piątek, 29 maja 2015

Walutomat i darmowe przelewy dla posiadaczy rachunków w Deutsche Bank

Walutomat uruchomił niedawno darmowe przelewy dla klientów, którzy posiadają rachunki w Deutsche Banku. Tym samym oferuje taką darmową obsługę dla klientów:

  • Alior Bank, 
  • BRE Bank (obecnie mBank MSP i korporacje), 
  • BZ WBK, 
  • ING Bank Śląski, 
  • Millennium, 
  • Pekao SA, 
  • PKO BP, 
  • Raiffeisen Polbank, 
  • T-Mobile Usługi Bankowe
  • Deutsche Bank

Wraz z rozwojem sieci, zwiększa się także ilość korzystających z tej możliwości wymiany waluty, a co za tym idzie zwiększa się także szansa na udaną, satysfakcjonującą transakcję (przypominam, że w tym serwisie sprzedający i kupujący kupują waluty bezpośrednio od siebie, a więc pomijając spread bankowy). 

Może to jest jakaś szansa, dla tych, którzy mają kredyty we frankach?

piątek, 22 maja 2015

Jak samemu obniżyć sobie wiek emerytalny

Słucham ostatnio wielu wypowiedzi na temat tego, że powinno się obniżyć wiek emerytalny. Zwolennicy twierdzą, że powinien decydować staż pracy (można by iść na emeryturę po 40 latach pracy, niezależnie od wieku). Przeciwnicy krzyczą, że wtedy emerytura będzie za niska, bo zebrane pieniądze rozłożą się na zbyt długi okres życia, by wystarczyły na godziwą emeryturę. Całe to bicie piany jest bez sensu!

Faktem jest, że podwyższenie wieku emerytalnego może się nie podobać. I powinno się nie podobać, ale tylko osobom, którym do emerytury zostało już faktycznie tylko kilka lat i ten okres przedłużył im się poprzez nowe przepisy. Też byłbym wkurzony, gdyby ktoś mi powiedział, że na coś na co zbieram przez całe życie będę musiał jeszcze poczekać. Zupełnie nie rozumiem jednak ludzi młodych, którzy dopiero zaczynają pracować. Przecież ci ludzie mogą iść na emeryturę kiedy im się podoba i to bez zmiany przepisów.

Spójrzmy na przypadek. o którym tak głośno, czyli o emeryturze po 40 latach stażu pracy. Dla ułatwienia obliczeń przyjmijmy, że ktoś zaczyna pracować w wieku lat 20, czyli zamierza przestać pracować w wieku lat 60-ciu. Jak to sobie zapewnić? A oszczędzać nie łaska?

Sposób 1 - minimalny
Skoro chcemy przestać pracować na 7 lat przed planowaną emeryturą, to wystarczy zarobić na te 7 lat życia. Nie jest to takie trudne, gdyż dysponujemy 40 latami oszczędzania. A skoro tak, to wystarczy w pięć i pół roku zaoszczędzić pieniądze, które pozwolą przeżyć rok. Trudno? Wystarczy co miesiąc odłożyć 200 PLN i wpłacać na konto bankowe (lokaty itp. powinny średnio przynieść 2,5% rocznie), by przez siedem lat wypłacać sobie z konta 1700 PLN "emerytury" miesięcznie plus odsetki, które początkowo wynosić będą 300 PLN miesięcznie i będą maleć wraz z maleniem stanu konta. Aż do jego wyzerowania po 7-miu latach, kiedy to powinniśmy dostać emeryturę z ZUS.

Sposób 2 - docelowy
Możemy także całkowicie uniezależnić się od emerytury proponowanej przez ZUS, ale wymaga to większych wyrzeczeń i większych nakładów. Nie jest to jednak niemożliwe. Przede wszystkim należy zwiększyć kwotę odkładaną do 500 PLN miesięcznie (co nie powinno być niemożliwe - wiele osób jest w stanie tyle odkładać, rezygnując z najprostszych wydatków - na przykład kawy na mieście). Następnie oszczędności wpłacamy na konto i próbujemy osiągnąć średnio 5% odsetek rocznie, dzięki lokatom, funduszom czy w dowolny inny sposób (też wbrew pozorom nie jest to niemożliwe). W ten sposób, przez 40 lat uzbieramy na koncie tyle, że przechodząc na emeryturę (po 40 latach pracy) i nie zmniejszając kapitału na koncie (wypłacając tylko odsetki) będziemy mogli wypłacać sobie emeryturę rzędu 2000 PLN miesięcznie, bez udziału ZUS, a dla spadkobierców zostawimy konto, na którym będzie około pół miliona złotych. Po naszej śmierci spadkobierca będzie mógł dokładać do tego konta, lub od razu zacząć wypłacać sobie 2000 PLN miesięcznie, nie naruszając kapitału, tylko pilnując, by przez cały czas średnia stopa procentowa wynosiła 5% rocznie. Dla porównania, jeśli nie znajdziemy możliwości na oszczędzanie 5% rocznie, a tylko 3%, nasza "emerytura" po 40 latach oszczędzania wynosić będzie 960 PLN (wciąż nie naruszając stanu konta), ale można zwiększyć kwotę odkładaną do 1000 PLN i uzyskać swoje około 2000 PLN miesięcznie nawet przy tak niskiej stopie procentowej.

Jak widać, młodzi ludzie, zamiast narzekać na wiek emerytalny i wysokość przewidywanej emerytury, powinni zacząć samodzielnie dbać o swoje finanse i zapewnić sobie emeryturę w takim wieku, w jakim chcą i w wysokości, jaka będzie ich satysfakcjonowała.

poniedziałek, 18 maja 2015

Okres Magazynowania Jedzenia

Robi się cieplej, w sklepach i na bazarach coraz więcej owoców i warzyw, a to znak, że rozpoczyna się okres wzmożonego magazynowania zapasów na zimę. W tym celu należy często odwiedzać lokalny bazarek lub zaufany sklep ze świeżymi warzywami i owocami, pilnować spadających cen i w najdogodniejszym momencie zrobić zakup większej ilości naszych ulubionych produktów, a następnie przygotować przetwory - czy to te w słoikach, czy też mrożonki. Oczywiście część produktów najtańsza będzie pod koniec lata, a nawet jesienią, ale już teraz należy trzymać rękę na pulsie, by nie przegapić okazji.

Własnoręcznie przygotowane w ten sposób zapasy na zimę mają kilka zalet. Przede wszystkim możemy je przygotować dokładnie tak jak lubimy je jeść - odpowiednio pocięte czy zmiksowane, właściwie oczyszczone, dobrze doprawione itp. Mrożone owoce możemy zamrozić tak, by nawet w środku zimy mieć piękne maliny do przyozdobienia tortu. Możemy zaopatrzyć się w mrożone zioła. No i jesteśmy ograniczeni tylko własną pomysłowością i pojemnością spiżarni i zamrażalnika. Inną zaletą jest cena takich przetworów. Nawet najtańsze mrożone warzywa będą droższe od własnoręcznie przygotowanej mieszanki (nawet po uwzględnieniu kosztów mrożenia). Przecier pomidorowy, który przygotujemy bez konserwantów będzie tańszy niż przeciery kupowane w sklepie (o ile przygotujemy go wtedy, gdy pomidory będą najtańsze), a kupić pomidory możemy nawet te "na zupę" - one i tak będą zdrowsze i smaczniejsze (a ponadto tańsze) niż te, które kupimy w kartoniku. 

Warto wiedzieć, że przetwory (te najprostsze) może robić każdy - nawet ktoś, kto nie ma o tym pojęcia znajdzie na sieci wiele wskazówek, jak poprawnie przygotować takie zimowe zapasy. A zimą, zamiast kupować w sklepie drogie produkty, można zwyczajnie sięgnąć do spiżarni po dowolny, ulubiony, letni produkt. 

piątek, 1 maja 2015

Napoje

Kilka już razy pisałem o tym, że prawie każdy ma jakiś stały zakup, który nie jest mu potrzebny, a rezygnacja z którego mogłaby w znaczący sposób przyczynić się do podreperowania domowego budżetu. Przykładem była kawa, co do której miałem dobre przeczucia - jak okazało się po reakcji na ten wpis. Dzisiaj chciałbym podzielić się własnym doświadczeniem, chociaż dość starym (ale może to i lepiej, bo łatwiej się do niego przyznać).

Jakiś czas temu, przeprowadzając spis wydatków, starałem się je dzielić w różny sposób, by uzyskać wiarygodny i miarodajny obraz. Wynikało z niego, że sporo pieniędzy pochłaniają napoje - soki, napoje gazowane, woda butelkowana. Wtedy nie było łatwo poradzić sobie z takim problemem, ale teraz znam już rozwiązanie.

Przede wszystkim zmusiłem się do rezygnacji z napojów gazowanych i soków w kartonach (najwyższa cena za litr). Posiadam za to filtr do wody kranowej (jeśli ktoś nie posiada, to alternatywą jest zawsze dzbanek filtrujący), więc i woda butelkowana nie jest mi niezbędna (chyba, że gazowana - na przykład do drinków, ale do drinków też przydają się i inne napoje, jednak to sytuacja wyjątkowa - imprezowa, a nie o tym mowa). Zacząłem więc pić więcej herbaty (lepszej, liściastej - jej cena i wydajność jest nadal nieodstraszająca), zarówno na ciepło jak i w formie herbaty mrożonej (co za problem zrobić dzbanek i wstawić do lodówki), wody z cytryną (doskonale gasi pragnienie) lub ewentualnie z sokami zagęszczonymi (jedna butelka soku za 4 PLN starcza na 10 l wody, ale ja rozcieńczam ją teraz jeszcze bardziej, więc nawet na 15 - 20 l).

Początki - nie powiem - były trudne i uciążliwe, jednak po dłuższym czasie smak mi się zmienił (w moim odczuciu "wyprostował") i wiele dawniej pijanych napoi uważam teraz za zbyt słodkie. Zarówno gazowane (z Coca-Colą na czele) jak i soki w kartonie (te można ewentualnie rozcieńczać) są zdecydowanie nie możliwe do wypicia. Ponadto absolutnie nie gaszą pragnienia. Cukier w nich zawarty sprawia, że nasz organizm przyzwyczaja się do zbyt słodkiego, przytępiając zmysły, co z kolei sprawia, że nie zauważamy problemu i trudno nam się odzwyczaić.

Obecnie więc nie mam już problemów z napojami. Pod tym względem zauważyłem niesamowitą oszczędność, a także poprawę smaku i w przypadku innych odczuć - kwaśnego czy słonego. Zmniejszyłem więc zużycie soli, co także powinno mi wyjść na zdrowie. No i przede wszystkim - nie ciągnie mnie już do tego typu napoi, a zatem oszczędzanie nie jest już żadnym wyrzeczeniem. 

Polecam sprawdzić jak wygląda ten dział Waszych budżetów i przeanalizować, czy nie warto zmienić czegoś, by oszczędzić oraz wyostrzyć sobie zmysły za jednym zamachem.