rozwiązanie, które pomoże ci obejść ten dodatkowy koszt. Mniej więcej raz do roku bank zmienia coś w umowie kredytowej, przesyłając aneks do akceptacji. To przeważnie drobne zmiany, które często wynikają z uszczegółowienia jakiegoś zapisu, zmiany nomenklatury lub wynikają z nowych przepisów (lub wygody banku). W takim momencie masz 14 dni, w ciągu których możesz poinformować bank, że rozwiązujesz umowę kredytową. W takim wypadku musisz zapewnić na koncie środki na spłatę całego zadłużenia (łącznie z naliczonymi już odsetkami), ale nie poniesiesz dodatkowych kosztów, wynikających z wcześniejszej spłaty kredytu. Bank nie ma prawa pobrać opłat za wcześniejszą spłatę w momencie, gdy rozwiązujesz umowę z winy banku, a taka sytuacja pojawia się, gdy bank zmienia zapisy w umowie, a ty się z nimi nie zgadzasz. Dodam, ze nie zgodzić można się z każdą zmianą w umowie, nawet jeśli zmienia się jedynie numer jakiegoś paragrafu.

W ten sam sposób można wcześniej rozwiązać umowę z dostawcą internetu, telewizji a nawet operatorem sieci komórkowej i nie trzeba czekać na zakończenie okresu związania umową z operatorem (przeważnie dwuletniego). To świetny moment, by renegocjować warunki z obecnym lub poszukać nowego operatora. A to z kolei niesie za sobą niemałe oszczędności.

piątek, 1 lipca 2016

Odrobina Hazardu na Euro 2016?

Skoro Polacy już nie grają (a grali tak, że nie mamy się czego wstydzić), może pora urozmaicić sobie oglądanie reszty meczy, a przy okazji dać sobie szansę na zarobienie kilku złotych? Tak - mam na myśli zakłady bukmacherskie. Sam używam systemu bet-at-home.pl i gorąco go polecam, bo założenie konta jest bardzo łatwe, można wpłacać poprzez zwykłe konto bankowe, operować złotówkami podczas obstawiania a interface jest bardzo prosty.

A co ciekawego teraz w związku z Euro? Oczywiście możliwości jest bardzo wiele - każdy mecz to kilkaset możliwości obstawienia, od typowania zwycięzcy, poprzez wynik, strzelca bramki aż do liczby żółtych kartek czy liczby rzutów rożnych. A prawidłowe obstawienie to zawsze wygrana pieniężna! Minimalny zakład to tylko 1 PLN.

A co warto obstawić (oczywiście wiąże się to z ryzykiem utraty wkładu)? A na przykład za wygraną Islandii w meczu przeciwko gospodarzom turnieju - Francji, można dostać ponad ośmiokrotne przebicie (w tej chwili 8,19 PLN za każdą postawioną złotówkę). Oznacza to, że jeśli zaskoczenie turnieju - Islandia, w regulaminowym czasie pokona drużynę z Francji, stawiając 50 PLN, otrzymamy ponad 400 PLN. Szybko zarobione pieniążki.

Ja jednak ryzykantom polecam zabawić się w zakład kombinacyjny, w którym staramy się trafić wszystkie obstawiane wydarzenia. W tym przypadku, stawiając dychę na to, że Niemcy wygrają z Włochami, Walia pokona Belgię a wspomniana Islandia zwycięży w meczu z Francuzami (wszystko w ciągu regulaminowego czasu gry), wygramy oszałamiające 870 PLN (kursy z godziny publikacji wpisu). A przecież dycha to nie pieniądz.

Z doświadczenia wiem, że obstawione mecze ogląda się dużo ciekawiej. Do tego obstawiając tak, jak każe serce mamy wynagrodzenie także materialne, gdy drużyna, którą lubimy bardziej wygrywa.

A zatem zapraszam do korzystania z systemu bet-at-home.pl, umożliwiającego wygodne obstawianie wyników bez wychodzenia z domu.