środa, 22 marca 2017

W co włożyć oszczędzone, żeby nie tracić

Dostałem niedawno od znajomych pytanie, w co włożyć pieniądze, żeby uciec od inflacji. Obecnie pieniądze pod materacem tracą mniej więcej 2% rocznie z powodu inflacji. Lokaty bankowe pozwalają przeważnie zmniejszyć odrobinę tę stratę, ale często mają wartość mniejszą od samej inflacji. Jeśli ktoś oszczędza, odmawia sobie niektórych przyjemności, żeby uzbierać większą kwotę, to jest żywo zainteresowany, by nie tracić 2% tej sumy co roku. Jeśli nie ma szans na kupno kawalerki (co jest w moim mniemaniu jedną z lepszych opcji lokowania kapitału), to co zrobić z pieniędzmi oszczędzanymi?

Pierwszym i najważniejszym sposobem na zmniejszenie strat jest spłata posiadanego kredytu. To tutaj najczęściej uciekają nasze pieniądze, więc jeśli możemy spłacić kredyt gotówkowy w całości albo hipoteczny choć w części - zróbmy to, nawet za cenę prowizji od wcześniejszej spłaty. To wygeneruje dla nas dodatkowe pieniądze, których jednak nie powinniśmy wydawać, ale postąpić tak, jak radziłem jakiś czas temu (link). Przy czym możemy albo zdecydować się na skrócenie okresu kredytowania, w którym to przypadku szybciej będziemy mieli kredyt z głowy, albo zmniejszyć ratę kredytu. Obie opcje mają swoje plusy - na krótszym okresie kredytowania więcej zaoszczędzimy w rozliczeniu ogólnym, natomiast mniejsza rata wygeneruje większe oszczędności na doraźnie, więc jeśli chcemy generować pieniądze, do których chcemy mieć dostęp "na czarną godzinę", to lepiej wybrać to rozwiązanie. 

Przykład - w taki sposób można korzystać ze zmniejszonej raty:
Masz kredyt, którego rata miesięczna wynosi 1000 PLN. Poza spłatą kredytu, co miesiąc udaje Ci się odłożyć z pensji 200 PLN. Masz odłożoną sumę, która pozwala spłacić część kapitału kredytu, wskutek czego rata obniży się do 900 PLN. Robisz to, ale zaoszczędzone 100 PLN miesięcznie dokładasz do oszczędności i odkładasz teraz nie 200 ale 300 PLN co miesiąc - Przyrost Twoich oszczędności się zwiększył, a dochody są takie same.

Nie każdy jednak posiada kredyt i nie każdy dysponuje środkami, które chce w nim ulokować. Rozwiązaniem dla niewielkich środków może być dobra lokata. Niestety aby taką znaleźć trzeba się natrudzić. Aby ułatwić to moim czytelnikom, staram się, aby oferty takich lokat pojawiały się na moim blogu - przeważnie na górze strony po lewej. Jeśli widzisz tam lokatę, sprawdź o ile przewyższa wskaźnik inflacji. Często takie lokaty są ofertami dla nowych klientów - dlatego warto likwidować konta, z których się nie korzysta, by za jakiś czas, gdy pojawi się lokata dla nowych klientów, móc ponownie zostać takim właśnie nowym klientem.

Dysponując większą kwotą, ale wciąż za małą na kupno mieszkania, można pomyśleć o zakupie nieruchomości typu garaż lub miejsce garażowe. Wynajęcie takiego miejsca może być równie dobrym pomysłem, co wynajem mieszkania, a inwestycja powinna się zwrócić. Miejsce zawsze można później sprzedać - w miastach likwiduje się miejsca parkingowe i coraz więcej osób zmuszona jest do korzystania z miejsc garażowych w sąsiednich budynkach. Takie miejsce chętnie też wynajmują pracownicy biur, którzy do pracy dojeżdżają własnym samochodem, a firma nie zapewnia im miejsc na parkingu.

Jeśli macie inne pomysły na to, jak zainwestować oszczędności, by ominąć inflację (obligacje, akcje dywidendowe, itp.) podzielcie się nimi w komentarzach pod wpisem.

poniedziałek, 13 marca 2017

Ile za to chcesz, czyli jak wycenić własną pracę

Bardzo wiele osób, które hobbystycznie zajmują się jakimś rękodzielnictwem lub pokrewnym rzemiosłem, nie potrafi wycenić własnej pracy. Albo zupełnie się nie cenią, rozdając za darmo owoc własnego zaangażowania, albo przeciwnie - działa u nich mechanizm powodujący, że nie potrafią obiektywnie wycenić swoich działań, żądając niebotycznych sum z uwagi na własne sentymenty. Naucz się wyceniać dzieła własnych rąk i czerp z nich wymierne korzyści.

Osoby, które rzemiosłem czy rękodzielnictwem zajmują się jedynie hobbystycznie, posiadają przeważnie jakąś inną, mniej lub bardziej stałą pracę. Niech to ona będzie punktem wyjścia dla naszych rozważań i obliczeń. Najpierw ustalmy więc stawkę godzinową. W tym celu zsumujmy liczbę godzin przepracowanych w miesiącu. Dla tradycyjnego etatu, będzie to około 22 dni po 8 godzin, czyli 176 roboczogodzin. Teraz, nasz miesięczny dochód podzielmy przez tę liczbę, a otrzymamy stawkę godzinową. A zatem ktoś, kto do ręki dostaje 2500 PLN za rzeczone 176 godzin pracy, ma stawkę godzinową wysokości 14,20 PLN

Teraz wiesz już poniżej jakiej stawki w zasadzie nie opłaca ci się dorabiać, chyba że sytuacja absolutnie cię do tego zmusi i, na przykład, rachunki do zapłacenia zmuszą cię do sprzedaży własnej pracy poniżej tego marginesu. W przeciwnym wypadku, wyceniaj się drożej - na przykład o 50% drożej. Dla naszego przykładu niech będzie to po zaokrągleniu powiedzmy 22 PLN / h. Warto pamiętać, że stawka godzinowa na szeregowym stanowisku w naszym kraju jest mniej niż "godna", a my wyceniając swoją pracę, chcemy za nią godnie zarabiać.

Kolejną kwestią są materiały. Oczywiście nie chcemy do nich dopłacać. Sprawdźmy więc paragony i przełóżmy koszt materiałów (ale także ich transportu i wszystkich kosztów towarzyszących) na zamawiającego. Oczywiście uwzględniamy tutaj także odpad - jeśli z materiałów zostało nam coś, czego nie uda nam się użyć przy kolejnym projekcie i musimy to wyrzucić, to ten koszt także znajduje się tutaj.

Czas Pracy + Materiały możemy potraktować jako Poniesiony Koszt Pracy. Jest to kwota, która pokrywa nasze bezpośrednie koszty, ale nie daje nam na razie żadnego zarobku (mimo że pieniądze już zarabiamy, to wyceniliśmy jedynie własny, poniesiony czas, czyli koszt pracownika, a nie sam zarobek). Czas zatem na wyliczenie zysku.

Zysk jest sprawą bardzo względną, bo zależy od unikalności wykonywanego przedmiotu bądź usługi. Tutaj wkraczają prawa rynku - można pójść tym tropem, sprawdzić jak wyceniane są podobne przedmioty i sprawdzić, czy jest to więcej niż nasz Poniesiony Koszt Pracy, a następnie sprawdzić jak procentowo ma się sprawa i taki procent stosować przy swoich projektach. Można też zadowolić się jakąś konkretną kwotą i metodą prób i błędów reagować na popyt na nasze działania. Ważne jednak, by był jakiś zysk, który nas zadowoli i pozwoli poczuć satysfakcję. Wynagrodzi nam czas poświęcony nie tylko na wykonanie dzieła, ale także na jego sprzedaż, reklamę, dotarcie do klienta itp. 

Nie możesz wstydzić się swojej pracy i zaniżać jej efektów - często to, w jaki sposób odbierasz swoje dzieło wpływa na to, jak widzą je inni. Jeśli więc nie cenisz się, twoje dzieło faktycznie będzie dla kupującego mniej warte. A jeśli robisz coś unikalnego, za co warto zapłacić więcej, to tyle właśnie zażądaj. I pamiętaj, by każdorazowo upewnić się, że wszystkie stawki są lepsze niż w "dziennej" pracy. W ten sposób, jeśli dostaniesz niespodziewane zamówienie, warto będzie nawet wystąpić o bezpłatny urlop, byle je wykonać.

wtorek, 7 marca 2017

Moje konto osobiste

Kilka razy na przestrzeni czasu prowadzenia tego bloga, dostawałem pytania o konto, którego używam. Z przyjemnością (ponownie) odpowiadam, że używam ekonta w mbanku. Jest to konto, które w pełni zaspokaja moje potrzeby. Jest darmowe, ma darmowe przelewy i wypłaty z bankomatów a  karta do niego jest darmowa, jeśli się jej używa regularnie (wymagania nie są wygórowane). Do tego za pomocą jednego logowania można korzystać z rachunku maklerskiego powiązanego z kontem, a także dokonywać zakupu funduszy inwestycyjnych. Sama obsługa jest intuicyjna, co bardzo ułatwia. Posiadam konto w mbanku już od bardzo dawna i chociaż bank się rozwija, nie musiałem dokonywać żadnych zmian - wszystko co nowe dostawałem, gdy pojawiało się w ofercie banku. Dodatkową wygodą są wpłatomaty, w których można bezobsługowo dokonać zasilenia konta gotówką. Bez kolejek i wypełniania druczków.

Jeśli i Ty chcesz mieć ekonto, załóż je tutaj (jeśli masz 18 lat) lub tutaj (jeśli masz 13-18 lat). Mbank wychodzi bowiem naprzód i oferuje program "pierwsze konto w życiu", co pozwala od wczesnych lat uczyć oszczędzania i korzystania z elektronicznych pieniędzy.

Tym, którzy szukają dobrego konta firmowego, chciałbym polecić mbiznes konto, którego osobiście nie używam (gdyż nie posiadam firmy), ale znajomy bardzo je sobie chwali. Dostępna jest także oferta z usługą elektronicznej księgowości. Co ciekawe, jeśli otworzycie to konto i opłacicie ZUS na minimum 250 PLN, otrzymacie 100 PLN zwrotu na konto. Konto jest oczywiście darmowe (gwarancja tego obejmuje 24 miesiące używania konta).

Jeśli skorzystasz z któregoś z powyższych linków, a następnie wykonasz określoną liczbę transakcji kartą w ciągu 2 miesięcy, ja otrzymam bonus. Nie liczę na to jednak, gdyż nawet kiedy polecałem konto znajomym (nie za pośrednictwem bloga) zdarzało się, że nie wykonywali oni wymaganej liczby transakcji kartą, a zatem bonus "przepadał". Mam jednak nadzieję, że będziecie z tego konta tak samo zadowoleni, jak ja jestem. To dobry produkt dobrego banku.

piątek, 3 marca 2017

Szybkie i Tanie Gotowanie

Jak wiadomo, oszczędzanie polega na tym, by jak najmniej zużywać. W przypadku gotowania oznacza to, ze warto zużyć jak najmniej energii, wody na zmywanie garnków i czasu. A skoro tak, to najlepszą opcją są potrawy jednogarnkowe. Problem pojawia się jednak, gdy chcemy zjeść coś zdrowego, smacznego i niekoniecznie z połączonych w jedno składników. Wtedy rozwiązaniem jest cały zestaw garnków, odpalenie wszystkich palników a następnie zmywanie tego wszystkiego. 

Ale istnieje rozwiązanie prostsze. Jest nim gotowanie na parze. Wiele osób skrzywi się w tej chwili, bo przecież na parze nie można niczego usmażyć. Odpowiedzią na ten zarzut jest to, że z drugiej strony gotując na parze nie musimy dbać o dodatkowe wzmocnienie smaku, ponieważ smaki się nie zmiksują ani nie odpłyną wraz z wodą, w której gotujemy warzywa. Nie będą także zasychać na patelni. Gotowanie na parze jest także zdrowe i warto przynajmniej część posiłków zastąpić tymi przygotowanymi w ten sposób. Dodatkowym plusem niech będzie fakt, że naczynia po gotowaniu na parze zmywają się łatwo i bez odmaczania. A czas to pieniądz, więc warto go oszczędzać.

Niektórzy zarzucają temu sposobowi, że specjalne garnki są bardzo drogie, ale to nie prawda. Naczynia do gotowania na parze można kupić w dość przystępnych cenach - nie wyższych niż tradycyjne garnki, a przecież wystarczy jeden taki sprzęt, by przygotować cały posiłek. Oczywiście można się także zaopatrzyć w specjalistyczny sprzęt wielopiętrowy, którego cena także nie powala na kolana lub kupić nakładkę na zwykłe garnki.

Jak widać, dbając o portfel, można jednocześnie zatroszczyć się o zdrowie, a przecież zwykle dbanie o zdrowie kosztuje nas dodatkowo. Jeśli jednak zaczniemy zapobiegać zamiast leczyć, także te wydatki pójdą w zapomnienie.

środa, 1 marca 2017

Jak oszczędzić na remoncie?

Remont to coś, na co zbieramy, na co przeznaczamy nasze oszczędności. Wiemy, ze żeby było dobrze zrobione, to musi kosztować, ale przecież nie warto za niego przepłacać. Płaćmy za rezultat, ale nie ponad miarę. Kiedy robimy remont, konieczne jest kilka elementów, które pozwolą nam zaoszczędzić i nie wydać wszystkiego "jak leci".

Po pierwsze, musimy mieć dokładny plan co do tego, co chcemy wyremontować. Ten plan najlepiej obgadać (wielokrotnie) z kimś, kto się na tym zna. Najlepiej z kilkoma osobami - może być to na przykład burza mózgów. Analizowanie różnych możliwości da nam pogląd na to, co można i warto zrobić, co jest w granicach naszych możliwości (nie tylko finansowych), a przede wszystkim pozwoli nam zrobić jeden remont, po zakończeniu którego wszystko będzie tak, jak chcieliśmy i nie trzeba będzie za chwilę ponownie czegoś zmieniać.

Gdy już wiemy co chcemy (lub mamy kilka wersji), czas wybrać ekipę (chyba, że cały remont robimy sami). Warto porozmawiać z kilkoma wykonawcami, by ocenić ich propozycje wykonania i ceny. Dobrze, jeśli wykonawca określi jaka robota ile kosztuje. Ta sytuacja ma zalety:
  • wiemy za co konkretnie płacimy,
  • wiemy, które prace warto zrobić samemu, bo nie są zbyt trudne, a kosztowne,
  • wiemy ile zostanie przeznaczone na materiały (jeśli wykonawca je kupi), więc znamy ich jakość (osobiście polecam samodzielny zakup elementów wykończeniowych, lub wizytę w sklepie / hurtowni wspólnie z wykonawcą).
Istnieją jednak także wady:
  • jeśli wykonawca wyceni całość, to sam ponosi koszt elementów, które zapomni wycenić (ale nie tych, których nie dało się przewidzieć) - warto o tym pamiętać, bo część wykonawców po robocie dorzuca do kosztów rzeczy, o których wiadomo było, że trzeba będzie wykonać,
  • cena często jest niższa, jeśli nie patrzymy wykonawcy na ręce w kwestii finansowej - oni często mają specjalne umowy z hurtowniami i rabaty, których nie dostaniemy sami,
  • materiały, takie jak gładzie, biała farba, kleje itp są często zamawiane hurtowo, na kilka robót na raz - jeśli wykonawca będzie musiał wypisać konkretne kwoty, policzy nam po cenie detalicznej.
Niech wykonawca wie, że jego oferta konkuruje z innymi ofertami i niech uzgodnienia będą wiążące. W ten sposób nie wywindują niepotrzebnie ceny. Warto też zastanowić się, jeśli cena za wykonanie remontu będzie zbyt zaniżona. Jeśli wykonawca nie będzie miał dość środków na wykonanie roboty, to najprawdopodobniej remont będzie się przedłużał w nieskończoność, a koszty wzrosną z powodu setek "nieprzewidzianych wydatków".

Teraz znamy już budżet. Nie zapomnijmy w nim uwzględnić kosztów pośrednich, takich jak na przykład koszt transportu, jeśli sami kupujemy materiały, czy noclegów, jeśli musimy się wyprowadzić na czas prac. W budżecie powinna mimo wszystko znaleźć się kwota na nieprzewidziane wydatki. Z doświadczenia wiem, że kwota ta powinna wynosić około 20% wartości robót. To sporo i dlatego warto być na to przygotowanym.

Na materiałach nie warto oszczędzać. Część z nich ma być trwała, część ma wyglądać - oszczędność ani na pierwszej ani na drugiej grupie nie ma wielkiego sensu. Lepiej wybrać dobry materiał, a następnie poszukać, gdzie można go kupić najtaniej. W tym celu warto skorzystać z internetowej porównywarki cen (Nokaut lub Ceneo) i potraktować widoczne tam ceny jako punkt odniesienia, a następnie poszukać sklepów stacjonarnych i hurtowni, w których ceny będą zbliżone lub lepsze. Sklep stacjonarny zawsze ma tę przewagę, że możemy materiału dotknąć przez zakupem, a także obejrzeć (także w świetle dziennym!).

Dodatkowym zyskiem z remontu może być odsprzedaż części wymontowywanych materiałów i urządzeń. Można to zrobić, wystawiając ogłoszenie w internecie, a można dogadać się na jakiś upust od ekipy remontowej, jeśli będą skłonni przygarnąć część materiałów czy urządzeń. Warto zapytać, bo zyski z tego tytułu mogą przekroczyć nasze oczekiwania, a skoro tak, to po co jeszcze dodatkowo płacić za wywózkę.

Podsumowując - najtaniej robić remont z planem, od razu docelowy (a nie rozbijać na kilka mniejszych), uzgodnić wszystko z potencjalnymi wykonawcami, przewidzieć nieprzewidziane, zająć się samemu częścią łatwiejszych prac, a po wszystkim odsprzedać to, czego już nie potrzebujemy.