czwartek, 31 sierpnia 2017

Tańsza przesyłka w sklepach internetowych

Robisz zamówienie w sklepie internetowym, wybierasz produkty, sposób zapłaty, wysyłkę, opłacasz i czekasz na paczkę, a ta przychodzi akurat, kiedy nie ma cię w domu. Chcąc nie chcąc, idziesz na pocztę, by ją odebrać. Znasz to?

Po co przepłacać?


Zapłaciłeś za dostawę do domu, ale i tak musisz iść na pocztę i samodzielnie odebrać przesyłkę. Być może nawet byłeś w domu, ale podstępny listonosz i tak zostawił avizo (czy nie robią tak?). Czujesz się oszukany, bo musisz wykonać część usługi, za którą zapłaciłeś. Na domiar złego, odebrałeś zawiadomienie o przesyłce dopiero po dotarciu do domu, a przecież dosłownie chwilę temu byłeś obok poczty i gdybyś tylko wiedział, odebrałbyś! Nie pozwól, by to wydarzyło się ponownie i nie przepłacaj za przesyłkę, którą i tak będziesz musiał odebrać. Skorzystaj z odpowiedniej opcji dostawy.


Odbiór w punkcie


To właśnie opcja, która Cię interesuje. Robiąc zakupy i wybierając formę wysyłki, wybierz "odbiór w punkcie", a następnie dogodny punkt odbioru (obok domu czy biura, a może po drodze z pracy). W ten sposób nie dostaniesz avizo, a zawiadomienie przyjdzie smsem, kiedy tylko Twoja przesyłka zostanie nadana (pierwsza wiadomość) i dostarczona do punktu odbioru (druga wiadomość). Sms odbierzesz w dowolnym momencie, dowiesz się o przesyłce przed powrotem do domu i spokojnie odbierzesz ją po drodze. Ta opcja dostawy jest tańsza niż zwykła paczka, dostarczana do domu, gdyż nikt nie musi iść pod wskazany adres, sprawdzać czy ktoś jest w domu i zostawiać zawiadomień.

Jeśli więc wiesz, że możesz minąć się z listonoszem, albo mieszkasz w niewielkiej odległości od punktu odbioru, to skorzystaj z opcji "odbiór w punkcie", oszczędź czas, pieniądze i nerwy.

piątek, 18 sierpnia 2017

Plus i Minus

Dzisiaj chciałbym podzielić się osobistym doświadczeniem sprzed kilku dni. Otóż wybrałem się ze znajomymi do sklepów, do których zwykle nie chodzę. Byłem tam dla towarzystwa, ale nie mogłem zauważyć, że ceny większości produktów były wyższe niż te, które znam. Zacząłem się zastanawiać, czy to jakieś lepsze wersje tych samych produktów? Nie. Może ceny są tu po prostu wysokie (to oczywiste). Po przemyśleniach doszedłem do wniosku, że, co zaskakujące, też nie. Tam są po prostu ceny normalne. A ja kupuję zawsze w najniższych możliwych. Tak komponuję menu i odwiedzam kilka sklepów, by zakupy robić jak najtaniej. Oszczędzam w ten sposób 10-20% (nie licząc specjalnych promocji).

Kolejną rzeczą, która mnie zastanowiła jest ta, dlaczego ich rachunek za zakupy jest o tyle wyższy niż mój. To nie były jakieś szczególne zakupy, robione na wyjazd czy imprezę - ot sprawunki dla domu na cały tydzień. Postanowiłem przyjrzeć się zakupom i porównać różnicę.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to sam skład zakupów. Około połowę kwoty stanowiły słodycze i napoje (których właściwie nie kupuję wcale - tyle co dla gości). Reszta to w dużej mierze dania gotowe (ja w zasadzie z nich nie korzystam - kupuję składniki, z których coś przyrządzam - smaczniej i znacznie taniej).

Były także produkty, za które płacę więcej:
  • Pieczywo - lubię dobry chleb, ale kupuję go na wagę, już pokrojony i zawsze tylko kilka kromek - tyle ile na pewno zjem jednego dnia. Następnego znów idę po pieczywo, więc nie musi być paczkowane i z długim terminem przydatności - zawsze jem świeże.
  • Mięso - podobnie. Poza tym staram się brać surowe kawałki na wagę, a nie przetworzone, zamarynowane i zapakowane próżniowo.
  • Wędliny - kupuję mało, jedynie to, co zjem danego dnia. Mogą więc być lepszej jakości, bo biorę tylko 5 plasterków.
  • Warzywa - tych kupuję znacznie więcej i tylko kiedy są dobrej jakości. Cena gra rolę drugorzędną. To one są podstawą różnych dań, które znajomi kupują już w słoiczkach. Więc w zasadzie wychodzi dużo taniej, bo w cenie słoiczka sosu mogę go zrobić cały gar i to bez konserwantów.
  • Jaja - to akurat przykład nie tej konkretnej sytuacji, ale tutaj nastąpiła pewna zgodność - jajka, podobnie jak moi znajomi, kupuję dobrej jakości, z wolnego wybiegu. Nie chodzi o aspekt "męczenia kur w nieludzkich warunkach", ale po prostu o smak.
I tutaj nadchodzi czas na refleksję na temat plusów i minusów. Można postrzegać jako minus fakt, że gdy wszedłem do normalnego sklepu, odniosłem wrażenie, że wszystko jest drogie. To przecież nie jest "normalne". Tak właśnie widzieli to moi znajomi, kiedy podzieliłem się swoim spostrzeżeniem. A jednak mnie udało się dostrzec plus tej sytuacji - z powodu takiej różnicy w cenie, nie miałem ochoty kupić niczego, po co kiedyś (gdy nie oszczędzałem i nie zastanawiałem się), sięgnął bym bez namysłu. A, jak się okazuje, wcale nie są mi te rzeczy potrzebne. Zatem to, co dziwaczne w oczach moich znajomych, okazało się przydatne dla domowego budżetu. Nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Wyłączanie światła bez ruszania się z miejsca

Wyłączanie światła w pomieszczeniach, w których aktualnie nie przebywamy to oczywiście pierwszy krok do oszczędzania prądu. Uczyły o tym już nasze matki i babcie. Oczywiście teraz żarówki są energooszczędne, ale i tak nie ma sensu marnować energii na oświetlanie pustych pomieszczeń. Co jednak w sytuacji, gdy wygodnie ułożyliśmy się na kanapie, a światło pozapalane w całym domu. Nie chce nam się ruszać - to oczywiste. Czy zwalczyć lenistwo, czy też dać sobie jeszcze chwilę relaksu?

Jak wyłączyć światło aplikacją?


Istnieje rozwiązanie, które sprawia, że nie trzeba rezygnować z wygodnej pozycji, a światło i tak zostanie wyłączone. Rozwiązanie jest szczególnie atrakcyjne dla osób, które nie rozstają się ze swoim telefonem komórkowym. Chodzi mi o oświetlenie Wi-Fi i zanim cokolwiek powiecie dodam, że nie wymaga ono żadnych zmian w instalacji elektrycznej w waszym domu!

Inteligentne oświetlenie w domu!


Jak to możliwe? Otóż za sprawą żarówki Wi-Fi, którą wkręcasz w miejsce zwykłej żarówki, włączasz światło i dalej sterujesz nią już ze swojej aplikacji w telefonie lub tablecie (lub za sprawą specjalnego pilota). To futurystyczne rozwiązanie nie służy jedynie do włączania i wyłączania światła. Pozwala ono na sterowanie natężeniem oświetlenia a nawet jego barwą. Żarówki można grupować, by jednym przyciskiem włączać cały ich szereg i obsługiwać zdalnie nawet kilka zestawów na raz.