piątek, 8 maja 2026

W długach po uszy (jak spłacać)

Jeśli chodzi o długi, czy to kredyty bankowe, czy pożyczki gotówkowe (nawet te od rodziny czy znajomych), podstawowa zasada brzmi: lepiej ich nie zaciągać. Niestety rzeczywistość nie zawsze kieruje się zasadami i czasami zdarza się, że znajdujemy się w sytuacji, kiedy musimy spłacić jakiś kredyt (chociażby mieszkaniowy). Co więcej - kredyt mieszkaniowy, sam w sobie (przy zachowaniu pewnych zasad) potrafi być opłacalny (mieszkania drożeją i czasem ta zmiana ceny prześciga odsetki - biorąc kredyt mamy mieszkanie w dzisiejszej cenie i możemy zapłacić za nie jutro, kiedy nieruchomość jest już warta więcej - musimy się tylko upewnić, że będziemy mieli możliwość wcześniejszej spłaty).

Czasem jednak budzimy się w sytuacji, kiedy kredytów mamy klika. Pojawia się możliwość spłaty i zastanawiamy się, z którym zadłużeniem poradzić sobie najpierw. Co zrobić z nadwyżką pieniędzy? Jak postąpić, żeby nie stracić? Według mnie są dwie podstawowe zasady, zależne od możliwości, ale też charakteru osoby, która znajdzie się w tej sytuacji.

Po pierwsze - spłać kredyt o najwyższych odsetkach. Jeśli spłacisz kwotę, od której dzięki temu nie zapłacisz w następnym miesiącu 3% odsetek, to lepsze niż spłącenie tą samą kwotą kredytu, który powoduje jedynie 1% obciążenia w miesiącu. Ta część jest oczywista.

Po drugie - jeśli nie stresuje Cię pozostawanie w długach, a widzisz możliwość zarobienia na tych funduszach więcej niż wyniosą obciążające Cię odsetki - zrób to! Jeśli masz wolne 10 000 zł i jesteś w stanie wygenerować z nich 3000 zł w dwa miesiące, a kredyt o największym oprocentowaniu to około 1% miesięcznie, spłacając zaoszczędzisz tylko 2 000 zł, podczas gdy inwestując, możesz odsetki spłącić po dwóch miesiącach i nadal być "do przodu". W tej sytuacji rozsądnym będzie zainwestowanie.

Niestety - tak jak napisałem na początku, sposób ten działa tylko wtedy, gdy Cię to nie stresuje. Jeśli odczuwasz duży dyskomfort związany z tym, że zalegasz z płatnością, że w ogóle masz długi - lepiej je spłacić jak najszybciej. Dla zdrowia psychicznego. Wiem z doświadczenia.

Na koniec rada bonusowa. Jeśli kredyt Cię wykańcza i pozostało do spłąty już nie dużo, a masz połowę tej kwoty, spróbuj pożyczyć resztę od rodziny i spłacić całość wcześniej, a następnie spłacić członka rodziny tak, jakby się spłacało kredyt. W ten sposób przestajesz płącić odsetki (a jeśli nawet członek rodziny zażąda spłaty z odsetkami, to "wszystko zostaje w rodzinie"). Dla mnie pozbycie się każdego długu, obarczonego odsetkami było jak ponowne nabranie powietrza i jeśli tylko będę mógł obejść się bez kredytów, to na pewno będę próbował. Byłem też już po tej drugiej stronie, kiedy pożyczyłem komuś pieniądze po to, by nie męczył się z odsetkami (bo sam mu tak doradziłem).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz