piątek, 27 października 2023

Nie wietrz Lodówki

Za oknem chłód, co oznacza, że można więcej oszczędzić na lodówce. Rzecz w tym, że za każdym razem, kiedy otwieramy lodówkę, do środka dostaje się cieplejsze powietrze, które po zamknięciu drzwiczek, musi zostać schłodzone. To energia, którą możemy zaoszczędzić, jeśli nie będziemy tak często otwierać naszej chłodziarki. A jesienią i zimą łatwo tego uniknąć.

Każdy, kto ma balkon wie, jakim dobrodziejstwem jest on zimą, szczególnie w okresie świątecznym, kiedy zapasy pysznego jedzenia żadną miarą nie mieszczą się w lodówce. Nadmiar wystawiamy po prostu na balkon, a temperatura na zewnątrz pozwala bezpiecznie przechować produkty w chodzie. Ale przecież nie musimy czekać na zapełnienie lodówki, by zacząć korzystać z darmowego chłodzenia.

Zatem zamiast chować produkty do lodówki, a następnie je wyciągać, używaj balkonu, a lodówkę otwieraj tylko w razie konieczności. W ten sposób zaoszczędzić na prądzie, a skoro lodówka jest urządzeniem, które zużywa go najwięcej, oszczędności mogą być spore.

A jeżeli boisz się, że jest trochę za ciepło, by przechowywać na zewnątrz surowe mięso czy sery, to połóż na balkonie napoje, piwo, alkohol i inne produkty, które zwykle lądują w lodówce, ale nie potrzebują aż tak stale niskiej temperatury. Pamiętaj, że kiedy otwierasz balkon na tę krótką chwilę oszczędzasz więcej niż otwierając lodówkę.

piątek, 20 października 2023

Okres Świąteczny za pasem

Już niebawem w galeriach handlowych zacznie rozbrzmiewać "Last Christmas", co jednoznacznie definiuje wstęp do okresu świątecznego, w Polsce tradycyjnie zaczynającego się w okolicy Dnia wszystkich Świętych. Okres ten charakteryzuje się tym, że włada nami szał kupowania prezentów, a sprzedawcy podnoszą ceny, żeby potem opuścić je (trochę) przed Gwiazdką i naciągnąć nas na "promocje". Dlatego właśnie, jeśli chcesz oszczędzić na prezentowych zakupach, zrób je już teraz przez internet.

Możecie myśleć, że przesadzam (albo że zwariowałem), ale ja kupuję prezenty gwiazdkowe przez cały rok - ilekroć trafię na coś interesującego, pasującego do obdarowywanego i w dobrej cenie. Prowadzę spis, odhaczam i przeważnie w listopadzie mam już wszystko. Czasem później sprawdzam ceny niektórych podarków, by dowiedzieć się ile zaoszczędziłem i... warto.

Co prawda przez cały rok towarzyszy mi kartonowe pudło, w którym przez cały czas umieszczam kolejne przedmioty, ale za to przed świętami zostaje mi tylko pakowanie - bez kolejek w sklepach, "świątecznych cen", pośpiechu, nerwów i zastanawiania się co ucieszy ciocię Krysię, której trudno coś kupić. Polecam!

piątek, 13 października 2023

Jak gotować w domu

Jedzenie bardzo podrożało, co z kolei spowodowało znaczny wzrost cen zamawianego jedzenia - pizza, kebab czy hamburgery dla całej rodziny to już ponad 100 złotych. Dlatego właśnie po raz kolejny namawiam Was, żebyście spróbowali gotowania w domu, ale jednocześnie poszerzyli horyzonty i wyszli poza schematy.

Domowe gotowanie to nie musi być kotlet z ziemniakami. To może być cokolwiek, bo większość dań da się przyrządzić w domowej kuchni. Zrobienie pizzy, hamburgerów czy nawet kebabów nie jest niemożliwe (chociaż, przyznaję - często będą to uproszczone wersje, ale zamawiane też bywają nieoryginalne), a będzie kilkukrotnie tańsze. Sami w domu robimy raz w tygodniu pizzę lub hamburgery i obie te potrawy są lepsze, zdrowsze i wielokrotnie tańsze niż zamawiane z restauracji. 

Na przykład za 30 PLN (pół kilo mięsa wołowego, bułki do hamburgerów, cebula, przyprawy, majonez, ketchup, ogórek konserwowy) można zrobić 4 duże hamburgery (po 125g wołowiny w każdej bułce) i trwa to krócej niż dostawa.

W gotowaniu w domu najtrudniej o pomysł - wymyślanie codziennie jakiejś potrawy, którą przygotujemy i na którą mamy ochotę może być zniechęcające. Na szczęście istnieją książki kucharskie, a wśród nich taka, która radzi sobie z problemem "ale ja nie mam pomysłu". Myślę tutaj o książce Jamiego Oliviera "7 sposobów. Łatwe pomysły na każdy dzień tygodnia". Wyposażeni w taką pomoc możemy oszczędzać w kuchni każdego dnia.

piątek, 6 października 2023

Prokrastynacja

Prokrastynacja, czyli ciągłe odkładanie wszystkiego na później, planowanie bez końca, by nigdy nie wziąć się do roboty, bo zawsze czeka się na lepsze okoliczności to zmora nowoczesnych czasów. Dzisiaj każdy ma co robić i nikt nie narzeka na nudę (internet zapewnia dostąp do rozrywek, nawet bez konieczności wychodzenia z domu). Czasem więc znajdujemy sobie do zrobienia coś innego, zamiast zająć się tym, czym powinniśmy. Przez to wiele rzeczy, które powinny być zrobione leżą odłogiem. Nie chodzi mi jedynie o rzeczy związane z pracą, ale także z hobby lub codziennymi czynnościami. 

Łatwiej jest zamówić jedzenie niż iść na zakupy i samodzielnie ugotować coś od podstaw. Łatwiej obejrzeć cokolwiek w telewizji niż poczytać książkę. Łatwiej pograć w grę niż posprzątać mieszkanie. Odkładanie na później wchodzi w krew i mimo, że w końcu robimy to, co było do zrobienia, nie zauważamy ogromu zmarnowanego czasu.

Walka z prokrastynacją


Z tym zjawiskiem można, a nawet trzeba walczyć. I, wbrew pozorom, nie jest to takie trudne. Trzeba jednak chcieć pokonać nawyk zwlekania z każdą czynnością i przestać marnować czas.

Osobiście, aby walczyć z prokrastynacją używam organizera. W niedzielny wieczór zastanawiam się jakie czynności powinienem wykonać w następnym tygodniu oraz co chcę zrobić w czasie wolnym i wypełniam terminarz. Wpisuję tam pomysły na kolejne wpisy na blogach, pomysły na przygody do RPG, książki, które chcę przeczytać, tematy, którymi chcę się zająć - wszystko, co będę robił w kolejnym tygodniu.

Terminarz jednak towarzyszy mi stale, bo kiedy wpadnę na jakąś myśl, od razu notuję ją w odpowiednim miejscu (w niedzielę robię to planowo, wypełniając pozostałe, puste przestrzenie). Często przychodzi mi do głowy więcej niż jeden wpis na bloga - wtedy wypełniam od razu kilka tygodni naprzód. Czasem jakaś czynność zajmie mi więcej niż jedno popołudnie - wtedy w kalendarzu znajduje się odpowiednia liczba wpisów. Każdą wykonaną czynność odhaczam, by nie myliła mi się z rzeczami do zrobienia.

Wpisanie czegoś, co muszę zrobić w kalendarz to jest, oczywiście, odkładanie na później, ale planowe. Wiem, że muszę coś zrobić w odpowiednim terminie, albo wtedy, gdy będę mógł się temu poświęcić. Nie każdy pomysł trzeba bowiem realizować od razu. Rzecz w tym, że kiedy nadejdzie termin, nie odkładamy danego zadania, a zwyczajnie je realizujemy.

Oczywiście zdarzają się poślizgi, nieprzewidziane sytuacje, które zmuszają do przełożenia danej czynności na inny termin. Chodzi jednak o to, by przekładanie, jeśli już następuje, oznaczało prawdziwy powód i nie było nagminną praktyką. Dzięki terminarzowi nie trzeba utrzymywać w głowie skomplikowanych planów i nie ma strachu, że się czegoś zapomni.

Bonus


Jeśli przyjdzie Wam do głowy coś, co jest do zrobienia, ale zajęłoby Wam góra pięć minut, wpiszcie to do terminarza (na wszelki wypadek), ale zajmijcie się tym od razu. w ten sposób szybka czynność będzie zrobiona od ręki, ale i tak będziecie mieli okazję do wykreślenia czegoś z listy, a to dodatkowa dawka endorfin płynąca z satysfakcji, która jest bardzo potrzebna, jeśli dopiero zaczynacie przyzwyczajać się do używania terminarza na co dzień.