piątek, 6 grudnia 2019

Kieszonkowe

Dzisiaj temat rzeka. Do pisania tego posta szykuję się już od dawna, zbieram materiały, wypowiedzi fachowców i znajomych, analizuję i układam to w miarę spójną całość - czas zaprezentować światu* co mi wyszło. Mikołajki to doskonała okazja na post o kieszonkowym!

*światem w tym przypadku nazywam te kilka osób, które przeczytają ten post.



Kieszonkowe dla dziecka to temat, w którym prędzej czy później stuka się większość rodziców. Czy dawać? Kiedy dawać? Ile dawać? I w jakiej formie? To najpopularniejsze, chociaż z pewnością nie wszystkie pytania. Dzisiaj postaram się na nie odpowiedzieć.

Kieszonkowe dla dziecka - podstawy


Po co dziecku kieszonkowe, to pytanie, na które odpowiedź jest oczywista. Dziecko chce mieć jakieś swoje pieniążki, na swoje wydatki. Na coś, czego rodzice mu nie kupują. Ważne jednak, że kieszonkowe powinno mieć także funkcję edukacyjną - uczyć dziecko postępowania z pieniędzmi, oszczędzania, dawać mu pojęcie o wartości pieniądza, choćby w wymiarze ile to jest mało, a ile dużo. I jedną z funkcji edukacyjnych powinno być to, że kieszonkowe nie musi być jedynym źródłem pieniążków. Ale o tym za chwilkę. 

A co jako rodzic masz z tego, że dziecko dostaje kieszonkowe? Cóż, korzyści jest kilka, ale o nich za chwilę. Jedną, którą z pewnością da się zauważyć od razu jest to, że jeśli dziecko niszczyło zabawki, gubiło je i generalnie o nie nie dbało, to teraz własne zakupy będzie szanować wiedząc, ile czasu kosztowało zbieranie pieniążków na wymarzoną zabawkę.

Kiedy dawać dziecku kieszonkowe? Cóż - nie ma jednej zasady. Sam najlepiej znasz swoje dziecko, więc wiesz kiedy warto mu dawać pieniążki, by mogło samodzielnie coś kupić. Najlepiej zauważyć moment, gdy dziecko zaczyna dążyć do zakupu jakiejś konkretnej zabawki (a nie dowolnej, byle to było coś nowego). Kiedy dziecko świadomie pragnie konkretnych rzeczy, może to oznaczać, że czas sprawić, by samodzielnie mogło dążyć do urzeczywistnienia zakupu. Pamiętaj tylko, że gdy zdecydujesz się dawać dziecku kieszonkowe, musisz być konsekwentny. 
  • niech to będzie stała kwota, w stałych okresach czasu, najlepiej tygodniowych (dziecko lepiej zrozumie, że dostaje pieniążek co sobotę, kiedy rodzice są w domu cały dzień, niż abstrakcyjnego pierwszego każdego miesiąca).
  • wytłumacz dziecku zasady - pieniążki dostaje, jeśli było grzeczne i wypełniało zwykłe obowiązki domowe. Dziecko musi wiedzieć, że to od niego zależy, czy dostanie kieszonkowe. Że wypłata tygodniówki, to nie jest Twój obowiązek.
  • kiedy dziecko dostaje kieszonkowe, kończą się "mamo kup mi" przypadkowe podarki w czasie rodzinnych zakupów. Od teraz na swoje cele zarabia dziecko. Oczywiście nadal kupując słodycze do domu, bierzesz pod uwagę to, że dziecko będzie z nich korzystać, kupujesz dziecku ubrania i dajesz prezenty (ale lepiej nie bez okazji), natomiast nie spełniasz zachcianek dziecka na zakupach.
  • zachęcaj dziecko, by na wspólne zakupy brało swoje kieszonkowe, na wypadek, gdyby chciało sobie coś kupić. W ten sposób, łącząc to z punktem powyżej, szybko nauczysz dziecko wartości pieniądza.
  • wyjaśnić dziecku, że niektórych rzeczy nie wolno mu kupować (alkohol, papierosy, pornografia, czy co tam jeszcze przyjdzie Wam do głowy - taka czarna lista). Zakup z tych kategorii skończy się ustaniem kieszonkowego.

Rozmawiając z dzieckiem, jak najczęściej tłumacz mu, jak działają pieniądze, jakie są koszty w domu (że woda i prąd kosztuje, że nie wyrzuca się jedzenia, bo za to się płaci, że mieszkanie też kosztuje, tak jak telefon, internet czy telewizja. Kiedy dziecko ma swoje pieniążki, uświadamiaj je za co jeszcze się płaci, żeby wiedziało, że pieniążki wydaje się nie tylko na zabawki i słodycze. Te rozmowy powinny także kończyć się ustaleniem, na co dziecko planuje przeznaczyć swoje pieniążki. Jako rodzic powinieneś wiedzieć, jakie wydatki planuje dziecko, by móc mu doradzić, poszukać tańszych alternatyw (na przykład gdy dziecko zbiera na zestaw Lego, pomóc mu dokonać zakupu w sklepie internetowym). Powinieneś też wiedzieć o planach dziecka na wypadek, gdyby okazały się one nieodpowiednie. 

Na tym etapie warto wyjaśnić dziecku, że nie zabronisz mu kupować niczego (poza rzeczami z "czarnej listy"), ale jeśli nie skonsultuje zakupu, może się okazać, że nie będzie mogło używać rzeczy, którą kupiło (nadal jesteście jego rodzicami i jeśli córka kupiła sobie bluzkę ze zbyt dużym dekoltem, to możecie zabronić jej w niej chodzić). Jeśli przed zakupem zapyta, to powiecie, że kupić może, ale nie będzie mogła jej zakładać. Nie może dojść do sytuacji, gdy dziecko powie, że to jego, bo samo kupiło i będzie robić co chce. Nie może i nie ma o czym dyskutować. A zatem rozmowa o tym, co zamierza kupić leży w jego interesie.

Wysokość kieszonkowego i większe zakupy


Jak ustalić wysokość kieszonkowego? To ciekawe zagadnienie, bo trudno opracować jedną metodę, która działa. Dobrym pomysłem jest uzależnić jego wysokość od wieku dziecka (unikniemy wtedy kłótni wśród rodzeństwa), na przykład tyle złotych tygodniowo, ile dziecko ma lat. Oczywiście najważniejsze są przy tym możliwości rodziców, ale lepiej dać dziecku mniej niż więcej - ze względów edukacyjnych. Poza tym niskie kieszonkowe zawsze możemy podnieść, a obniżenie kieszonkowego to proces nieprzyjemny (dla żadnej ze stron). 

W jaki sposób nauczyć dziecko oszczędzania? Cóż - na tym etapie jest to już najłatwiejsze. Kiedy dziecko chce kupić coś większego, co przewyższa wysokość tygodniówki, zachęć je, by uzbierało, odkładając pieniądze przez kilka tygodni. Wyjaśnij dziecku jak długo będzie zbierać, by miało tego świadomość od samego początku i nie zniechęciło się.

A skoro dziecko zaczyna wykazywać większe potrzeby, czas uświadomić mu, że może zarabiać pieniążki nie tylko na kieszonkowym. Czasem warto zachęcić dziecko do tego, by zapytało (zaprzyjaźnionych) sąsiadów, czy nie zapłaciliby mu za wyprowadzanie psa. A może chciałoby wykonać jakieś dodatkowe prace, takie jak mycie samochodu? Ważne, by nie były to prace, które dziecko powinno wykonywać w domu, za darmo - pomoc w domu nie powinna być dodatkowo płatna i jeśli dziecko coś takiego zaproponuje, odpowiedz, że w takim wypadku musiałoby płacić za ciepły obiadek, kanapki do szkoły, lampkę do czytania, czy buciki do biegania. Wzajemna pomoc w domu, to coś oczywistego i za to opłat nie pobieramy.

Dobrym pomysłem jest natomiast zachęcanie dziecka, by odsprzedawało rzeczy, których już nie używa. Stare zabawki, ubrania i rzeczy, które samo sobie kupiło może sprzedać. Ważne jednak, by dziecko samo wybrało przedmioty do sprzedania i samodzielnie zrobiło zdjęcia i opisy - dopiero wtedy pieniądze ze sprzedaży trafią do jego skarbonki. W ten sposób dziecko nauczy się odpowiedzialności i wykona dodatkową pracę. Jeśli wyjaśnisz dziecku, że więcej pieniążków dostanie za coś, co jest w lepszym stanie, możesz dodatkowo sprawić, że dziecko będzie bardziej dbało o swoje rzeczy. Dotyczy to jednak wyłącznie rzeczy, które dziecko kupiło lub dostało. Jeśli mamy coś, co kupując planowaliśmy odsprzedać, odzyskując część kwoty, to powinniśmy tak zrobić. 

Podwyżka kieszonkowego to temat ciężki, bo kojarzy się nam z zakłóceniem własnych zasad. Skoro ustaliliśmy stałą, uzależnioną od wieku kwotę kieszonkowego, to jak możemy ją teraz zmieniać? Otóż, w uzasadnionych przypadkach możemy! Ważne jednak, by taka podwyżka miała sens i walory edukacyjne (nadal uważam, że rodzic powinien uczyć dziecko przy każdej nadarzającej się okazji).
  • jeśli widzisz, że dziecko wydaje pieniążki na coś, co uważasz za wartościowe - na przykład na książki, i wiesz, że z kieszonkowego może sobie pozwolić na jedną książkę miesięcznie, a czyta ją w dwa tygodnie, możesz podnieść dziecku kieszonkowe, lub zaproponować, że kiedy będzie kupowało książkę, dołożysz mu na drugą w tej samej cenie. 
  • jeśli dziecko zbiera na coś naprawdę dużego, co zajmie dużo czasu, możesz się z nim umówić, że jeśli uzbiera połowę w jakimś określonym czasie, dołożysz drugą połowę (jeśli dziecko dostaje 10 PLN tygodniowo, a zakup to 150 PLN, zaproponuj, że jeśli uzbiera 75 PLN w 8 tygodni, to dołożysz resztę. Wyjaśnij też dziecku, że w tym celu nie może wydawać na nic innego). To doskonały sposób na nauczenie dziecka, że systematyczność pomaga w dotarciu do celu.
  • jeśli dziecko chce kupić sobie coś, czego wcześniej nie kupowało, bo pojawiła się nowa potrzeba (na przykład potrzeba posiadania fajnych ciuchów, które mają rówieśnicy, a są to ciuchy modne, markowe i drogie, których rodzice nie kupią), to możesz rozważyć podwyżkę kieszonkowego, ale pewnym kosztem. "Koszt" polega na tym, że od tej pory przestajesz kupować dziecku to, co wzięło na siebie za sprawą podwyżki kieszonkowego. A zatem, jeśli dziecko poprosiło o podwyżkę, by kupić sobie fajną markową bluzę, a Ty tę podwyżkę zaakceptowałeś, dziecko musi zaakceptować fakt, że nie kupujesz mu już bluz - ani tych, które chce, ani żadnych innych. Brzmi brutalnie, ale uczy tego, czym jest zobowiązanie i rządzenie się budżetem. Od teraz dziecko musi albo szanować swoją bluzę, albo chodzić w starych, niemodnych, wielokrotnie pranych bluzach po starszym bracie. 
A teraz wystarczy tylko wcielić te zasady w życie. Proste, prawda? Cóż, tak jak cały temat wychowania dziecka...

piątek, 29 listopada 2019

Oszczędzaj jak Facet

Wbrew tytułowi, dzisiejszy wpis dedykowany jest paniom. Wojna płci wojną płci - jeśli ktoś chce się w nią bawić i przez ten pryzmat rozpatrywać wszystko, co dzieje się na świecie, proszę bardzo. Faktem jednak pozostaje, że przeciętny mężczyzna skłonny jest wydać na kosmetyki pielęgnacyjne do ciała znacznie mniej niż przeciętna kobieta. Producenci kosmetyków także o tym wiedzą. To dlatego produkty dedykowane kobietom są droższe od ich męskich odpowiedników. 

Mydła, żele pod prysznic, szampony, odżywki a nawet jednorazowe (i wielorazowe) maszynki do golenia - te wszystkie produkty w wersji męskiej są tańsze, mimo podobnego składu i jakości. Tylko dlatego, że panowie nie są skłonni wydać na te produkty tyle, ile wydają panie. Ale, skoro produkty te są do siebie podobne (a zdarza się, że różnią się jedynie kolorem), to po co przepłacać? 

Proponuję zatem, by przeciętna pani, idąc do sklepu z zamiarem kupna szamponu, odżywki, maszynek do golenia nóg (i żelu łagodzącego) oraz mydła udała się na dział męski i wszystkie te produkty kupiła w wersji dla panów. Tak dla eksperymentu. A później wypróbowała, czy widzi wyraźną różnicę. Wiem, że w portfelu różnica będzie odczuwalna, ale czy poza tym coś się zmieni?

piątek, 22 listopada 2019

Komputer Stacjonarny

Wśród energochłonnych domowych sprzętów, komputer stacjonarny plasuje się w ścisłej czołówce, zaraz za lodówką i telewizorem. Jeśli używamy go dużo, warto dowiedzieć się w jaki sposób zmniejszyć zużycie energii, ponieważ jest przynajmniej kilka prostych sposobów, które nie wymagają żadnych inwestycji, oraz jeden bardziej kosztowny, który jednak warto rozważyć. Zaczniemy zatem właśnie od niego.

Podzespoły komputerowe


Niestety, wciąż najwięcej prądu zaoszczędzić możemy kupując energooszczędne podzespoły nowego typu. Dotyczy to głównie dysków. Te nowe są cichsze i lżejsze, ale przede wszystkim zużywają o wiele mniej energii. Inwestycja zapewne szybko się nie zwróci, ale jeśli wymieniasz dysk (lub dowolny inny podzespół), zwróć uwagę na to, by wybierać te o mniejszym zużyciu energii (gdy nie odbywa się to kosztem jakości). Warto.
A jeśli któregoś z podzespołów nie używasz i nie potrzebujesz, odłącz go. Niezależnie od tego, czy jest to urządzenie peryferyjne (drukarka w stanie czuwania zużywa nawet dziesięciokrotnie więcej prądu niż na drukowanie, z uwagi na długi czas tego czuwania, nawet modem wi-fi, z którego aktualnie nie korzystamy niepotrzebnie zużywa energię), czy element tkwiący w bebechach kompa, niech nie pobiera prądu, skoro nie dokłada się do rachunków.

Czyste wnętrze


Czyszczenie wnętrza komputera powinno odbywać się regularnie. Ma ono wpływ nie tylko na głośność, ale także na charakterystykę pracy, wydajność oraz żywotność podzespołów, których wymiana sięgnie głęboko do kieszeni. Ponadto wiatraczek, który ma na sobie warstwę kurzu zużywa kilkukrotnie więcej energii niż ten, który pracuje bez obciążenia. Czysty komputer to czysty zysk.

Ciemność widzę


W przypadku komputera, ciemniej znaczy taniej. Ciemny obraz nie tylko w mniejszym stopniu zużywa monitor, ale także oszczędza nasz wzrok (jeśli kontrast jest właściwy), oraz zużycie prądu. Oczywiście nie chodzi o to, by przyciemnić wszystko tak, żeby nie widzieć obrazu. Przyciemnienie obrazu o kilka kresek to oczywiście dobry pomysł, ale chodzi o zmianę subtelniejszą i inteligentną. 
A zatem na tapetę warto dać coś ciemnego - może to być krajobraz nocny, jakaś artystyczna fotografia, czy kadr z filmu - nie trzeba z tego rezygnować. Rzecz w tym, by obrazek był w ciemnych barwach.
Wygaszacz ekranu, ustawiony oczywiście tak, by włączał się jak najszybciej, także powinien być ciemny. Tutaj wskazówki dotyczące tapety także mają zastosowanie.
Te programy, których skórki możemy wybrać, także warto ustawić tak, by miały ciemne tło. Jeśli się uda, to i przeglądarkę warto tak skonfigurować. Ciemne kolory to oszczędność.

Wyłączanie komputera


Kiedy kończymy pracę z komputerem, wyłączajmy go. Niech nie pracuje godzinami pod biurkiem, bo być może będziemy jeszcze mięli coś do zrobienia wieczorem. Lepiej odpalić go ponownie, dając mu wcześniej czas na ostygnięcie i zmniejszenie naszego rachunku za prąd. To się opłaca.
Warto także wejść w opcje zarządzania energią i ustawić tam czas włączania wygaszacza ekranu oraz przechodzenia komputera w stan uśpienia, wraz z wyłączaniem dysków. W ten sposób, jeśli zapomnimy o działającym komputerze, nie zużyje tyle prądu, ile zużyłby działając na pełnych obrotach.

Zużywając mniej prądu nie tylko jesteś enologiczny. Płacisz także o wiele mniej.

piątek, 15 listopada 2019

Ciepło - Zimno

Dziecięca zabawa w ciepło zimno była dla mnie inspiracją do tego wpisu. Pomyślałem, że przecież zarówno grzanie jak i chłodzenie zużywa prąd, a co za tym idzie, także pieniądze. Czy da się zaoszczędzić na umiejętnym obchodzeniu się z temperaturą? Oczywiście! Na wiele sposobów! W tym przypadku chodzi mi o te ekstremalne temperatury, z którymi jednak na co dzień wszyscy mamy do czynienia w domu - podgrzewanie w kuchence i chłodzenie w lodówce (oraz zamrażalniku).

Piekarnik


Sztuczka dotycząca piekarnika polega na tym, by piekąc, wyłączać go jeszcze przed końcem pieczenia (ale nie otwierać). Piekarnik rozgrzany do 150 - 200 stopni stygnie dość długo, a potrawa będzie miała szansę "dojść" w czasie jego stygnięcia. To oszczędność nawet 10 minut dużego poboru mocy! Kiedy więc pieczesz mięso na obiad i w przepisie napisano, by trzymać w piekarniku 40 minut, wyłącz piecyk po pół godzinie, a mięso i tak się upiecze.

Lodówka


Sprawa z lodówką przedstawia się wręcz odwrotnie. Tym razem chodzi o to, by potrawa była zupełnie ostudzona zanim włożymy ją do chłodziarki. Oziębienie jedzenia, które ma temperaturę choćby o parę stopni wyższą niż trzeba, to duże zużycie prądu, którego można uniknąć. A w sezonie zimowym możemy jeszcze bardziej obniżyć rachunki, zostawiając jedzenie do ostygnięcia i wyziębienia na balkonie, a dopiero gdy osiągnie minimalną temperaturę przełożenie do lodówki.

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na coś. Ten wpis powstał podczas zabawy z dzieckiem. Prawda jest taka, że często, podczas wykonywania różnych czynności myślę o tym, w jaki sposób mogę oszczędzać. I na to właśnie chciałbym zwrócić Waszą uwagę, drodzy czytelnicy. Jeśli zawsze będziecie myśleć o oszczędzaniu, wyniki pojawią się same.


piątek, 8 listopada 2019

Łatwo przyszło, trudno poszło

W sklepach panuje przedświąteczne szaleństwo, a to drugi (po wakacjach) okres wzmożonej aktywności kieszonkowców. Kradzieże to problem, który nie dotyczy może wszystkich, ale wiąże się z utratą dużych sum pieniędzy, drogich telefonów oraz innych gadżetów a także dokumentów. A zatem choć szansa nie jest bardzo wysoka, to może prowadzić do dużych strat, których często nie zrównoważy nawet rok oszczędzania. ważne więc, by zminimalizować ryzyko zostania okradzionym, a tym samym odrabiania strat.

Smutna prawda brzmi tak, że nie da się uniknąć kradzieży. Kiedy złodziej bierze się do roboty, to w większości przypadków dokona kradzieży. Aby się zabezpieczyć, trzeba być celem nieco mniej atrakcyjnym niż inni ludzie w okolicy. Jeśli dobrze pilnujemy swoich rzeczy, złodziej zdecyduje się na jakiś inny obiekt. A zatem, pierwsza zasada brzmi pilnuj się. Pamiętaj, że Tobie może się wydawać, że spuszczasz swój dobytek z oka tylko na krótką chwilę, więc szansa, że akurat w tej chwili ktoś się do niego dobierze jest znikoma. W rzeczywistości złodziej czeka właśnie na taki moment, więc jeśli Cię obserwuje, szansa na to, że kradzież nastąpi w takim krótkim momencie, gdy stracisz czujność jest ogromna. Zasada numer dwa to nie trać czujności

Nie daj się okraść


  • Uważaj w tłoku - tam lubią działać kieszonkowcy. Przebywając w takich miejscach, przełóż plecak na brzuch, a portfel i telefon trzymaj w wewnętrznej kieszeni, do której dostęp będzie utrudniony. 
  • Nie zostawiaj rzeczy bez opieki. Dotyczy to bagażu, ale także na przykład telefonów, które zdarza nam się zostawić podłączone do ładowarki, czy na kawiarnianym stoliku. Nawet jeśli siedzimy w kawiarni, nie kładźmy telefonu koło talerza, gdzie każdy może po niego sięgnąć. Wieszanie kurtki na oparciu krzesła też nie jest najlepszym pomysłem. Lepiej mieć ją na sobie, albo położyć na kolanach.
  • Nie trzymaj wszystkich pieniędzy w jednym miejscu. Część trzymaj w portfelu, część w innej kieszeni. Możesz nawet włożyć część na przykład do buta i sięgnąć po nie dopiero, kiedy gotówka w portfelu się skończy. W ten sposób nawet jeśli padniesz ofiarą kradzieży, uratujesz przynajmniej część gotówki.
  • Strzeż się napadu. Unikaj pustych uliczek i zaułków. Zawczasu przygotuj sobie fałszywą portmonetkę na wypadek napadu - na przykład bilonówkę, w którą wsadzisz też jakiś banknot (20 PLN / 50 PLN). W ten sposób w razie napadu, gdy bandyta pomacha Ci przed nosem nożem i zażąda portfela, oddasz mu ten zapasowy. W ten sposób nie stracisz dokumentów, kart oraz całej gotówki.
Tak jak pisałem na początku - nie da się całkowicie zabezpieczyć przed kradzieżą. Warto za to zminimalizować prawdopodobieństwo jej wystąpienia, oraz wielkość ewentualnych strat. Pamiętaj, że po kradzieży pomyślisz, że lepiej było całą tę kwotę zainwestować, chociażby w kupony toto-lotka. Przynajmniej byłaby jakaś szansa na wygraną. Jeśli oszczędzasz, to broń swoich oszczędności.