czwartek, 24 grudnia 2020

Wesołych Świąt

Dzisiaj specjalny bonus dla moich czytelników! Otóż, jeśli ktoś nie jest moim czytelnikiem, to siłą rzeczy nie odczyta życzeń świątecznych...

Zdrowia, którego kupić się nie da, a chwilowo służba zdrowia nie pomoże nam w jego odzyskaniu.
Radości, którą można sobie zorganizować.
Szczęścia, do którego powinna ona prowadzić.
Pieniędzy, które powinny pomagać je zapewnić.
I smacznego karpia!

Wasz Bler

piątek, 18 grudnia 2020

Własnoręcznie wykonane prezenty

Prezenty warto czasem wykonać własnoręcznie. Jest to opcja nie tylko tańsza, ale także niezwykle osobista. A jeśli wcześniej umówimy się z domownikami, że wręczamy sobie nawzajem tylko własnoręcznie wykonane prezenty, to budżet domowy odczuje to bardzo solidnie.

Oczywiście, tego typu podarków nie robimy tylko w celu zaoszczędzenia. Przede wszystkim liczy się nasza praca, a przecież czas to też pieniądz. Często wydanie tych kilkudziesięciu złotych opłaciłoby się bardziej niż praca nad prezentem przez kilka godzin. Ale, jak pisałem, nie tylko o to chodzi.

A co takiego można własnoręcznie przygotować i podarować w prezencie rodzinie i znajomym? Cóż, ogranicza Was tylko wyobraźnia. Podsunę Wam jednak kilka pomysłów.

Smakołyki


  • Wszelkiego rodzaju ciasteczka i pierniczki to idealny prezent pod choinkę. szczególnie zapakowane w gustowną puszkę, albo pudełeczko.
  • Nalewki własnej roboty, w gustownych karafkach, a nawet pozbawionych naklejek ładnych butelkach po kupnym alkoholu z pewnością ucieszą obdarowanego.
  • Przetwory to kolejny świetny pomysł na prezent. Zarówno te słodkie (dżemy, konfitury, soki i przeciery) jak i te wytrawne (pikle, marynowane cytryny, ostre papryczki w oliwie).

Rękodzieło


  • Jeśli masz zdolności manualne, możesz wykonać dla najbliższych ramkę na zdjęcia i umieścić w niej fotografie, które ucieszą obdarowanego.
  • Maskotki uszyte dla najmłodszych, to piękna pamiątka, która często przekazywana jest z pokolenia na pokolenie.
  • Jeśli przy szyciu jesteśmy, to poduszki ucieszą tych, którzy wyrośli już z maskotek.
  • A jeśli czujesz się na siłach, to możesz pokusić się o przedmioty zdobione metodą decoupage.
  • Malowane szkło (misy, patery) to piękny, oryginalny prezent.
  • Własnoręcznie wykonana biżuteria lub breloki to dobry pomysł, który zrealizować mogą nawet najmłodsi (pod czujnym okiem opiekunów).


Kupony


Pomysłem na prezent dla partnera są kupony. Zarówno te "niegrzeczne" (w tym masaż), jak i takie na wykonywanie prac domowych, których nikt nie lubi (odkurzanie, pranie, zmywanie, prasowanie czy wyrzucanie śmieci).


Pamiętajcie o opcji własnoręcznie wykonywanych prezentów, jeśli krucho z gotówką, chcecie sobie wręczyć prezenty w gronie domowników (a cały koszt obciążyłby budżet domowy), lub macie chwilowo więcej czasu, który możecie przeznaczyć na zrobienie czegoś pożytecznego. Przy okazji weźcie pod uwagę, że pożytkując czas w ten sposób, nie wydajecie pieniędzy tylko dlatego, ze "wypada pokazać, że się pamięta". Jeśli chodzi tylko o to, to własnoręcznie wykonany prezent ucieszy podwójnie.

piątek, 11 grudnia 2020

Prezenty dla Babci i Dziadka

Wybieranie prezentów dla najbliższych to zajęcie przyjemne, ale czasochłonne. Nie zawsze oczywistym jest, co komu kupić, a w takiej sytuacji często kończy się na tym, że kupujemy cokolwiek, wydając spore kwoty na przedmioty, które nie są tego warte. Kiedy bowiem na prezent wybieramy "cokolwiek", staramy się chociaż, by cena była odpowiednia.

Tej pułapki możemy uniknąć, kupując prezent przemyślany, a co za tym idzie niekoniecznie bijący po oczach jedynie ceną. Dzisiaj więc, dla przedświątecznego odprężenia zajmijmy się prezentami dla babci i dziadka. Proponuję Wam kilka pomysłów na prezenty, które są takimi właśnie przemyślanymi podarunkami.

  • Ramka na zdjęcia to świetny prezent dla dziadków. Oczywiście należy umieścić w niej jakieś ładne zdjęcie całej rodziny, najlepiej takie, którego jeszcze nie widzieli. W dobie smartfonów, mamy na nich tysiące zdjęć i często można spośród nich wybrać coś ciekawego (czasem warto zrobić parę fotek na jakiejś rodzinnej uroczystości). Wydrukować zdjęcie z pliku cyfrowego można nawet nie wychodząc z domu - przez internet (na przykład w fotolab). A jeśli chcesz wydać trochę więcej, kup dziadkom ramkę elektroniczną, które pomieści setki zdjęć i będzie je wyświetlać rotacyjnie.
  • Karafka ze szklaneczkami lub kieliszkami to piękny i bardzo gustowny prezent, a u dziadków zawsze znajdzie się jakaś zdrowotna nalewka, którą można wlać do tego typu naczynia. Poniżej moja propozycja oryginalnej karafki, która z pewnością się spodoba.

  • Jeśli dziadkowie są aktywni i lubią spacerować, możecie podarować im modne kijki do nordic walking. To prezent, który nie tylko zachęci ich do ruchu, ale też zwiększy bezpieczeństwo. 
  • Gdyby jednak woleli prace w ogródku, na działce, a nawet przy balkonowych roślinach doniczkowych, świetnie sprawdzi się prezent w postaci narzędzi ogrodniczych w modnych kolorach. Szczególnie te malutkie, idealne do pracy przy doniczkach są świetnym, przemyślanym prezentem.
  • Dziadkowie, którzy wiodą ciche, spokojne, domatorskie życie z pewnością ucieszą się z puzzli, które są relaksującą rozrywką na długie godziny. Puzzle można układać w pojedynkę lub wspólnie, a kiedy przyjadą wnuki, nawet dużą gromadą. Alternatywą będą puzzle zrobione z rodzinnych zdjęć - w internecie można znaleźć firmy specjalizujące się w takich usługach.
  • Galanteria skórzana (portfel lub etui na klucze) to także świetny prezent, z którego dziadek i babcia z pewnością się ucieszą.
  • A jeżeli zupełnie nie macie pomysłu na prezent, stwórzcie dziadkom kosz prezentowy, zawierający słodycze, kawę, wino i inne frykasy. To względnie niedrogi a bardzo efektowny prezent.

Mam nadzieję, że jeśli szukaliście prezentu dla babci i dziadka, pomogłem Wam go znaleźć. Sam wielokrotnie miałem problem z tym, co kupić najbliższym, a nie chciałem, by było to coś bezosobowego. Dlatego na prezenty (i pomysły na nie) poluję przez cały rok. Wam też polecam nie zostawianie tego na ostatni moment. Pamiętajcie - święta są tuż tuż, ale niecały miesiąc później będzie dzień babci...

piątek, 4 grudnia 2020

Romantyczne Oszczędzanie

Spędzanie romantycznego czasu we dwoje nie musi wcale być kosztowne. To dobra wiadomość dla tych, którzy świadomi zbliżających się świąt próbują trochę zaoszczędzić, zanim budżet domowy zostanie zrujnowany przez świąteczne wydatki. Przedświąteczna gorączka do dobry pomysł, by poszukać sposobów na zaciśnięcie pasa. Szczególnie, jeśli fundusze oszczędzamy, by kupić coś wyjątkowego tej drugiej osobie. Być może ona myśli podobnie.

Wieczór we dwoje


Wieczór we dwoje to najlepszy prezent jaki można dać drugiej osobie. I nie trzeba zawsze zabierać jej do drogiej restauracji, kina czy dancing. Możemy zrobić nawet lepsze wrażenie, jeśli sami coś ugotujemy. Domowa kolacja przy świecach będzie doskonałym podarkiem, szczególnie jeśli to ta druga osoba zwykle dba o jedzenie. 

A po kolacji film. Niekoniecznie w kinie. Wspólny wieczór przed domowym ekranem i jakaś komedia romantyczna, albo horror da doskonały pretekst, by poprzytulać się do siebie na kanapie. A może coś więcej... przecież to także przyjemny i niezbyt kosztowny sposób na spędzenie wieczoru we dwoje.

Wspólne wyjście


A jeśli lubicie wychodzić gdzieś razem, rozważcie zwyczajny spacer. Idźcie do parku gdzieś w okolicy, albo odkryjcie nowy, urokliwy zaułek. Wieczory są może zimne, ale ciepło ubrani i przytuleni znajdziecie dużo ciepła w sobie nawzajem. Spacery są romantyczne o każdej porze roku.

Prezenty Gwiazdkowe


Można pójść jeszcze o krok dalej i zaproponować partnerowi wręczanie własnoręcznie wykonanych prezentów przy wigilijnym stole, zamiast tych kupowanych w sklepie. To świetny sposób, by poczuć bliskość, a także sposób, by zaoszczędzić dla tych par, które dopiero wychodzą na swoje po zakupie mieszkania, albo planują taki zakup. W takiej chwili każdy zaoszczędzony grosz ma znaczenie.


Najważniejsze, by uwolnić się od myślenia, że zobligowani jesteśmy do wydawania dużych kwot na nasz związek. Jeśli ta druga strona tego oczekuje, to dobrym pomysłem będzie przemyślenie raz jeszcze tego, czy to właściwy kierunek. Miłość jest bezcenna, ale nie musi być droga.

piątek, 27 listopada 2020

Zarabianie Pasywne

O co właściwie chodzi w tym zarabianiu pasywnym? Co to jest? Czym to się różni od zwykłej pracy? Czy zarabiać pasywnie oznacza zarabiać nie pracując?

Cóż - takie pytania pojawiają się coraz częściej, ponieważ idea "zarabiania pasywnego" staje się coraz popularniejsza. Dzisiaj odpowiem na te pytania w najprostszy i najbardziej przystępny sposób, jaki udało mi się wypracować.

Otóż zarabianie jako takie polega na wykonaniu jakiejś czynności w zamian za pewne wynagrodzenie. Typowy model zarabiania "aktywnego" (praca) polega na tym, że wykonujemy jakieś czynności przez pewien określony czas i dostajemy zapłatę, a następnie znów wykonujemy zestaw czynności, by znów otrzymać wynagrodzenie. W naszym kraju najczęściej otrzymujemy pieniądze co miesiąc, za cały poprzedni, przepracowany okres. Zarabianie pasywne nie polega na tym, że nie pracujemy. Wręcz przeciwnie - pracy przeważnie jest więcej, a zniechęcającym faktem może być dodatkowo to, ze nie dostajemy za nią pieniędzy tak długo, aż nie zostanie skończona. Tutaj jednak pojawia się największa różnica - kiedy praca zostanie skończona, otrzymamy za nią zapłatę nie raz, ale przez jakiś czas (w pewnych warunkach zupełnie nieograniczony). Oznacza to, że za raz ukończone dzieło, będziemy wielokrotnie odbierać wynagrodzenie.

Jeśli ktoś ma dobry pomysł na pasywne zarabianie, to może "rozkręcić" kilka takich sposobów, jeden po drugim i uruchamiać kolejne, kiedy poprzednie przynoszą już zyski. To mogą być zupełnie malutkie "dzieła" dające niewielki dochód, ale gdy ma się ich odpowiednio dużo, dochód także staje się zauważalny. 

Przykłady pasywnych dochodów:
  • Napisanie książki - każdy dodruk to pieniądze, a w przypadku bestsellerów, ekranizacja, zyski z gadżetów towarzyszących produkcji...
  • Nagranie piosenki - tantiemy z każdego publicznego odtworzenia,
  • Nagranie filmu na popularny temat (na Youtube) - zyski pojawiają się tak długo, jak długo film jest odtwarzany przez użytkowników,
  • Inwestowanie na giełdzie w spółki dywidendowe - trzeba poświęcić czas na analizę rynku, ale później już tylko inkasować dywidendy (jeśli wybraliśmy właściwą spółkę),
  • sprzedaż ciekawego ebooka - jeśli napiszemy na przykład podręcznik etykiety i dobrze go zareklamujemy, będziemy sprzedawać jego kopie bez ograniczeń,
  • Stworzenie przydatnej witryny internetowej, gry przeglądarkowej, płatnej strony...
  • Wynajem mieszkania w pewnym sensie także podlega tym mechanizmom, ponieważ by kupić mieszkanie, musimy się najpierw trochę namęczyć ze zdobyciem pieniędzy (a one nam do tego czasu nic nie dają), ale gdy zaczniemy wynajmować, możemy to robić do końca życia,
  • Zaprojektowanie logo na koszulkę, grafiki na kubek czy tatuaż i udostępnienie jej w sieci (na stronach dystrybuujących koszulki lub kubki), albo w studiu tatuażu,
i miliony innych - każdy kto chce zarabiać pasywnie powinien znaleźć coś dla siebie.

Niestety, jest tutaj jeden haczyk. Kiedy pracujemy na etacie, nie jesteśmy aż w takim stopniu odpowiedzialni za swój sukces, czy porażkę. Jeśli pracujemy na szeregowym stanowisku, odpowiedzialność ponoszą inni. Ale także ci inni spijają śmietankę. Rzecz w tym, że nie musimy być nadmiernie pracowici, sumienni czy nieomylni. Planując jednak dochód pasywny, nasze dzieło musi być tak dobre, jak tylko się da. Tutaj sumienność jest sprawą kluczową. A to, że pieniądze zaczną spływać dopiero po zakończeniu całego procesu oznacza, że nie stać nas na to, by porzucić nasz projekt w trakcie. Musimy go dokończyć, bo nikt nie zapłaci nam za kilka miesięcy, nawet sumiennej, ale nieukończonej pracy. Warto wziąć to pod uwagę, planując siły.

Tym niemniej kiedy coś już wypali, mamy satysfakcję oraz zyski, które pojawiają się mimo tego, że projekt ukończyliśmy dawno temu i nie zaglądaliśmy do niego całymi latami. A to potrafi dać pozytywnego kopa i zachęcić do dalszej pracy. I tego właśnie Wam życzę.

piątek, 20 listopada 2020

Ostatni Dzwonek

Jak co roku, chciałem w tym okresie zwrócić uwagę, że to już ostatni dzwonek na kupowanie prezentów gwiazdkowych. Wiem - większość z Was jest zła, że w hipermarketach i galeriach handlowych (które w tym roku są zamknięte, co także jest powodem niniejszego wpisu), zaraz po Święcie Zmarłych pojawiają się dekoracje świąteczne, a z głośników sączy się nie wiadomo czemu "Last Christmas" zespołu Wham!.

Okazje świąteczne


Cóż, moja filozofia głosi, że nie ma czegoś takiego jak "okazja przedświąteczna". I sprawdźcie sami - to co dzisiaj możecie zakupić w normalnej cenie "199 PLN", przed świętami będzie opatrzone karteczką "Okazja 299 249 PLN". Takie właśnie są przedświąteczne promocje. Co innego promocje poświąteczne, kiedy to sklepy stacjonarne wypychają towar, który nie sprzedał się przed gwiazdką, ale to temat nie na teraz. Jeśli jednak macie w planach większe zakupy, na przykład elektroniki, wstrzymajcie się do początku stycznie (lub końca grudnia).

Z moich doświadczeń wiem, że jedyną okazję można złapać, kupując choinkę w wigilię po 16. Wtedy faktycznie można dostać ją za grosze. Jeśli chodzi o prezenty, które mają się pod nią znaleźć, to czas się niestety kończy.

Lockdown


Drugim powodem tego, że czas się kończy jest częściowe zamknięcie handlu stacjonarnego. W tym roku firmy kurierskie i poczta będą więc jeszcze bardziej zawaleni robotą, a terminy dostaw mogą się tym bardziej wydłużyć. Jeśli więc zamawiasz prezenty, a tym gorzej jeśli sprowadzasz je z zagranicy, czas na to, by przyszły sprawnie zaczyna powoli się kończyć. Warto wziąć to pod uwagę.

Tanio i Oryginalnie


W tym roku namawiam, by zamiast kupować drogie prezenty, zaskoczyć obdarowanych czymś, czego sami nie znajdą. Rękodzieło, liczone w kilku a nie tysiącach egzemplarzy (albo w ogóle wykonane na zamówienie, jedna sztuka, całkowity unikat), to sposób na to, by okazać najbliższym, że o nich myślimy i dbamy, nie wydając tysięcy złotych. Dlatego własnie chciałbym wszystkich zachęcić do zakupów na Cacudełko - ręcznie robione maskotki, które są świetnym dodatkiem do prezentu, prezentem samym w sobie, ozdoba choinkową, albo czymś, co każdy może znaleźć na wigilijnym talerzyku - ozdobą i prezentem w jednym. Obecnie na stronie pojawiły się także ręcznie dziergane, ciepłe, zimowe czapki. Oryginalne i niepowtarzalne z dobrej jakości surowca. Chcesz mieć zimową czapkę, której nie ma nikt inny - polecam.

PS: Kupując na powyższej stronie kupujesz od artysty - bez pośredników, bez dodatkowych kosztów. Twój zakup wspiera tylko osobę, która ręcznie wykonuje te przedmioty. Wesprzyj akcję #kupodartysty !

piątek, 13 listopada 2020

Róbmy swoje

Dzisiaj tylko krótka wzmianka na temat podejścia do wielu rzeczy, w tym do inwestowania. Bardzo prosto i bardzo ogólnie, ale zapewniam Was, że jeśli weźmiecie sobie tę radę do serca, zapamiętacie i zaadaptujecie, przyda się Wam w niemal każdej dziedzinie życia - od planowania wakacji po podrywanie na dyskotekach. Oczywiście niebagatelny wpływ będzie miała także na Wasze myślenie o oszczędzaniu i inwestowaniu. 

Zapewniam Was, że sam korzystam z tej rady (i z wielu innych, o których piszę na blogu, ale ta jest chyba najbardziej wszechstronna) i odkąd wziąłem ją sobie do serca lepiej realizuję swoje założenia. A to z kolei dało mi sporo pewności siebie - nie tej pokazywanej na zewnątrz, ale tej, która jest tylko dla mnie. Tej ważniejszej.

Najważniejszy jest plan


To jest absolutna podstawa działania, które ma przynieść efekty - najważniejszy jest plan. Ważne, by poświęcić czas na jego stworzenie, poprzedzone przynajmniej delikatną analizą. Jeśli chodzi o inwestowanie, spróbuj zastanowić się dlaczego uważasz ten sposób za lepszy od innego, przeanalizuj swoje opcje, poczytaj, choćby w internecie co sądzą ludzie, którzy mają inne zdanie (opinie ludzi, którzy mają zdanie takie jak Ty łatwo sobie wyobrazić - są takie jak Twoja, poznaj drugą stronę medalu). Nie działaj na szybko! Stwórz plan, poświęć chwilę na przemyślenia. Nie działaj od razu. Zaufaj mi, że liczenie na szczęście dosłownie za każdym razem potrafi się zemścić, a na to własnie liczysz, kiedy działasz bez zastanowienia. Na szczęście, albo rutynę - ta druga też może Cię zawieść. Znacznie lepiej rutynę poprzeć przemyśleniem sytuacji i dopiero wtedy działać.

Nie panikuj


Oczywiście, że wiele rzeczy może się wydarzyć pomiędzy opracowaniem planu a jego realizacją. Mogą się zmienić warunki, może wybuchnąć pandemia, może stać się milion rzeczy, które sprawią, że zechcesz zadziałać niezgodnie z planem. Najważniejsze jednak, żeby nie panikować! Oczywiście, że wiele warunków może się zmieniać i należy brać te zmiany pod uwagę. W takim przypadku, ponownie, nie działaj pod wpływem chwili. Kiedy zmieniają się warunki, zmieniasz plan! A później nadal działasz planowo - według nowych ustaleń. 

To akurat ma niesamowite znaczenie podczas inwestowania. Kiedy dajmy na to cena akcji zaczyna spadać, ludzie wyprzedają i tworzy się panika - wiele osób sprzedaje ze stratą, bo wszyscy tak robią. Oczywiście, być może jest to uzasadnione, ale możliwe jest, że wcale nie. Dlatego własnie w takiej chwili warto nie dać się porwać tłumowi, a na spokojnie przemyśleć założenia - być może plan nadal jest dobry, może wystarczy lekka jego modyfikacja, a nie stawianie wszystkiego na głowie? Poświęć chwilę na przeanalizowanie planu, a następnie jego weryfikację, wprowadź zmiany i dalej działaj według planu!

W życiu jest wiele chwil, w których musimy zaadaptować się do zmieniającej się sytuacji. Jeśli reagujemy żywiołowo i natychmiast nie jesteśmy świadomi tego co robimy i w jakim celu i może się okazać, że działamy w sposób, którego na spokojnie nigdy byśmy nie zaaprobowali. W ten sposób działają chociażby aukcje - bez planu orientujemy się nagle, że dwukrotnie przepłaciliśmy za coś, co miało być okazją, a w zasadzie w ogóle nie jest nam potrzebne. Albo, że lądujemy na randce nie z dziewczyną, która nam się podoba, ale z jej koleżanką, której tak naprawdę nie znosimy. Planowanie, modyfikacja planu i działanie według niego ułatwia życie! 

piątek, 6 listopada 2020

Oszczędzanie to nie wyrzeczenia

Bardzo wiele osób utożsamia oszczędzanie z codziennymi wyrzeczeniami właściwie w każdej dziedzinie życia. Pokutowanie takiego poglądu jest powodem, dla którego tak trudno zebrać nam się do oszczędzania, wytrwać w nim i osiągać efekty. Oszczędzanie nie polega na wyrzeczeniach, a przede wszystkim na zmianie nawyków. Nawyki determinują systematyczność, gdyż nad czymś, co jest nawykiem nie zastanawiamy się. Ale, nie oszukujmy się, większość nawyków, jakie mamy są złe i przeciwdziałają oszczędzaniu. Ich zmiana na lepsze poskutkuje tym, że nie będziemy musieli nawet się zastanawiać, a pieniądze zostaną w kieszeni.

Podstawowe złe nawyki


Niby oczywiste, a jednak warto przypominać, nawet do znudzenia. Są dwa główne nawyki, które przeciwdziałają oszczędzaniu i nie mają kompletnie nic wspólnego z wyrzeczeniami. Są to:
  • oszczędzanie wody
  • oszczędzanie prądu
Wystarczy zakręcać wodę, kiedy nie jest potrzebna, na przykład w trakcie szczotkowania zębów, czy namydlania ciała pod prysznicem. Wyrzeczenie to żadne, a wyrobienie sobie takiego nawyku pomaga zaoszczędzić wodę. Dużo wody!

W ten sam sposób, wystarczy gasić światło w pomieszczeniu, w którym aktualnie nie przebywamy i nie siedzieć przez cały dzień przy włączonym telewizorze, by zaoszczędzić prąd i obniżyć rachunki. To także nie jest coś, co drastycznie obniży standard życia, a pozwoli oszczędzać pieniądze - wystarczy się przyzwyczaić.

Tutaj warto wspomnieć przy okazji o tym, by urządzenia takie jak pralka, czy zmywarka użytkować przy niemal pełnym wsadzie. Ubrania do prania warto zbierać do momentu uzyskania takiej ich ilości, by wykorzystać pełną pojemność pralki i nastawić jedno pranie zamiast kilku. Zmywarkę także warto naczyniami zapełnić, a dopiero później włączyć. Nawet programy typu "pół wsadu" zużywają więcej niż połowę wody i prądu, który potrzebny jest do pełnego cyklu. 

Wspomnę od razu, że palenie papierosów także jest złym nawykiem, który w dodatku jest bardzo kosztowny. Ale rozumiem, że palacz prędzej uzna rzucenie palenia za wyrzeczenie niż dobre przyzwyczajenie.

Jedz rozsądnie


Niejedzenie na mieście, czy branie ze sobą posiłku z domu to nie jest wielkie wyrzeczenie, ale niektórzy je za takie uważają. Natomiast częstsze robienie zakupów z użyciem wcześniej przygotowanej listy wyrzeczeniem nie jest, a wyrabiając sobie taki nawyk zmniejszamy ilość jedzenia, która ląduje w śmieciach, a za którą przecież płacimy. 

Wyrób sobie nawyk robienia listy zakupów, przeglądania lodówki przed pójściem do sklepu, by nie dublować zapasów ("czy ja mam ostry sos?"), nie chodzenia do marketu na głodniaka i brania mniejszego koszyka. Te przyzwyczajenia pozwolą Ci oszczędzić.

Transport


Jadąc szybciej oszczędzasz czas, a czas to pieniądz. Ale niestety nie zawsze. Znakomita większość z nas zaoszczędzony czas marnotrawi. A zatem nie korzysta z tego, że jadąc samochodem zyskuje pół godziny, bo traci je później grając w kulki na telefonie (co może robić jadąc tańszym transportem publicznym, gdzie może też na przykład czytać książkę, uczyć się języka albo oglądać film). Żadna to oszczędność.

Jeśli odległość (i pogoda) na to pozwala, rozważ podróż rowerem, albo piechotą. Taniej, zdrowiej dla środowiska i dla Ciebie. Wyrobienie sobie nawyku chodzenia do pracy spacerkiem, choćby zajmowało to trzy kwadranse zamiast dziesięciominutowej przejażdżki samochodem pozwoli zaoszczędzić na benzynie. Jeśli lubisz spacery (albo polubisz gdy spróbujesz), nie będzie to żadnym ciężarem, a wręcz przeciwnie.

Mniej...


W końcu dochodzimy do tematu, który zapewne uważacie za mój ulubiony. Mniej pasty do zębów nakładanej na szczoteczkę, szamponu, mydła w płynie itp. pozwala zaoszczędzić, nie wpływając na użytkownika. Jeśli możesz kupować takie produkty dwa razy rzadziej, to już jest coś. Myją tak samo - zapewniam.


Jeśli nie będziesz myśleć o oszczędzaniu, jak o wyrzeczeniach, a zaczniesz od zmiany złych nawyków, poczujesz w jaki sposób odbija się to na Twoim portfelu. Być może wtedy zdecydujesz, że jedno małe poświęcenie od czasu do czasu (jak wzięcie do pracy kanapki za 2 PLN, zamiast jej zakup za 15 PLN) wystarczy, by odłożyć kwotę wystarczającą na spełnienie jakiegoś marzenia. A przecież marzenia są tego warte, prawda?

piątek, 30 października 2020

Spiżarnia

Jesień w pełni, a to oznacza, że czas zadbać o spiżarnie. Tak, moi drodzy - czas robić przetwory. Ceny warzyw i jesiennych owoców już raczej niższe nie będą, sezonowe warzywa (na przykład dynie) obrodziły, dlatego warto poświęcić weekend, zrobić zakupy na pobliskim bazarze, przygotować słoiki i wekować. W zimie, nie dość, że pozwoli to opychać się pysznymi i co najważniejsze zdrowymi przetworami bez sztucznych barwników, konserwantów itp, to jeszcze sporo zaoszczędzimy.

Jak najwięcej oszczędzić na zakupach


Podczas jesiennych zakupów warzyw i owoców na przetwory, najwięcej zaoszczędzić można idąc na bazar w niedzielę, kiedy sprzedawcy zaczynają się zwijać. O tej porze chętnie oddadzą całe skrzynki warzyw za ułamek ceny wiedząc, że nie dotrwają one do następnego tygodnia, a zatem albo sprzedawca będzie musiał sam je zjeść, albo wyrzucić. W ten sposób można kupić całe skrzynki papryki (słodkiej i ostrej), cukinii, bakłażana, jabłek (które można ususzyć lub przesmażyć na konfitury) i innych. 

Do przetworów nadadzą się także te warzywa, które nie są zbyt ładne, albo wyrośnięte. A te także można kupić za ułamek ceny - wystarczy poszukać.

Do czego jeszcze przydadzą się przetwory


Przetwory oczywiście można zjeść i to jest ich podstawowe przeznaczenie. Jednak warto wziąć pod uwagę to, że zapakowane w ozdobne słoiki, ładnie podpisane przetwory świetnie nadadzą się dla znajomych. Szczególnie dla tych "nowoczesnych", którzy sami ich nie robią, a lubią zjeść coś domowego. Taki własnoręcznie przygotowany, dopieszczony, pyszny podarek nie kosztuje wiele (w sensie finansowym), więc przy okazji warto przygotować kilka ładnych słoików i przeznaczyć je dla znajomych na przykład na Mikołajki.

piątek, 23 października 2020

Odgracamy

Porządki robi się przeważnie na wiosnę, ale zauważyłem, że także jesienną porą trwają przemeblowania oraz pozbywanie się starych rzeczy. Jakieś zepsute sprzęty, stare wózki, meble. To bardzo dobrze, bo kiedy usuniemy z naszego otoczenia stare, nieużywane graty mamy więcej przestrzeni, co z kolei sprzyja wydajności. Więcej miejsca w domu sprawia, że lepiej nam się myśli, pracuje, zwiększa się odczuwany komfort. Ale nie trzeba ich od razu wyrzucać...

Nie tylko śmietnik


Jeśli jakiś przedmiot długo leżał w naszym domu i możemy zdecydować, że nie przeszkadza, by poleżał jeszcze parę dni, czasem warto pomyśleć nad jego sprzedażą w internecie. W przypadku elektroniki i najróżniejszych części, mogą się one po prostu komuś przydać. Jeśli chodzi o stare gry, zabawki i tego typu rupiecie, możemy trafić na kolekcjonera. W przypadku ubrań (w tym dziecięcych, z których pociecha już wyrosła), przeważnie jest ich większa ilość, a to oznacza czasami sensowną kwotę. Jeśli chodzi o stary, ale wciąż sprawny wózek, fotelik samochodowy czy łóżeczko dziecięce, to zarobek może być już zdecydowanie większy (nawet kilkaset złotych). Często znamy także kogoś potrzebującego, komu te rzeczy po prostu się przydadzą. Dobrym pomysłem jest także wymiana (panie coraz częściej wymieniają się swoimi ciuchami z koleżankami w pracy, by odświeżyć garderobę). 

Jeśli zaś chodzi o duże meble, to ich chcemy często pozbyć się natychmiast. W takim przypadku wystawmy ogłoszenie, że oddamy je za darmo (albo jakąś symboliczną kwotę), pod warunkiem odbioru osobistego. Nie będziemy musieli organizować wywozu, lub wynosić pod śmietnik. Taki sposób sprawdza się doskonale, bo zawsze znajdzie się chętny, który przyjdzie i zabierze. Tak po prostu.

piątek, 16 października 2020

Grzechy Główne Oszczędzania

Bardzo często zdarza się tak, że ludzie chcą oszczędzać, ale im nie wychodzi. I nie zawsze wynika to z braku wiedzy czy umiejętności. Częściej jest to wina lenistwa i braku samozaparcia. A najczęściej zakorzenionych przyzwyczajeń i wpojonego spojrzenia na świat, z którym trudno jest walczyć. Po części wiąże się to z wygodą, po części z nawykami. Efekt potęgowany jest następnie przez przeświadczenie, że skoro raz zeszło się z właściwej drogi, to warto to wykorzystać, zanim się na nią wróci. Albo przez poczucie zawodu i rezygnację. Dzisiaj napiszę o kilku rzeczach, przez które rezygnujemy z oszczędzania. O kilku sprawach, przez które nie oszczędzamy. Oto i one

Niszczenie

Może się to Wam wydawać błahe, ale sporo wydajemy tylko dlatego, że nie szanujemy tego, co mamy. Użytkujemy w sposób, który przyczynia się szybszemu niszczeniu sprzętu. Narażamy elektronikę na kurz, zalania, zabrudzenia, warunki atmosferyczne, upadki. Jednorazowo upuszczony i zniszczony laptop to wydatek kilku tysięcy złotych - ot tak. Na nic nie zda się pilnowanie się miesiącami, by wziąć swoją torbę idąc do sklepu i nie kupować nowej za dwa złote, jeśli raz do roku niszczymy sprzęt wart kilka tysięcy złotych przez własne lenistwo (bo nie odłożyliśmy na miejsce, bo nie włożyliśmy w futerał, bo przewróciliśmy na niego kubek z kawą). I nie tyczy się to tylko sprzętu, ale nawet takich rzeczy jak naczynia, sprzęt kuchenny, zabawki, meble, ubrania, czy każda inna rzecz, którą w razie zniszczenia musimy kupić. 

Wyrzucanie Jedzenia

Oczywiście, że łatwiej jest zrobić raz na jakiś czas duże zakupy, a później wszystko mieć w domu. Jeśli jednak tak robimy, nakładamy na siebie obowiązek pilnowania dat ważności i zjadania produktów, które posiadamy. Tego niestety nie robimy i spora część kupowanego jedzenia ląduje w koszu. Tak się składa, że na jedzenie wydajemy większą część swojego budżetu niż na inne grupy zakupowe (kto prowadzi domowy budżet jest tego świadomy). Wyrzucanie 10% czy 20% kupowanego jedzenia przekłada się na setki i tysiące złotych w skali jednego miesiąca. Wygoda zatem kosztuje nas bardzo dużo.

Najlepiej poradzić sobie z tym, kupując na zapas tylko produkty suche i te o długiej dacie przydatności do spożycia (makarony, kasze, ryże, mąkę, cukier, konserwy, koncentraty etc.), natomiast produkty świeże (mięso, warzywa, owoce) kupując w miarę potrzeb, najwyżej na dwa najbliższe dni. Gwarantuję, że nawet kupując je codziennie w drodze z pracy w sklepie osiedlowym nie zapłacicie więcej niż kupując raz na tydzień w hipermarkecie i wyrzucając część z nich. 

Moda

Bycie niewolnikiem trendów modowych to olbrzymia przeszkoda w oszczędzaniu pieniędzy. Moda kosztuje, a trendy tworzone są w taki sposób, by kosztowały. Co sezon całkowita zmiana modnych aktualnie kolorów i wzorów. Wzięte marki, które trzeba nosić, głównie ze względu na metkę. To wszystko drenuje portfel, jeśli ktoś usiłuje za tym nadążyć. Znacznie lepiej jest mieć własny styl i trzymać się go, wiedzę o aktualnych trendach podkreślając jedynie niewielkim, gustownym dodatkiem. Więcej na ten temat pisałem tutaj

To jednak nie dotyczy jedynie ubrań. Podążanie za nowinkami technicznymi, konieczność posiadania ciągle najnowszego modelu telefonu czy gadżetów także sprawi, że nasze oszczędności stopnieją. Wystarczy jednak zdać sobie sprawę z tego, że nasz stary telefon, który sprawdzał się przez ostatni rok, będzie się sprawdzał jeszcze przez kilka następnych lat i nie musimy korzystać z nowszych wersji oprogramowania, które zaspokajało nasze potrzeby do tej pory. Prawda jest taka, że projektanci tego typu gadżetów nieustannie starają się powiększyć nasze apetyty, sprawić, byśmy mieli większe potrzeby i zaspokajali je, kupując ich produkt. Dobrze więc poradzić sobie z pokusą i oszczędzić na prawdę spore kwoty tylko dzięki temu, że odpuścimy sobie zmianę telefonu przez jedną czy dwie generacje.

Promocje

Kupowanie na promocjach daje poczucie oszczędzania. Często jednak poczucie jest fałszywe, ponieważ kupujemy, co prawda tanio, ale za to zupełnie niepotrzebnie. Jeśli w promocyjnej cenie jest coś, czego nie planowaliśmy kupować, co nie jest nam potrzebne i czego nie używamy, to lepiej sobie taką promocję odpuścić. Jeśli w promocji możemy kupić trzy słoiki ogórków w cenie dwóch, a przez ostatni rok zjedliśmy z trudem jeden słoik, to kupmy jeden w cenie jednego i idźmy dalej. Skłonność do korzystania z promocji to coś, na co liczą sprzedający, a na co najczęściej się nabieramy. I w wielu przypadkach to właśnie psuje efekty planowania wydatków. Jeśli na promocji nie możesz oszczędzić, nie korzystaj z niej i tyle.

Kredyty, opłaty

Niestety nadal olbrzymie kwoty topimy w odsetkach - czy to kredytowych, czy karnych. Kilka dni opóźnienia przy zapłacie rachunku za prąd i kolejne złotówki znikają z konta. Jeden mały kredyt, by szybciej osiągnąć cel może skończyć się kilkoma miesiącami rat, podniesionych nawet o kilkanaście procent odsetek.

Jeśli świat się nie wali - nie bierz kredytu. Jeśli zaczyna się walić - zwróć się do rodziny i przyjaciół, zamiast brać kredyt i rób wszystko, by jak najszybciej wyjść z trudnej sytuacji i spłacić wierzycieli. Jeśli masz kredyt, spłać go jak najszybciej, nawet kosztem zaciśnięcia pasa - to się opłaca. Jeśli możesz zarobić na lokacie 2%, a masz kredyt, którego odsetki to 10%, lepiej zerwać lokatę i nadpłacić kredyt, by pozbyć się odsetek od spłaconej kwoty, niż liczyć na wielokrotnie mniejszy zysk z lokaty. 

Wszelkie rachunki płać przed terminem. Czasy, gdy Twoje pieniądze leżąc te trzy dni dłużej na koncie oszczędnościowym zarobiły po kilka procent już się skończyły. Teraz Twoje pieniądze najlepiej zarobią, jeśli nie wygenerują dodatkowego długu, wynikłego ze zwłoki w spłacie zobowiązań.


A jakie Wy popełniacie błędy podczas oszczędzania? Co uważacie za największy grzech, który przeszkadza Wam w osiągnięciu celu? Podzielcie się w komentarzach, lub wyślijcie mi wiadomość.

piątek, 9 października 2020

Ochrona zdrowia i portfela

Z powodu epidemii COVID-19, już od jutra (od soboty 10.10.2020r.) na terenie całego kraju panować będą zaostrzone rygory bezpieczeństwa. W praktyce oznacza to, że Policja będzie mogła ukarać mandatem osoby, które w przestrzeni publicznej (w tym na ulicach) nie będą zasłaniały ust i nosa. 

Wiem, że kraj jest podzielonych na tych wierzących w wirusa i na tych, którzy nie wierzą. Zasady jednak obejmują wszystkich. Ma to swoje dobre strony, bo nosząc maseczkę chronimy innych, a nie wiemy, czy spotykamy się na ulicy z kimś, kto obawia się zachorowania, a tym samym cieszy się, że nosimy maseczkę w jego obecności, czy z kimś, kto ma to gdzieś, dla kogo nie ma znaczenia, czy ją mamy. 

W każdym razie, maseczka doskonale chroni przed otrzymaniem mandatu w wysokości 500 PLN, czego z pewnością nie chcielibyśmy doświadczyć. 500 PLN to kwota nie do pogardzenia. Są osoby, które odkładają tyle co miesiąc, ale są i takie, którym zajmuje to kilka miesięcy. Dlatego warto nosić maseczkę, choćby tylko po to, żeby nie zapłacić tych 500 PLN.

A jeśli ktoś planuje jakąś uroczystość (na przykład ślub), niech upewni się co do rygorów w jego powiecie, bo kara za ich niedotrzymanie to nawet 30 000 PLN, a to mogłoby podwoić koszty wesela.

piątek, 2 października 2020

Gdy pojawia się dziecko


Pojawienie się dziecka to jedna z największych zmian w życiu, także pod względem finansowym. Dosłownie nie da się do niej przygotować. Warto jednak wiedzieć z czym trzeba się liczyć - podstawy  i garść porad przydadzą się każdemu. 

Pierwszym punktem jest miejsce. Wydaje się, że mały człowieczek potrzebuje mało miejsca. W pierwszym roku jest to nawet prawda. Z tym, że poza miejscem, w którym dziecko będzie leżało, potrzeba jeszcze całe mnóstwo przestrzeni na sprzęt. W małym mieszkaniu jest to problem (w dużym także, jeśli zdążyliśmy się przyzwyczaić do wolnego miejsca). A oto, z czym trzeba się mierzyć:

Łazienka się zmieni


Wanienka to jednak niezbędne minimum i spore ułatwienie. Jeśli chcemy oszczędzać plecy (a przydadzą się one później, gdy dziecko będzie ciągle chciało na rączki), warto mieć przewijak. Ze względu na ograniczoną ilość przestrzeni, warto więc mieć kombajn wanienka + przewijak, w dodatku składany. Sprawdza się świetnie. Jeśli jednak nie chcecie inwestować, zaopatrzcie się w zwykłą plastikową wanienkę, a zamiast przewijaka używajcie złożonego koca z ręcznikiem na wierzchu, które położycie na podłodze (małe dziecko wydaje się nieruchliwe, ale potrafi bardzo szybko dojrzeć do wieku, w którym chętnie sturla się ze stołu). Trochę wprawy i będzie to najwygodniejsze rozwiązanie.

Także do łazienki trafią, w późniejszym okresie, nocnik i nakładka na sedes. Te jednak najlepiej chyba kupić nowe, a nie używane (używana wanienka nie jest niczym niezwykłym, szczególnie przekazywana "po rodzinie", ale do nocnika mamy jednak pewne opory). 

Nowe meble


Poza łóżeczkiem, które można kupić używane, a zainwestować jedynie w nowy materacyk, pamiętać trzeba także o innym niezbędnym (a przynajmniej bardzo przydatnym) mebelku - krzesełku do karmienia. Takim z wbudowaną tacką. W ten sposób dziecko szybko nauczy się jeść samo, co będzie dużym odciążeniem dla rodziców. Oczywiście krzesełko można kupić używane, tak jak w późniejszym okresie stolik i krzesło, przy którym dziecko będzie mogło malować i bawić się. Polecam także mały gąbkowy fotelik, żeby dziecko miało swoje miejsce, gdy zacznie już oglądać bajki. 

Jeśli chodzi o meble, to te niezbędne są już omówione. Dodatkowo, opcjonalnie można pomyśleć o koszu na brudne dziecięce ciuszki, które są delikatniejsze i warto oddzielać je od reszty prania, jakieś szafki czy regały, jeśli nie na zabawki, to na pieluchy i ubranka, lampki nocne itp. 

Podróżowanie z dzieckiem


Wózek to jeden z większych wydatków, szczególnie jeśli chcemy kupić taki, który ma i gondolę i spacerówkę, a najlepiej jeszcze, żeby dało się w niego wpiąć fotelik samochodowy. Jeśli nie, wszystkie te rzeczy trzeba kupić oddzielnie. Na szczęście można zaoszczędzić mniej więcej połowę pieniędzy, decydując się na sprzęt używany, a w dobrym stanie (ewentualnie odrapany).

Dodatkowe wydatki


Czas na urządzenia. Sterylizator jest przydatny, ale drogi i nie niezbędny. Lepiej zainwestować w dobry laktator do ściągania pokarmu, a buteleczki wyparzać wrzątkiem po umyciu. Niezbędny będzie za to dobry, bezdotykowy termometr (taki z funkcją mierzenia temperatury potraw lub ciała).

Do tego kilka butelek, smoczków, kubeczków niekapków (ze słomką), talerzyków i miseczek z silikonu (nietłukących), sztućców - nowe. Ubranka i buciki u takiego malucha przeważnie nie zdążą się zniszczyć, zanim z nich nie wyrośnie, więc rynek używanych ciuszków działa prężnie i warto korzystać, bo dosłownie za kilka złotych można kupić dziecku buty czy kurtkę na zimę, a wybór jest ogromny. 

Największym jednak wydatkiem, choć rozłożonym w czasie są pieluchy, mokre chusteczki, kaszki i wszelkiego rodzaju, mleko modyfikowane oraz specjalne proszki do prania, płukania itp. I tutaj moja osobista rada - mleko modyfikowane warto zamówić z apteki internetowej, od razu w większej ilości. Wyjdzie sporo taniej. Po pieluchy natomiast dobrze wybrać się do sieci sklepów z czerwonym żuczkiem i kupić tamtejszą markę, która w mojej ocenie w niczym nie ustępuje dwa razy droższym, markowym produktom. Mokre chustki tej samej firmy, pakowane po 3 lub po 7 (specjalna promocja) opakowań to także świetny wybór tak pod względem jakości jak i ceny.

piątek, 25 września 2020

Kiedyś było lepiej


Ile razy ja to słyszałem "Panie, kiedyś było lepiej, żyło się łatwiej, człowiek miał więcej czasu, bez tego smartfona, tylko 2 kanały w TV, a teraz nie wiadomo za co się zabrać. A do tego pieniędzy zostawało więcej, bo i wydawać nie było na co. Człowiek zawsze coś odłożył, bo ile można nakupić chleba, mleka, czy takich produktów pierwszej potrzeby". A ja za każdym razem myślę, że to tylko kwestia samokontroli.

Żyj "Jak kiedyś"

Przecież nikt nie każe Ci posiadać, czy używać smartfona? Ba - można żyć w ogóle bez komórki, lub używać jej jedynie w domu - niczym stacjonarnego kiedyś. Szczerze mówiąc, ja właśnie w ten sposób korzystam z telefonu. Nie mam smartfona. Mój telefon nie obsługuje internetu, zdjęć, nie odbiera MMS-ów, nie ma karty pamięci, ani muzyki. I sprawdza się świetnie, bo bateria trzyma tydzień. Używam go głównie w domu, ale znajomi wiedzą, że lepiej mi wysłać sms niż dzwonić, bo sms odczyta, a do telefonu nie przywiązuję wagi i go przeważnie nie odbieram. A kiedy wychodzę biorę ze sobą mój telefon, więc pełni on więcej funkcji niż stacjonarny kiedyś. I tak - czasem brakuje mi aparatu fotograficznego, ale nie aż tak, bym miał zmieniać telefon.

Można z powodzeniem żyć bez kablówki, a nawet bez telewizora (co polecam). Obecnie większość rzeczy, które chcesz obejrzeć znajduje się w sieci - filmy, seriale, informacje, programy edukacyjne, transmisje sportowe - to wszystko możesz wykupić (a sporą część znaleźć w wersji darmowej), tak więc telewizor nie jest potrzebny. W dodatku w internecie dwugodzinny film obejrzysz w dwie godziny, a przerwę na zrobienie herbaty zrobisz wtedy, kiedy będziesz mieć ochotę, a w telewizji obejrzysz przy okazji godzinę reklam i stracisz więcej czasu. Tutaj też możesz skorzystać z udogodnień, by żyć lepiej (a nie gorzej) niż kiedyś.

W kwestii wydawania pieniędzy - cóż, tu faktycznie nie jest łatwo, bo nie mamy już ochoty żyć na mleku, chlebie i kilogramie mięsa bez kości miesięcznie. Kupujemy więcej, mamy większy wybór. Ale nadal nikt nas nie zmusza do tego, by przestać kupować rzeczy, których kupować nie musimy - słodycze, napoje słodzone, gazowane, drogie wersje "zwykłych" produktów. A że mięsa więcej? Wystarczy sobie uświadomić, że nie ma nic złego w zjedzeniu raz w tygodniu sadzonego jajka, zamiast schabowego, albo gotowanego kalafiora z bułeczką zamiast całego kurczaka. Więc da się taniej. To, że coś jest dostępne nie oznacza, że zobowiązani jesteśmy do tego, by wszystko kupić i wszystkiego spróbować. To tylko opcja, tak samo jak opcja jest nieskorzystanie z niej.


Powyższe można odnieść do każdej dziedziny życia. Możesz przeprowadzić się do mniejszego mieszkania i ograniczyć rachunki, jeśli nie potrzebujesz tyle przestrzeni. Możesz jeść skromniej, a równie smacznie (i zapewne zdrowiej). Produkty "eko" czy "bio" to także wymysł marketów - jeśli nie chcesz za nie przepłacać, zrób zakupy na bazarze lub pod miastem, bezpośrednio u producenta. Zapłacisz mniej, a wszystko będzie bardzo eko. Przestań oglądać telewizję, wpatrywać się w reklamy. Wykup sobie usługę na netfliksie lub innej platformie filmowej, albo spotify, jeśli wolisz muzykę. Czytaj książki i bądź dalej od nowoczesności (darmowe, publiczne biblioteki nadal funkcjonują, a są mniej oblegane niż kiedyś). Da się żyć bardziej jak kiedyś, jednocześnie korzystając z udogodnień obecnych czasów. I jest to tańsze pod wieloma względami.

piątek, 18 września 2020

Zależność między czasem a pieniądzem

Powiedzenie "czas to pieniądz" znane jest każdemu, jednak nie każdy potrafi zastosować je w praktyce. Popełniłem na ten temat już kilka tekstów (część z nich znajdziecie na końcu niniejszego posta), ale chyba warto uświadomić sobie na czym polega zależność między czasem a pieniądzem. Jeśli jej nie zauważamy, możemy tracić i jedno i drugie.


Zamieniamy czas na pieniądze

Przede wszystkim musimy uświadomić sobie, że dzięki dysponowaniu czasem możemy zarabiać pieniądze. To jest jasne, gdy weźmiemy pod uwagę pracę - pewna ilość przepracowanego czasu pozwoli nam zarobić pewną ilość pieniędzy. Nadgodziny pozwolą zwiększyć tę kwotę. Awans polega na tym, że zwiększa się ilość pieniędzy, jaką otrzymamy za pracę wykonywaną w tym samym czasie (obecnie często pod płaszczykiem awansu przemyca się dłuższe godziny. W ten sposób stawka godzinowa pozostaje taka sama, albo wręcz się obniża). W czasie wolnym możemy dorabiać (jakaś fucha, dodatkowe źródło dochodu), lub dbać o to, by nie wydawać, na przykład samodzielnie gotując, zamiast zamawiać gotowe posiłki (które są droższe), czy samodzielnie malując mieszkanie, naprawiając samochód, sprzątając mieszkanie i robiąc mnóstwo rzeczy, za których zrobienie nie będziemy musieli płacić komuś innemu. 


Zamieniamy pieniądze na czas

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że posiadane pieniądze możemy zamienić na czas. Taka sytuacja sprawdza się, gdy to właśnie czasu mamy niedobór. Najprostszym sposobem jest bezpłatny urlop w pracy. Wręcz kupiliśmy sobie dzień wolny w zamian za część naszych pieniędzy, które zostaną odliczone z wypłaty. Można także zmniejszyć ilość godzin i pracować na przykład na 3/4 etatu. Innym sposobem jest zamawianie jedzenia na wynos (ktoś inny je ugotuje, a my mamy wolne), zamówienie usługi mycia okien i wielu wielu innych. 


Sytuacje pośrednie

Istnieją sytuację, które pośrednio przyczynią się do zwiększenia i ilości wolnego czasu i ilości pieniędzy. Zmiana pracy na gorzej płatną, ale znacznie bliższą miejsca zamieszkania pozwoli oszczędzić czas na dojazdach. Gdy bowiem wliczamy dojazdy w czas "stracony", za który otrzymujemy wynagrodzenie, okazuje się, że stawka godzinowa wzrośnie. 

Przykład 1:

Pracujemy 8 godzin dziennie plus godzina dojazdu w każdą stronę, otrzymując za dzień pracy 100 PLN. Jest to 12,50 PLN za godzinę, ale jeśli uwzględnimy dojazdy, to już tylko 10 PLN za godzinę. Jeśli znajdziemy pracę pod domem (zero dojazdów) za 90 PLN za 8 godzin pracy, stawka godzinowa to 11,25 PLN za godzinę. Mniej niż w poprzedniej, ale biorąc pod uwagę dojazdy, więcej.

Przykład 2:

Możemy jednak spojrzeć na poprzednią sytuację inaczej. Jeśli pomyślimy, że w obydwu pracach otrzymujemy 90 PLN za 8 godzin (czyli po równo), ale w pierwszej dopłacają nam 5 PLN za każdą godzinę spędzoną w drodze, to możemy rozważyć, czy nam się to opłaca. Czy te dodatkowe 5 PLN warte jest godziny naszego czasu? Może lepiej odpuścić? A może znajdziemy sposób, by zarobić więcej w tym samym czasie? Albo tyle samo, w krótszym czasie? Może co jakiś czas weźmiemy nadgodziny? A może jakaś praca dodatkowa w zaoszczędzonym czasie?


Tak naprawdę, to od nas zależy jak wykorzystamy zależność między czasem a pieniędzmi. Czy za pieniądze wykupimy więcej wolnego czasu, czy może zużyjemy czas, by zarobić więcej pieniędzy. Ważne jest tylko jedno i na tym należy się skupić - nie możemy dopuścić do sytuacji, w której pieniądze zużyjemy, by kupić sobie mniej czasu, niż zużyliśmy, by je zarobić!


Przeczytaj też:

piątek, 11 września 2020

Za bardzo pod kreską

Zawsze może przyjść taki czas, ze zabraknie pieniędzy na spłatę zobowiązań, groźba utraty mieszkania stanie się realna, a komornik i windykatorzy zaczną dobijać się drzwiami i oknami. Jeśli jesteś w takiej sytuacji i nie widzisz wyjścia, a musisz wygenerować chociaż kilkaset złotych miesięcznie dodatkowo, z pomocą może przyjść przeprowadzka. Oczywiście jest to ostateczność, ale kiedy sytuacja do tego zmusza, dobrze wiedzieć, że istnieje i takie wyjście.

Pomysł nie jest rewolucyjny, ale działa. Jeśli mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu, przeprowadzka do mniejszego oznacza mniejsze koszta - to oczywiste. Ale nawet jeśli mamy własne mieszkanie (po rodzicach, kupione wcześniej, lub takie, które jeszcze spłacamy), warto rozważyć wynajęcie go, przeprowadzając się do mniejszego, które my z kolei wynajmiemy - może w gorszej dzielnicy, lub w ogóle pod miastem. Może gorzej skomunikowane, bez windy, balkonu lub innych udogodnień, z ciemną kuchnią albo przed remontem - cokolwiek co pozwoli nam zaoszczędzić na różnicy kosztów.

Pamiętaj, że będąc w trudnej sytuacji finansowej musisz próbować szukać każdych możliwych oszczędności i łapać każdą okazję do zarobienia dodatkowych pieniędzy. Żadna praca nie hańbi, jeśli jest wykonywana z zaangażowaniem i profesjonalizmem, a przeprowadzka do mniejszego mieszkania to żaden wstyd. Spłacanie swoich zobowiązań to ważna lekcja, a gdy pozbędziemy się długów, odzyskamy wcześniejszy status i będziemy pamiętali, by nigdy nie popaść w kolejne. Najgorszą opcją jest poddać się i pozwolić ściągać należność, ponosząc dodatkowe koszty windykacji, karnych odsetek itp. Wtedy koszmar trwa znacznie dłużej i ma o wiele poważniejsze konsekwencje. A mieszkanie prawdopodobnie i tak zmienisz, tylko na znacznie gorszych (i już nie Twoich) warunkach.

piątek, 4 września 2020

Spełnienie Marzeń

Doskonałym celem, na jaki przeznaczamy oszczędności jest spełnienie marzeń. Wręcz trudno wyobrazić sobie lepszy cel doraźny (bo oczywiście warto oszczędzać na czarną godzinę, na starość, czy po to, by nie pracować). Oszczędzając po to, by spełnić swoje marzenie, dajemy sobie bardzo mocną motywację, a zbliżanie się do celu to bardzo pozytywny bodziec, by dalej odkładać. Niestety, często pod sam koniec oszczędzania robimy błąd, ponieważ nie dajemy sobie marginesu błędu i koniec końców otrzymujemy niedokładnie to, co sobie wymarzyliśmy. Efekt tego jest taki, że jesteśmy zawiedzeni, ponieważ to, na co długo oszczędzaliśmy nie jest takie, jak w naszych marzeniach. A wynika to tylko z tego, że cel okazał się odrobinę bardziej kosztowny niż myśleliśmy.

Zderzenie z rzeczywistością


Moment, w którym marzenia spotykają się z rzeczywistością jest dość skomplikowany. Często jest tak, że marzymy o czymś, co wydaje nam się nieosiągalne. A taki niedościgniony ideał może nie wytrzymać spotkania z rzeczywistością. Kiedy decydujemy się na odkładanie, by zrealizować marzenia, powinniśmy te marzenia najpierw ściągnąć z piedestału i sprowadzić do czegoś realnego.

Marzenia nie mają bowiem ceny, terminu, ani realnego wymiaru. Cel oszczędzania posiada te rzeczy i powinien być dobrze przemyślany. Po pierwsze więc cena - musimy ją znać w momencie wyznaczania celu. Cena ta musi obejmować pewien zapas, oraz uwzględniać wszystko, co tyczy się wydatków dookoła naszego celu. 

Jeśli nasze marzenie zaczyna się urzeczywistniać, musimy wiedzieć, czy mamy na nie miejsce (albo czas). Nie ma sensu kupowania wymarzonego auta do renowacji, jeśli nie mamy miejsca, w którym będziemy przy nim dłubać, czasu na to, miejsca, gdzie będziemy to auto przechowywać zanim wyjedziemy na ulicę lub funduszy na to, by ktoś je wyremontował. Jeśli więc spełniamy takie marzenie, powinniśmy poszerzyć budżet o te wszystkie rzeczy (a przynajmniej o miejsce, gdzie samochód postoi, kiedy będziemy zbierać resztę potrzebnej kwoty).

Podobnie, gdy marzymy o samochodzie w klasie premium. Użytkowanie takiego auta jest kosztowne i jeśli nie przewidzieliśmy tego zanim zaczęliśmy odkładać, to nawet gdy kupimy takie auto, okaże się, że nie spełniliśmy marzenia, polegającego przecież na tym, by je mieć i użytkować, a nie na tym, by stało z powodu braku ubezpieczenia, paliwa, części, czy dowolnej, kosztownej usterki.

Warto brać pod uwagę także to, że przeważnie marzymy o czymś w stanie idealnym, a zatem gdy już to mamy i chcemy, żeby spełniało nasze wymagania, powinniśmy nadal utrzymywać to w stanie idealnym. A to nie jest tanie. By zatem marzenia nie ucierpiały w zetknięciu z rzeczywistością, trzeba przeznaczyć na nie większą kwotę niż początkowo zakładamy. I to prawie zawsze.

Mierz siły na zamiary


Myśląc o własnych marzeniach, musimy zatem pamiętać, że kiedy decydujemy się je spełnić, przestają one istnieć w sferze marzeń, a zaczynają w sferze planów. A plany są konkretne, sprecyzowane i muszą być realizowane, nomen omen, planowo. Tylko dzięki takiemu podejściu możemy je urzeczywistnić. Jeśli więc nie jesteś gotów na to, by zrezygnować z marzeń i zacząć myśleć o nich w kwestiach realnych, być może lepiej chwilowo wstrzymać się z tym i pozostać na etapie marzeń? Marzenia są piękne i wiele osób ceni je bardziej niż ich realizację. I nie ma w tym nic złego! A oszczędzone pieniądze zawsze się przydadzą, nawet jeśli obecnie nie myślimy, że dzięki nim cokolwiek się ziści. A być może któregoś dnia posiadane oszczędności osiągną taki poziom, że bez strachu zdecydujemy się na zmianę myślenia o swoich marzeniach, by widzieć je w bardziej sprecyzowany i usystematyzowany sposób? 

piątek, 28 sierpnia 2020

Moda i Styl

Moda to bardzo zdradliwa sprawa. Ciągle się zmienia i chcąc za nią nadążyć, narażamy się na kosztowne zmiany zawartości szafy niemal przed każdym sezonem. Podążanie za modą lepiej więc zostawić tym, którzy nie oszczędzają. Nie znaczy to jednak, że musimy chodzić w starych, brzydkich i niepasujących do siebie ubraniach. Można bowiem dobrze wyglądać, nie podążając za chwilowymi trendami.


Ponadczasowy Styl


Jeśli chcesz dobrze wyglądać, przyciągać wzrok elegancją, a nawet zadać odrobinę szyku, gdy sytuacja tego wymaga, nie musisz mieć ciuchów z najnowszych kolekcji. Znacznie taniej wyjdzie postawienie na strój ponadczasowy, uzupełniany jedynie jakimiś dodatkami, nawiązującymi do aktualnego trendu kolorem czy stylistyką. Mała czarna to przykład ponadczasowego ubioru, który z mody nie wychodzi nigdy, a bransoletka czy chusta w najmodniejszym kolorze sprawi, że wszyscy zauważą, że wiemy co jest grane. Takie podejście do stroju nie tylko ograniczy koszty i zmniejszy ilość koniecznego miejsca w szafie, ale także ograniczy ilość czasu, jaki spędzasz przed lustrem.

Własny Image


Innym podejściem do sprawy stylizacji jest posiadanie własnego stylu. Wyróżnianie się w ten sposób także zawsze jest w modzie, a skutecznie ogranicza wydatki (gdyż po skompletowaniu garderoby posłuży nam ona dłużej niż jeden modowy sezon). Samo wypracowanie własnego stylu może zająć trochę czasu, ale nie będzie nawet w części tak kosztowne, jak kupienie kreacji z pierwszych stron pism o modzie. Jeśli więc ktoś nie chce się wpisywać w rubryczkę "ponadczasowa elegancja", także nie musi wydawać całej wypłaty, by ścigać pomysły kreatorów mody.

Zwróć uwagę na jakość


Jedna tylko rzecz nie powinna się zmieniać, gdy chcemy oszczędzać. Zawsze musimy zwracać uwagę na jakość kupowanych ubrań. Jeśli wymieniamy całą garderobę co sezon, nie ma to znaczenia, ale gdy chcemy oszczędzić, powinniśmy wydać nieco więcej i kupić taką odzież, która będzie dobrze wyglądać przez lata, nie straci kolorów, nie skurczy się w praniu i nie zdefasonuje podczas noszenia. 

piątek, 21 sierpnia 2020

Cel osiągnięty! Co dalej?

Kiedy oszczędzasz dlatego, że chcesz coś sobie kupić, musi nadejść taki moment, że osiągasz swój cel i dokonujesz zakupu. Z jednej strony Hura! W końcu mam to coś. Z drugiej Uff! Ulga, bo nie trzeba więcej zaciskać pasa. Ale czy na pewno? Może jednak istnieje powód, dla którego warto nie odpuszczać i nadal odkładać część każdej wypłaty pomimo tego, że cel został już zrealizowany? Jakie są dobre strony takiego postępowania? A może to tylko przysłowiowa "sztuka dla sztuki"?

Gdy można popuścić pasa


Moment, w którym możemy popuścić pasa jest tym momentem, od którego bardzo wiele zależy. Nagle celu nie ma, więc czujemy, że nie musimy na nic odkładać. Możemy więc wydawać. Rzecz w tym, że kiedy się pilnowaliśmy, udawało nam się żyć za mniej i to bez wyrzeczeń. Szkoda więc to teraz zaprzepaścić. 

Moja propozycja jest więc taka. Jeśli bardzo chcesz, to z pierwszej wypłaty, z której nie musisz odkładać, zrób sobie jakąś przyjemność - idź na kolację do knajpy, albo kup sobie coś fajnego, ale później wróć do dobrego nawyku, który udało Ci się wypracować. 

Czy to bez sensu?


Teraz może przyjść moment zwątpienia. Przecież masz już to na co zbierałeś, nie masz nowego celu, a zatem po co właściwie odkładać pieniądze? Otóż z powodu celu właśnie. Skoro wcześniej znalazłeś cel, to prawdopodobnie wcześniej czy później znajdziesz nowy cel. A kiedy to się stanie, chcesz znów czekać i odkładać przez kolejne miesiące, czy miesiące odkładania mieć za sobą? Bo odkładając zanim pojawi się cel doprowadzasz do takiej sytuacji, że nadal tak samo długo będziesz odkładać, krócej natomiast będziesz czekać na realizację celu.

Przykład:
Zbieraliśmy przez rok, odkładając po 400 PLN miesięcznie, żeby kupić sobie wymarzony rower. Po zakupie możemy nadal odkładać tę kwotę i gdy rok później wpadniemy na pomysł zakupu skutera za 6000 PLN, na naszym koncie będzie już 4800 i po 3 miesiącach kupimy skuter, lub przez rok możemy nie odkładać, a gdy wpadniemy na pomysł zakupu skutera, zaczniemy oszczędzać i w 15 miesięcy odłożymy na ten zakup. W obu przypadkach odkładać będziemy przez 15 miesięcy, ale w tym pierwszym zakupu dokonamy już po 3 miesiącach od pomysłu, podczas gdy w drugim przypadku przyjdzie nam czekać pięć razy dłużej.

piątek, 14 sierpnia 2020

Lista zakupów

Lista zakupów to świetny sposób na oszczędzenie pieniędzy na zakupach, jeśli tylko potrafimy ją zrobić w sposób, który faktycznie ułatwi nam życie. Jeśli o czymś zapomnimy, będziemy musieli dokupić w osiedlowym sklepiku pod domem, a to oznacza często wyższą cenę. Z drugiej strony, jeśli kupimy coś, co już mamy, albo co nie jest nam potrzebne, wydamy pieniądze, których wydać nie musimy. A jeżeli wyrzucimy część produktów, które niepotrzebnie kupiliśmy, wyrzucimy pieniądze.

Aby tego nie robić, powinniśmy do stworzenia listy zakupów podejść poważnie. Najpierw odwiedzamy lodówkę i spiżarnię, sprawdzając co możemy wykorzystać, w pierwszej kolejności uwzględniając produkty, których data przydatności się kończy. Kiedy wybierzemy kilka takich produktów, czas zaplanować posiłki na najbliższy tydzień - sumiennie i dokładnie. Teraz czas na wypisanie składników, które będą potrzebne (posiłkując się przepisem), a następnie odznaczenie tych, które mamy w domu, żeby nie dublować produktów, które już posiadamy.

Te produkty, które pozostały to rdzeń naszej listy zakupów - dzięki nim przez cały tydzień będziemy w stanie przygotowywać wszystkie zaplanowane posiłki. Nie kupimy niepotrzebnych rzeczy. Nic nie zmarnujemy. O niczym nie zapomnimy.

Teraz wystarczy sprawdzić gazetkę promocyjną i zastanowić się. Być może zamiast wędliny na śniadania kupimy żółty ser, który aktualnie jest w promocji? Może ryż, który planujemy podać do obiadu zastąpimy tańszą obecnie kaszą? A może jest ciekawa promocja na mąkę i warto uzupełnić zapasy w spiżarni? Warto zmodyfikować naszą listę i dodać do niej produkty na podstawie cen.

A teraz najważniejsze - idąc do sklepu z listą zakupów, staraj się trzymać listy zakupów i nie dokładać do koszyka niczego, czego nie planowałeś kupować. W ten sposób jesteś w stanie zrobić zakupy szybko, sprawnie i, co najważniejsze, tanio.

piątek, 7 sierpnia 2020

Zakupy Spożywcze po raz kolejny

Temat przewija się co jakiś czas, ale wciąż jest bardzo aktualny. Sytuacja się zmienia, ale nie wydawanie pieniędzy to wciąż najlepszy sposób na to, by je mieć. A zakupy spożywcze to jednoznacznie największa (poza rachunkami stałymi) grupa wydatków w budżecie domowym przeciętnego gospodarstwa domowego. Dlatego to im warto się przyjrzeć szczególnie dokładnie. Oto garść porad, które pomogą okiełznać wydatki w czasie odwiedzania supermarketu.


  • Najedz się. Robiąc zakupy na głodniaka wrzucisz do wózka wiele niepotrzebnych rzeczy, na które masz ochotę tylko dlatego, że jesteś głodny. Unikaj więc takiej sytuacji. Będąc najedzony ominiesz część przekąsek i apetycznie wyglądających opakowań zawierających drogie produkty, które bez problemu zastąpisz tańszymi odpowiednikami. Nie kupisz także dań na ciepło na dziale z mięsem (często wątpliwej kondycji), drożdżówek, przekąsek, ciastek i pizzy, oferowanej "przy okazji" na stoisku restauracyjnym.
  • Nie bierz ze sobą dziecka. Dzieci ciągle chcą, żeby coś kupić i są na tyle skuteczne i nieustępliwe, że w końcu osiągają swój cel. Kupujemy słodycze, czy zabawki tylko po to, żeby mieć spokój i nie słuchać ich marudzenia. Nie biorąc dziecka do sklepu unikamy tych niepotrzebnych wydatków "na odczep się".
  • Bierz mały wózek. W mniejszy wózek zmieści się mniej produktów, ale i tak całkiem sporo, jeśli zakupy robimy na bieżąco, a nie na zapas. Jeśli wiemy, co chcemy kupić i nie ma w tych zakupach zgrzewki wody (a nie powinno być, bo woda jest w kranie i nie ma sensu kupować jej przelanej do plastikowej butelki), czy dziesięciu kilogramów mąki i cukru, które zasilą spiżarnię, mały wózek sprawdzi się znakomicie.
  • Zrób listę zakupów. Zawsze! O tym, jak ją zrobić napiszę szerzej już za tydzień.
  • Weź gotówkę zamiast karty. Nie tylko nie wydasz więcej niż masz (a przecież możesz zaplanować ile chcesz wydać), ale także widząc banknoty lepiej uświadomisz sobie ile wydajesz, co skłoni Cię do oszczędzania. Łatwiej bowiem podać kartę niż pozbyć się żywej gotówki. Jeśli chcesz oszczędzać, zmuś umysł do tego, by zadziałały mechanizmy, które już w nim istnieją, a które mówią, że pozbywanie się pieniędzy jest czymś, czego nie chcemy!
  • Pamiętaj o sztuczkach sklepów. O tym, że na pieczywie zawsze pachnie świeżym chlebem, co ma nas skłonić do zakupu. O tym, że po najważniejsze produkty trzeba iść daleko (ale można zrobić to szybkim krokiem, omijając działy pośrednie). O tym, że płytki na podłodze mają sprawić, że nie da się szybko przejechać wózkiem (ze względu na terkotanie), więc czasem dobrze wziąć koszyk zamiast wózka. O tym, że sklep chce, żebyś kupił produkty, które są na linii wzroku, a na samym dole są często produkty tańsze (poza działem z zabawkami, gdzie najdroższe produkty są na linii wzroku dziecka). Pamiętanie o tym pomoże Ci ustrzec się błędu.
  • Jeśli często robisz zakupy w jednym sklepie, zapoznaj się z gazetką promocyjną, korzystaj z kuponów, kart rabatowych i programów lojalnościowych.
  • Odwiedzaj inne sklepy, żeby porównać ceny niektórych produktów. Być może w sąsiednim sklepie Twoje zakupy są tańsze. 
  • Sprawdzaj nie tylko cenę za opakowanie, ale także cenę za jednostkę (za kilogram, litr czy sztukę). Nie zawsze największe opakowanie najbardziej się opłaca.
  • Jeśli jakiś produkt niepsujący się jest w szczególnie dobrej cenie, warto zrobić zapasy. Jeśli masz gdzie przechowywać nadwyżki (posiadasz spiżarkę) możesz sporo zaoszczędzić na mące, cukrze, ryżu, kaszy, makaronie i tym podobnych produktach.
  • Sprawdzaj marki własne sklepu. Często już na opakowaniu widać kto jest producentem. A nawet jeśli nie, warto wypróbować dany produkt, kupując jedno opakowanie. To bardzo często ta sama rzecz, tylko bez kolorowego opakowania ze znaną nazwą. 

Po takim przygotowaniu dasz radę zaoszczędzić na zakupach spożywczych, a to tutaj właśnie, jak pisałem tydzień temu, można znaleźć największe oszczędności.

piątek, 31 lipca 2020

Gdzie szukać oszczędności

Wiele osób, które zaczynają oszczędzać tworzy budżet domowy (to świetnie, bo to pierwsza rzecz od której warto zacząć - od sprawdzenia na co właściwie wydajemy nasze pieniądze), a następnie skupia się na tym, którą kategorię można wyeliminować z listy. Rachunki i opłaty stałe omijamy szerokim łukiem, chociaż to one stanowią lwią część naszych wydatków. Tak samo postępujemy z jedzeniem, ponieważ jeść musimy, prawda? 

To błąd! Te dwie grupy to w naszym budżecie domowym największe koszty, które często przekraczają 80% wszystkich wydatków. Każda oszczędność w tej grupie da nam porządny zastrzyk gotówki. Poza tym to tutaj łatwo znaleźć drobną oszczędność, dającą spory zysk, niż szukać jej na przykład w kosztach dojazdów do pracy, co finalnie i tak da nam zaledwie procent lub dwa oszczędności w większej skali. 

Przyjrzyjmy się rachunkom. Tych zamieszkanie raczej nie przeskoczymy. Ale co z rachunkiem za media? Prąd i wodę możemy przecież oszczędzać, a tym samym płacić mniej. Choćby o 10%. A może czas pomyśleć o innej taryfie na telefon? Jeśli umowa dobiega końca, warto rozejrzeć się po rynku. Może czas zmienić dostawcę internetu? Tutaj można znaleźć naprawdę świetne oferty, bo usługodawcy prześcigają się w tym, by przyciągnąć i utrzymać klienta. Umowę z operatorem telewizji kablowej także można renegocjować. Opłaty stałe wcale nie są takie "stałe" jak mogłoby się wydawać.

Jeśli zaś chodzi o jedzenie, to zmiana nawyków zakupowych może sprawić, że oszczędzimy nawet 25% kwot, które obecnie wydajemy w supermarketach. Jak tego dokonać? Już za tydzień odpowiedź na to pytanie.

Nie przejmowałbym się za to wydatkami na drobne przyjemności. Kwota, jaką na nie świadomie przeznaczamy jest tak niska, że dopóki się jej trzymamy, nie ma sensu szukać tutaj oszczędności. Nawet całkowita rezygnacja z przyjemności da małą oszczędność, a będzie dużym ciosem dla naszej psychiki. 

piątek, 24 lipca 2020

Woda z odzysku

Woda to nie tylko zasób naturalny, który niezbędny jest do życia, a którego niebawem może zabraknąć. To także medium, za które płacimy niemałe pieniądze. Ucząc się oszczędzać wodę, oszczędzamy także pieniądze, o środowisku nie wspominając. Część zużywanej codziennie wody można jednak wykorzystać ponownie, zamiast spuszczać do kanalizacji. Oto sposoby, w jakie można zużyć wodę już raz użytą.

Podlewanie


Jeżeli mamy wodę, do której nie trafiły detergenty (na przykład płukaliśmy w niej warzywa i owoce, albo używaliśmy biodegradowalnych, naturalnych środków myjąco-piorących, to taką wodę z powodzeniem możemy użyć do podlewania ogródka czy roślin doniczkowych w domu. Jeśli ktoś lubi poleżeć w ciepłej wannie, a nie jest uzależniony od piany, to czystą wodę po takim moczeniu się także może w ten sposób spożytkować. Oczywiście podlewać można także deszczówką, łapaną w tym celu do beczek za pomocą systemu rynnowego, które to rozwiązanie dostarcza spore ilości czystej i darmowej wody podczas każdego deszczu.

Spłukiwanie


Wodą po kąpieli czy praniu (tym razem także tą z dodatkiem detergentów) możemy z kolei z powodzeniem spłukiwać toaletę. W tym celu używamy wiaderka albo do samego spłukiwania muszli, albo do przelewania wody do rezerwuaru już po spłukaniu. Możemy także zakupić specjalny sedes, który zaopatrzony jest w umywalkę, z której możemy korzystać po każdym spłukaniu, a woda od razu trafi gdzie trzeba. Niestety ceny takiego rozwiązania w naszym kraju nadal są niewspółmiernie wysokie, a przecież ten system nie jest trudny do zrobienia.

Mycie podłóg


Dokładnie tę samą, "szarą" wodę po myciu czy praniu, możemy wykorzystać do mycia podłóg czy schodów. Używanie w tym celu wody czystej, pitnej, to marnotrawstwo jedynie odrobinę mniejsze niż spłukiwanie nią nieczystości w toalecie.

Wodę należy szanować, jeśli nie ze względów ekologicznych, to z uwagi na czystą ekonomię. Mniej "kupionej" wody, to więcej pieniędzy w portfelu. Warto jednocześnie pamiętać, że butelkowana woda do picia od tej w kranie różni się przeważnie jedynie opakowaniem i ceną. Zastanów się więc, czy spłukałbyś toaletę połową zgrzewki wody, kupionej w markecie. Jeśli nie, to po prostu tego nie rób. Szczególnie, że codziennie wylewasz setki litrów wody, którą możesz wykorzystać w tym celu. 

piątek, 17 lipca 2020

Wymiana walut jeszcze taniej


Z przyjemnością informuję, że portal, przez który wymieniam waluty, a o którego podwyżkach pisałem tutaj, obecnie znów obniżył prowizję i to aż do 0,22%. Tak atrakcyjna oferta obowiązuje od 15 lipca do końca września bieżącego roku na portalu Giełda Walut. Jeśli więc chcesz wymienić większą kwotę, to do końca września masz czas na to, by zrobić to przy zmniejszonej prowizji za wymianę. Oczywiście nawet, gdy prowizja jest większa, nadal taka wymiana opłaca się o wiele bardziej niż w tradycyjnym kantorze (czy banku).

O tym, co daje ten portal pisałem już tutaj, więc nie będę się powtarzał, a każdy zainteresowany może skoczyć do poprzedniego wpisu. 

Jednocześnie chciałem poinformować, że jeśli ktoś ma wyjątkowo duże zlecenie wymiany, może napisać do serwisu e-mail z prośbą o obniżenie prowizji dla tej transakcji - w ciągu kwadransa można otrzymać specjalną ofertę, dopasowaną do sytuacji. Może warto więc wymienić większą ilość na walutę obcą, by na przykład, spłacić większą część kredytu, lub pozostawić na koncie środki, z których bank pobierał będzie kolejne raty.

piątek, 10 lipca 2020

Sprzedaż przyspiesza

Jak wiecie pisuję artykuły, które można kupić przez internet i umieścić na swojej stronie. Mam bazę swoich tekstów, wystawionych na sprzedaż (link), od czasu do czasu publikuję coś nowego i one się sprzedają od czasu do czasu. Taka dodatkowa gotówka. Otóż w ciągu epidemii sprzedaż nie zmalała, a w ubiegłym miesiącu jeszcze wzrosła! W czerwcu to było całkiem sensowne źródło zarobkowe, a pisanie nagrodziło mnie wypłatą, której się nie spodziewałem.

Pandemia - Epidemia


Dlatego właśnie zachęcam do pisania i sprzedawania swoich tekstów przez internet. Szczególnie teraz, kiedy mamy choć odrobinę więcej czasu (wiele osób pracuje zdalnie, więc oszczędza czas na dojazdach), warto wykorzystać go na pisanie, chociaż parę artykułów dziennie. 

Druga strona medalu wygląda tak, że wiele osób przerzuciło się na dodatkowe źródła dochodu, często związane z pisaniem bloga i chętnie kupują artykuły, by zbudować podstawy, oparte na wartościowej, różnorodnej treści. 

Jeśli ktoś jeszcze się nie zapisał, a chciałby spróbować swoich sił w pisaniu i zarabianiu na sprzedaży tekstów, zapraszam do kliknięcia w link.

piątek, 3 lipca 2020

Nie ufaj reklamom

Wiele osób uważa, że jest niepodatnymi na reklamy, ponieważ kupuje produkty marek, które zna i ceni od lat i nie poddaje się nowym trendom, nie wypróbowuje nowych marek znanych produktów tylko dlatego, że zobaczyły je w telewizji i nie szuka niepotrzebnych gadżetów, zobaczonych w reklamie. Niewielu jednak jest świadomych tego, że wiele reklam wpływa na odbiorcę jeszcze w jeden sposób - nakazując nam używanie konkretnych ilości produktów. Często te ilości są większe niż wymaga tego ich zastosowanie, ponieważ zużywając większą ilość, częściej musimy kupować nowe opakowanie. A o to właśnie chodzi producentowi, który zapłacił za reklamę i czas emisyjny.

Używaj mniej niż w reklamach


Zwróćcie uwagę na to, ile pasty do zębów wyciska na szczoteczkę aktor w reklamie. Ile szamponu, czy mydła w płynie używa do jednego mycia. Ile pianki do golenia, odżywki, płynu do prania czy płukania zużywa jednorazowo. Są to ilości celowo przesadzone, ponieważ jeśli każdy będzie używał tych produktów w ten sposób, opakowanie nie starczy na tak długo, jak powinno. Obecnie wiele produktów jest tak skoncentrowanych, że wystarczy niewielka ilość, by spełniały swe zadanie. Kupując koncentrat do płukania, wystarczy użyć niewielką jego ilość (rozpuszczoną w wodzie), by zadziałał. Użycie takiej jak w reklamie ilości pasty do zębów poskutkuje tym, że większość po prostu spłynie do odpływu. Podobnie rzecz ma się z mydłem w płynie, szamponem, odżywką etc. Zwróćcie uwagę, by nie używać takich ilości, jak proponuje reklamodawca.

Jednorazówki


Drugim, podobnym aspektem są przedmioty oznaczone jako "jednorazówki". Otóż jednorazowych maszynek do golenia można z powodzeniem użyć parokrotnie (pod warunkiem, że robimy to w sensownym okresie czasu, ponieważ maszynki tępią się w czasie nawet nieużywane, szczególnie po pierwszym zamoczeniu). Podobnie rzecz ma się na przykład z maseczkami, które są tak popularne obecnie - jeśli używamy ich tylko wchodząc do sklepu, wystarczy takiej maseczce dać wyschnąć pomiędzy użyciami i można w jednej maseczce odwiedzić kilka sklepów, a jeśli mowa o maseczkach materiałowych, to z powodzeniem można je wyprać. O zastosowaniu butelek plastikowych (można je napełniać jeszcze około 5 razy), czy foliowych reklamówek (które świetnie sprawdzają się zamiast dedykowanych worków na śmieci) nie powinienem nawet musieć wspominać. 

Czy to ekologia?


Wiem, że część z Was będzie zachwycona ekologicznym aspektem takiego postępowania, jednak moim zdaniem aspekt ekonomiczny jest dużo ważniejszy w tym przypadku. Ekologia powinna polegać na odgórnym nakazaniu producentom używania materiałów biodegradowalnych i przyjaznych środowisku, a nie na braniu pieniędzy od rzeczonych producentów, zezwalanie im na produkcje dowolnych materiałów, a na konsumencie wymuszanie dodatkowych opłat za ich składowanie, segregowanie i utylizację. Dlatego proponuję uznać, że ekologia to biznes i w tym świetle dbać o swoją kieszeń, a nie dopłacać do ochrony środowiska rujnowanego przez nieodpowiedzialne firmy i chciwych polityków i "ekologów".