Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oszczędzanie Prądu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oszczędzanie Prądu. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 października 2025

Kupujemy Lodówkę

Kiedyś napisałem post na temat kupowania pralki i spotkał się z dość dużym zainteresowaniem. Tym razem pralki nie kupuję, ale zastanawiam się nad kupnem lodówki. Idąc tym samym tropem, zrobiłem sam dla siebie porównywarkę modeli, które mieszczą się w moich preferencjach. Kryteria, które zastosowałem mogą być pewnie przydatne dla innych, zatem postaram się je tutaj przedstawić, byście i Wy, moi czytelnicy, skorzystali.

Najpierw warto określić priorytety i wybrać typ lodówki, który chcemy kupić. Ja na przykład obecnie posiadam lodówkę z kostkarką do lodu i nalewakiem do wody i wiem, że te funkcje nie są mi potrzebne. Wiem zatem, że chcę lodówkę, która ich nie posiada. Ponadto chciałbym lodówkę dwudrzwiową, ale taką, która zamrażalnika nie ma z boku, ale na dole, bo nie używam go aż tak często. Takie będą moje podstawowe kryteria wyszukiwania.

Robimy tabelkę


Czas na tabelkę, w której będę zestawiał kolejne modele. Oto co będzie w kolejnych wierszach:
- Wysokość
- Szerokość
- Głębokość
Te trzy pierwsze parametry muszą się mieścić w widełkach. Lodówka musi stanąć w tym samym miejscu, nie może więc być za szeroka ani za głęboka. Chciałbym też, by nie była niższa niż obecna. Jeśli ktoś ma nad lodówką półki, to ten wymiar również będzie ograniczony.
- Ilość półek w lodówce / zamrażalniku
- Pojemność lodówki w litrach
- Pojemność zamrażarki
Te parametry będą potrzebne, by zorientować się jakie możliwości dają nam ograniczenia wymiarami, a także porównać do obecnej lodówki (o tym na końcu)
- Zużycie prądu
- Hałas
To może być argument rozstrzygający w przypadku wystąpienia podobieństw pomiędzy różnymi modelami. Dla mnie bardzo ważna kwestia, szczególnie, że nie mam ściany między kuchnią a salonem i hałas może być uciążliwością.
- Cena
Oczywiste podsumowanie każdego porównania.

A teraz rzecz bardzo ważna - zanim zaczniemy wyszukiwać modele, które potencjalnie chcemy kupić, wyszukajmy swój obecny sprzęt i zanotujmy w tabelce jego parametry. Będziemy mieli dobre odniesienie przy porównywaniu, a także ustrzeżemy się pułapki, w której "lepsze jest wrogiem dobrego" - kiedy to jeden z modeli wydaje nam się lepszy od innych i kupujemy go nie bacząc na koszty. Jeśli obecna lodówka spełnia nasze oczekiwania, to kupmy coś, co jest trochę lepsze, powstrzymując się od dwa razy droższego modelu, który jest jeszcze troszeczkę wydajniejszy.

piątek, 25 kwietnia 2025

5 Oszczędnościowych Lajfhaków

1. Traktuj oszczędności jak wydatki


Jeśli masz problem z regularnym odkładaniem pieniędzy, zacznij traktować tę czynność tak, jak traktujesz płacenie rachunków. Zrób z tego obowiązek. Przesuń na początek miesiąca, zaraz po wypłacie - niech stała kwota trafia na konto oszczędnościowe w momencie, kiedy płacisz czynsz, rachunek za prąd czy abonamenty. W ten sposób nie będziesz polegać na tym, co zostaje na koniec miesiąca, tylko niejako zmusisz się do oszczędzania.

2. Chemia w promocji


Polecam notowanie cen produktów do sprzątania, prania, zmywania - tak zwanej chemii. Za każdym razem, kiedy w sklepie pojawia się promocja na któryś z tych produktów możesz wtedy ocenić, czy faktycznie jest to dobra cena, a jeśli tak, zrób zakupy na zapas - chemia nie ma terminu przydatności a kupienie większej ilości w niskiej cenie na prawdę pozwala dokonać dużych oszczędności. O ile masz pewność, że cena jest dobra...

3. Izotonik w proszku.


Jeśli pijesz dużo izotoników, ćwiczysz i potrzebujesz tych produktów - naucz się przyrządzać je z proszku. Trzymając się receptury tworzysz smaczne i skuteczne izotoniki za ułamek ceny. Woda z sieci jest obecnie w wielu miastach na poziomie nadającym się do spożycia, więc unikając dodatkowego kosztu wody (i wielu plastikowych butelek) sporo oszczędzisz. A wybór takich produktów jest duży. Ogólnie napoje w proszku / syropie, które pozwalają nie kupować ogólnie dostępnej wody to strzał w dziesiątkę.

4. Nie marnuj wrzątku


Zaopatrz się w dobry, spory termos, postaw go obok kuchenki i za każdym razem, kiedy gotujesz wodę na herbatę, to co zostanie w czajniku przelewaj do termosu. Przez następne kilka godzin będziesz mieć natychmiastowy dostęp do wrzątku, który w innej sytuacji tylko by się zmarnował. Nie marnuj wody, nie marnuj energii, a przede wszystkim nie marnuj pieniędzy.

5. Próbuj przeterminowanych produktów.


Kiedy odkrywasz w lodówce produkt, który jest niewiele po terminie, nie wyrzucaj go od razu. Otwórz i spróbuj - wiele produktów nadaje się do spożycia nawet przez kilka dni po terminie, a kiedy są zepsute to widać, czuć zapach albo można odkryć to w smaku. Wyrzucanie jogurtu tylko dlatego, że data przydatności minęła przedwczoraj to marnotrawstwo.

piątek, 29 listopada 2024

Żyj w mroku

Nastała pora, kiedy ciemność zapada dużo szybciej niż ktokolwiek by sobie tego życzył. To czas zwiększonych rachunków za światło (podobno przeciwdziałać temu miała zmiana czasu na zimowy, ale na domowe wydatki niewiele pomaga). A ja się temu przeciwstawiam! "Żyj w mroku" powiadam!

Jeśli chodzi o światło słoneczne, to korzystam z niego, kiedy jest. Jeśli wiem, że muszę zrobić coś, do czego potrzebować będę dużo światła w całym pokoju, planuję to na godziny, kiedy jak najwięcej światła wpada przez okno. Kiedy zaś robi się ciemno, wykorzystuję jedynie strategicznie rozmieszczone źródła światła, światło nastrojowe i żarówki mocno energooszczędne. 

Do czego właściwie potrzebujesz światła?


Po pierwsze, światło potrzebne jest nam, by cokolwiek widzieć. Ale w generalnym ujęciu oznacza to, że nie chcemy się potykać o przedmioty i wpadać na ściany. W tym celu świetnie sprawdza się delikatne, nastrojowe podświetlenie, oparte na energooszczędnych żarówkach.

Po drugie światła potrzebujemy do pracy, ale że najczęściej praca w domu polega na siedzeniu przed komputerem, to nadal dobrze sprawdzi się oszczędne źródło światła, którego zadaniem jest jedynie ochrona naszego wzroku, by ekran komputera nie był jedynym źródłem światła. Oczywiście czasem praca, a jeszcze częściej nauka wymaga przeglądania papierów, podręczników i innych źródeł drukowanych. Tutaj sprawdzi się niewielka lampka, która doświetli jedynie obszar roboczy.

Górnego światła używam właściwie tylko wtedy, gdy czegoś szukam albo bawimy się z dzieckiem na podłodze. No i na proszonych, rodzinnych obiadkach (ale jak często się to zdarza, prawda?). Poza tym, górne, jasne (chociaż nadal oparte na żarówkach energooszczędnych, bo ledowych) oświetlenie jest wyłączone. Wieczorami zaś towarzyszy mi ciepłe, żółte światło lamp stojących na barze. Wprawia mnie w dobry nastrój.

Ostatnią czynnością, do której potrzebuję światła jest czytanie książek. Tutaj oczywiście znów wkracza oświetlenie punktowe (wystarczy o wiele słabsza żarówka, by oświetlić jedynie książkę). Dodatkowo, w czasie zimy staram się czytać więcej z ekranu czytnika niż z papierowej książki. To także oszczędność światła.

Z powyższych powodów, polecam życie w mroku. No, półmroku. No dobrze - przesadzam z tym mrokiem, ale tak jest bardziej dramatycznie. Nastrojowe oświetlenie jest o wiele przytulniejsze i to jest główny powód, dla którego go używam. A że zużywa mniej prądu, to tylko na plus.

piątek, 31 maja 2024

Oszczędzanie latem

Dziesięć lat temu pisałem w jaki sposób można oszczędzać zimą, wykorzystując to, że jest zimno. Tym razem wersja na lato - w jaki sposób możemy wykorzystać gorącą pogodę? Poniżej 3 sposoby.

Owszem - sposoby te nie są dla każdego (jeden jest) i podpadają raczej pod ekstremalne sposoby na zaoszczędzenie pieniędzy, jednak są sprawdzone i działają. A czas na zapoznanie się z nimi to zaledwie kilka minut - z pewnością na tym nie stracisz.

Oto 3 sposoby na zaoszczędzenie pieniędzy dzięki temu, że jest lato:

1. Biorąc prysznic można ustawić wodę o wiele chłodniejszą niż zimą. Kiedy myjemy się w lecie, nie chodzi nam o to, żeby jednocześnie się rozgrzać. Wręcz przeciwnie. Mam pod prysznicem baterię z termostatem, więc nie muszę każdorazowo odkręcać trochę ciepłej, trochę zimnej - woda płynie w temperaturze zaprogramowanej. W okresie letnim ustawiam zimniejszą i zużywam o ponad połowę mniej gorącej wody.

2. Wszystkim, którzy posiadają pralkę z suszarką, polecam w lecie nie korzystać z tej funkcji, a pranie suszyć zwyczajnie - na sznurku. Piękna pogoda sprawia, że suszenie nie trwa długo, a pozwala oszczędzić zarówno prąd jak i wodę (suszarka używa gorącej pary wodnej). W naszym kraju wiele osób zawsze suszy pranie w ten sposób, ale moda z zachodu (tym bardziej zza oceanu) już do nas dotarła i suszarki oraz pralko-suszarki są coraz popularniejsze.

3. Aby nie zużywać gazu/prądu w kuchence, latem można parę obiadów w tygodniu przyrządzić na ognisku lub na grillu. Oczywiście węgiel także kosztuje, ale kiedy użyjemy nazbieranych patyczków, albo kawałków drewna pozostałych po ścięciu drzewa, otrzymamy darmowe źródło energii do podgrzania pysznego jedzenia.

piątek, 3 maja 2024

Więcej Światła za tę samą cenę

Podwyżki cen mediów to problem, który raczej nie zniknie w dającej się przewidzieć przyszłości. Dlatego właśnie uważam, że bardzo ważne jest ich właściwe wykorzystanie. Prąd jest drogi, a co za tym idzie oświetlenie jest kosztowne. Dzisiaj zatem 3 proste porady, by wykorzystać światło w najbardziej efektywny sposób - więcej światła za tę samą cenę!

Najprostszym sposobem, w który możesz zwiększyć ilość oświetlenia bez zmieniania rachunku za prąd jest... odkurzenie żarówek i kloszy. W tych trudno dostępnych (przeważnie) miejscach zbiera się sporo kurzu i brudu. Przez czyste szkło żarówki i wyczyszczony klosz przedostanie się o wiele więcej światła, za które przecież już płacisz.

Drugim sposobem na dostarczenie większej ilości światła za tę samą cenę jest przemalowanie ścian na jaśniejszy kolor, który lepiej odbije światło - zarówno to dzienne jak i sztuczne. Ciemne ściany pochłaniają część światła, natomiast jasne odbijają większą jego część. Dobrym rozwiązaniem będzie także zlokalizowanie luster blisko źródeł światła - lustro jeszcze skuteczniej skieruje strumień światła do wnętrza pomieszczenia.

Trzeci sposób pozwoli oszczędzić dzięki automatycznemu zamienieniu światła elektrycznego na światło słoneczne, kiedy to tylko możliwe. Wystarczy dołączyć wyłącznik zmierzchowy, który zgasi światło, kiedy zrobi się jasno. Najlepiej sprawdzi się na balkonach i tarasach, ale w dobrze nasłonecznionym mieszkaniu sprawdzi się równie dobrze. Trzeba tylko pamiętać, że tak, jak światło wyłączyło się, gdy zrobiło się jasno, tak samo włączy się, kiedy zapadną ciemności - nawet jeśli nie będzie nas w domu. Warto więc pamiętać o wyłączaniu lamp kiedy planujemy dłuższą nieobecność.

piątek, 1 marca 2024

Termos, który zmienił moje życie

Jakiś czas temu pisałem o tym, jak można oszczędzić dzięki termosowi - nie trzeba gotować wody za każdym razem, kiedy chcemy się napić herbaty, bo gorącą wodę mamy na kilka porcji. Termos przydaje się coraz bardziej i jestem jeszcze bardziej zadowolony z jego funkcji. Postanowiłem wykorzystać dzisiejszy wpis, by podzielić się z Wami tymi informacjami - być może wam też okażą się przydatne.

Nie wiem jak Wy, ale ja w okresie przejściowym, kiedy aura zmienia się diametralnie i właściwie nie potrafię powiedzieć, czy jest ciepło czy zimno, bardzo często choruję. Jakieś przeziębienia, grypy, kaszle i katary to dla mnie nieodłączna część niektórych pór roku. Właśnie teraz termos przydaje się bardziej niż zwykle.

Kiedy jestem chory, dbam o to, żeby dużo pić. Dbam też o to, kiedy nie jestem chory, tylko że wtedy piję zimną wodę. Kiedy boli mnie gardło, zimna woda nie wydaje się dobrym pomysłem. Potrzebuję gorącej herbaty. Rzecz w tym, że potrzebuję jej także w środku nocy, ale wtedy nastawianie czajnika i czekanie, aż herbata się zaparzy sprawia, że zupełnie się rozbudzam i potem długo nie mogę usnąć. Tu z pomocą przychodzi termos.

Jak ja używam termosu


W dzbanku do parzenia herbaty zaparzam esencję. Wiem, że ona ostygnie, ale herbata z esencji nie musi się zaparzać - zimna esencja zadziała tak samo dobrze. Do mojego termosu wlewam wrzątek i uzupełniam go za każdym razem, kiedy zostanie zużyty. Teraz żeby zrobić herbatę, nawet w środku nocy wystarczy wlać do kubka odrobinę esencji i zalać wrzątkiem z termosu - operacja zajmuje kilka sekund, nie wymaga gotowania wody i pozwala wrócić do łóżka po zwilżeniu gardła ciepłym napojem.

Zawsze mam też pod ręką dzbanek z filtrem, w którym jest woda zimna - czy to do schłodzenia herbaty, czy do napełnienia czajnika (dzięki temu w czajniku nie zbiera się kamień) czy też do picia, kiedy nie jestem chory.

Uważam, że postawienie w domu termosu z gorącą wodą zmieniło moje życie - pijąc po kilka herbat dziennie oszczędzam sporo czasu i energii (elektrycznej) oraz znacząco ułatwiam sobie funkcjonowanie.

piątek, 27 października 2023

Nie wietrz Lodówki

Za oknem chłód, co oznacza, że można więcej oszczędzić na lodówce. Rzecz w tym, że za każdym razem, kiedy otwieramy lodówkę, do środka dostaje się cieplejsze powietrze, które po zamknięciu drzwiczek, musi zostać schłodzone. To energia, którą możemy zaoszczędzić, jeśli nie będziemy tak często otwierać naszej chłodziarki. A jesienią i zimą łatwo tego uniknąć.

Każdy, kto ma balkon wie, jakim dobrodziejstwem jest on zimą, szczególnie w okresie świątecznym, kiedy zapasy pysznego jedzenia żadną miarą nie mieszczą się w lodówce. Nadmiar wystawiamy po prostu na balkon, a temperatura na zewnątrz pozwala bezpiecznie przechować produkty w chodzie. Ale przecież nie musimy czekać na zapełnienie lodówki, by zacząć korzystać z darmowego chłodzenia.

Zatem zamiast chować produkty do lodówki, a następnie je wyciągać, używaj balkonu, a lodówkę otwieraj tylko w razie konieczności. W ten sposób zaoszczędzić na prądzie, a skoro lodówka jest urządzeniem, które zużywa go najwięcej, oszczędności mogą być spore.

A jeżeli boisz się, że jest trochę za ciepło, by przechowywać na zewnątrz surowe mięso czy sery, to połóż na balkonie napoje, piwo, alkohol i inne produkty, które zwykle lądują w lodówce, ale nie potrzebują aż tak stale niskiej temperatury. Pamiętaj, że kiedy otwierasz balkon na tę krótką chwilę oszczędzasz więcej niż otwierając lodówkę.

piątek, 3 marca 2023

Ile daje odłączanie ładowarki?

Posiadam w domu jedną ładowarkę do wszystkich urządzeń, która jest podłączona na stałe. To taki kombajn, do którego mogę podłączyć kilka urządzeń. Rozwiązanie o tyle praktyczne, że wszystkie ładowane urządzenia są w jednym miejscu, a zajmuje tylko jeden kontakt. Z tego też względu nigdy jej nie odłączam (choć mógłbym wyłączać listwę, do której jest podłączana). Ciekaw byłem ile energii zużywa taka ładowarka, będąc non stop podłączona do sieci (a właściwie ile mnie to kosztuje). Jesteście ciekawi czego się dowiedziałem i jakie są moje wnioski?

Ile kosztuje zostawienie ładowarki w gniazdku ?


Prześledziłem (nie, sam nie robiłem testów - zostawiam to specjalistom od pomiarów) kilka testów tego typu urządzeń, bo byłem ciekawy, czy gra jest warta świeczki. Czy warto wyłączać ładowarkę, kiedy nie jest w użytku? Z obliczeń dokonanych na kilku niezależnych stronach wynika, że ładowarka (także taka z wieloma wejściami) zużywa rocznie energię o wartości nie większej niż 3 PLN. Z tego względu uznałem, że nie warto zawracać sobie głowy odłączaniem jej. 

Z drugiej strony, posiadam w domu w innych miejscach parę urządzeń, które także są podłączone do sieci - nawet za pośrednictwem ładowarek USB (jedno lub dwuwejściowych). Łącznie mam podłączone 4 ładowarki. Myślę, że nie wszystkie zużywają 3 PLN, prawdopodobnie bliżej złotówki. Ale nawet jeśli przyjmę, że jest to 12 PLN, to i tak wychodzi jedynie złotówka więcej do rachunku za prąd. Niewiele.

Jeśli jednak dodać do tego wszystkie urządzenia zostawione na "standby"... No dobrze - nadal nie uzasadnia to każdorazowego wyciągania wszystkich wtyczek z kontaktu. Więcej da się oszczędzić wyłączając światło w pomieszczeniach, w których nikogo nie ma, obniżenie temperatury w lodówce o jeden stopień czy obejrzeć film na małym ekranie, a nie na dużym.

Jeżeli jednak ktoś chciałby hołdować minimalizmowi, zmniejszyć ślad węglowy i zaoszczędzić naprawdę maksymalnie, by każdy grosz się liczył, to wtedy tak - wyjęcie ładowarki lub urządzenia czuwającego z kontaktu będzie miało na to wpływ.


piątek, 3 czerwca 2022

Jak oszczędzać z lodówką - 3 proste porady

Pisałem kiedyś jak używać zmywarki, oraz jak używać pralki (przez kilka lat był to najczęściej odwiedzany post na tym blogu), teraz przyszedł czas na zmierzenie się z lodówką. Tym razem nie chodzi mi jednak o to, w jaki sposób możemy oszczędzać zużycie prądu przez lodówkę zimą, ale o coś bardziej uniwersalnego, pełniejszy obraz sytuacji. Każdego sprzętu w domu możemy używać właściwie, lub źle (to uproszczenie, ale dość zbliżone do rzeczywistości). Aby osiągnąć najlepsze rezultaty, warto zapoznać się z poniższym poradnikiem - to tylko 3 porady, ale nawet jeśli jedna z nich zmieni coś w sposobie, w jaki użytkujesz swoją chłodziarkę, to warto się z nimi zapoznać. Obiecuję, że nie zabiorę Ci dużo czasu i nie uznasz go za czas zmarnowany.


1. Czytaj Pieprzoną Instrukcję


Ile razy zetknąłem się z tym, że ktoś dysponował takim samym sprzętem jak ja, ale był zdziwiony co mój potrafi. Nie znał wszystkich funkcji tylko dlatego, że nie czytał instrukcji obsługi. Wiele osób wymieniając sprzęt na nowszy, bardziej zaawansowany i bogatszy w funkcje, nadal używa go jak tego poprzedniego. Nie czytają instrukcji, bo przecież dobrze wiedzą, jak używać lodówki - używali jej od zawsze. Zadziwiające, że ludzie postępują w ten sam sposób po zakupie nowego smartfona czy telewizora - po co w ogóle je zmieniają, skoro nie chcą dowiedzieć się co potrafi nowy model?

W instrukcji znajduje się sporo przydatnych informacji, które dotyczą nie tylko funkcji jako takich, ale także sprytnych tricków - w jaki sposób lepiej rozplanować optymalne ułożenie produktów czy do czego służą poszczególne przestrzenie we wnętrzu. Ta wiedza pozwala oszczędzać pieniądze, więc przestań ją lekceważyć!

Wiem, że rada, by czytać instrukcję nie brzmi zbyt odkrywczo, ale przyznaj się... zawsze czytasz instrukcje obsługi sprzętów, które wymieniasz na nowe?


2. Rotuj Zawartością


Lodówka nie służy do długotrwałego przechowywania, dlatego kiedy coś do niej trafia, musi zostać zjedzone jak najszybciej. Logiczne jest więc to, że nie warto wypełniać lodówki po brzegi, bo części zgromadzonej żywności nie zdążymy zjeść i trafi ona do kosza. To jak wyrzucanie pieniędzy. Dlatego kupuj tyle, ile zjesz, nie rób zapasów, które wymagają niskiej temperatury, a na zakupy idź dopiero kiedy tego potrzebujesz, a nie kiedy masz czas. Lepiej kupić coś drożej i zjeść, niż kupić tanio i wyrzucić do śmieci.

A teraz przykra prawda - jeśli wkładasz cokolwiek do koszyka w sklepie i płacisz za to, musisz to zjeść. Więc kiedy otwierasz lodówkę i stwierdzasz, że nie masz na nic ochoty, a jedzenie jest w środku, zmuś się. Nie zamawiaj pizzy dlatego, że już nie chcesz tych dań, które zalegają na półkach i pewnie za parę dni nie będą się nadawały do spożycia. Zjedz i najwyżej nie kupuj ich więcej (to Cię nauczy). Póki w lodówce jest jedzenie, masz co jeść, więc nie wybrzydzaj!


3. Rozpakuj Zakupy z Głową


Kiedy przychodzisz ze sklepu, masz naręcze toreb i górę produktów, które wymagają umieszczenia w lodówce, nie wrzucaj ich jak popadnie. Zadbaj o nie jeszcze zanim otworzysz drzwi chłodziarki! Nie wietrz wnętrza bez potrzeby.

Zacznij od przemyślenia sytuacji - które produkty zdążysz zjeść w najbliższych dniach, a które lepiej zamrozić (chociaż na dwa-trzy dni)? Wędliny i sery wyjmij z folii i papieru i włóż do szczelnych pojemników (a jeśli ich nie posiadasz, to zaplanuj jakie wymiary pojemników najlepiej sprawdzą się w Twojej lodówce i po prostu je kup). W ten sposób zapewnisz im dodatkowe dwa dni świeżości. Warzywa do jedzenia na surowo umyj i schowaj tam, gdzie w Twojej lodówce znajduje się szufladka na warzywa (przeważnie w dolnej części). W ten sposób chętniej po nie sięgniesz. Nie myj jednak tych, których nie zamierzasz jeść na dniach - dłużej utrzymają świeżość. 

Kiedy wszystko masz przygotowane, otwórz lodówkę i umieść w niej wszystko za jednym zamachem. W ten sposób nie będziesz wietrzyć wnętrza otwierając drzwi kilka razy, by chować kolejne produkty. Świeże rzeczy miej pod ręką, na jednej półce, obok siebie, by sięgać po nie za jednym zamachem, gdy na przykład robisz kanapki, a nie by szukać poszczególnych pojemników po wnętrzu. 

Jeśli tylko możesz, staraj się zapewnić produktom cyrkulację powietrza dookoła - nie upychaj niczego pomiędzy nimi, niech nie dotykają ścianek lodówki. Ustrzeżesz się przed pleśnią i brzydkim zapachem (to niekoniecznie jedzenie generuje ten smrodek). 

piątek, 21 stycznia 2022

Kupujemy Pralkę

Stara pralka wyzionęła ducha, nadszedł czas na zakup nowej. Pomyślałem, że to doskonały moment, by pokazać Wam jaką procedurę stosuję w takim wypadku, gdyż zakup sprzętu AGD może okazać się nie lada wyzwaniem, a wybór na rynku jest przytłaczający. 

Zależy nam nie tylko na tym, by było tanio w zakupie. Powinna być także niedroga w eksploatacji, cicha i dopasowana do naszych potrzeb. Od razu uprzedzam, by nie dać się nabrać na klasę energetyczną i nie kierować się wyłącznie tym parametrem. Oznacza on stosunek zużycia prądu do posiadanych funkcji, a przecież nie zawsze korzystamy ze wszystkich z nich. Lepiej dobrać takie, których będziemy używać na co dzień. 

Oto co należy zrobić, by wybrać idealną pralkę dla siebie:

  1. Określamy parametry i funkcje, które nasz sprzęt musi bezsprzecznie posiadać, oraz takie, które będą dodatkowym atutem. W moim przypadku była to głębokość pralki nie przekraczająca 35 cm (tyle mam miejsca w łazience) i jakiś program "szybki", który trwa mniej niż godzinę i posłuży do szybkiej przepierki lekko zabrudzonych ubrań. Dodatkowym atutem byłaby większa niż standardowa dla pralek "slim" ładowność 4 kg, zarówno w programie pełnym, jak i przyspieszonym.
  2. Wybieramy te produkty na rynku, które nas satysfakcjonują, na razie nie zwracając uwagi na nic innego. Jeśli dany producent ma więcej niż jeden produkt, który spełnia nasze wymagania, warto od razu wybrać ten (lub te), które najlepiej spełniają założenia.
  3. Porównujemy wybrane modele pralek. Ja w tym celu stworzyłem tabelkę w excelu, w której każda kolumna to inna pralka, natomiast w rzędach są parametry:
  • cena
  • ładowność
  • zużycie wody / cykl
  • zużycie prądu / cykl
  • hałas wirowania
  • czas najkrótszego programu
  • czas tradycyjnego programu
oraz
  • zużycie wody / cykl / kg (dzieląc zużycie wody/cykl przez ładowność)
  • zużycie prądu / cykl / kg (dzieląc zużycie prądu/cykl przez ładowność)

Po wpisaniu danych od producenta (wiem, że nie zawsze są rzetelne, ale na czymś trzeba się oprzeć), okazało się, że mój wybór padł na pralkę Beko WRS5511BWW o ładowności 5 kg. Przesądziło zużycie prądu i wody na kilogram wsadu. Parametr "hałas" nie był znaczący, gdyż we wszystkich porównywanych modelach były on zbliżonym poziomie, ale w Waszym przypadku może okazać się, że będzie to czynnik rozstrzygający, dlatego go tutaj zostawiam.

Zachęcam do analizowania większych zakupów, gdyż pozwalają nie tylko na oszczędności, ale na upewnienie się, że wybieramy model najlepiej dopasowany do naszych oczekiwań. 

piątek, 1 października 2021

Zawsze Ciepła Oszczędność

Mógłbym tutaj napisać o tajemnicy mojej wydajności, o sekrecie, który zmieni Wasze życie, ale tak na prawdę, to sposób ten zmienił moje życie, a czy okaże się Wam przydatny nie wiem. Dla mnie zastosowanie tego prostego pomysłu przyniosło nie tylko wzrost wydajności ale także oszczędność zarówno czasu jak i pieniędzy. A do tego wspomogło moje zdrowie. Z czystym sumieniem polecam.

Inspiracja

Otóż zacznijmy od "problemu". Od zawsze miałem tak, że zatopiony w pracy zapominałem o reszcie świata, co sprawiało, że nie jadłem i nie piłem o właściwych porach. Przy moim stanie zdrowia są to, niestety, kluczowe kwestie. Nauczyłem się więc zawsze mieć przy sobie butelkę wody. To zmieniło wiele, ale latka leciały i okazało się, że w okresie zimowym przydałoby się pić coś ciepłego. Zacząłem więc robić sobie herbatkę zanim siadałem przed komputerem. Ta jednak po pół godzinie nie była już ciepła, a jakoś nie mogłem przestawić się na odrywanie od pracy co pół godziny, gotowanie wody i robienie kolejnego kubka herbaty czy kawy. Szczególnie, że odkąd przestałem słodzić nie smakuje mi herbata ekspresowa, a proces parzenia liściastej ma swoje ograniczenia.

Wtedy z pomocą przyszła mi sala konferencyjna i wielkie termosy, z których w każdej chwili można było nalać kawy czy herbaty. Trzymały one temperaturę przez długi czas. Postanowiłem więc kupić taki termos do domu. To był najlepszy pomysł od lat!

Jak to działa?


Pierwszą rzeczą każdego dnia jest zagotowanie wody i napełnienie termosu wrzątkiem, oraz przygotowanie imbryczka esencji ulubionej herbaty. To świetna sprawa, gdy wodę mogę zagotować raz, a następnie korzystać z niej dłużej niż te pół godziny, podczas których stygnie w normalnych warunkach. A jaka oszczędność energii!

Teraz zrobienie herbaty oznacza jedynie dolanie do kubka odrobiny esencji i zalanie jej wrzątkiem z termosu. Nie trwa to nawet minuty i mam przed sobą gorącą, pyszną herbatę! Esencja zachowuje świeżość przez cały dzień pracy, woda przez ten czas jest gorąca, a gdy się skończy, wystarczy dogotować. Dla jednej osoby wystarcza zawartość termosu - to jakieś 6 kubeczków.

Korzyści używania termosu


Pierwszą korzyścią jest to, że zawsze mam ciepły napój, co jest dobre dla zdrowia i wspomaga regularne nawadnianie. Drugą jest oszczędność czasu i możliwość nie odrywania się od niej. Trzecia jest korzyść finansowa, bo unikam gotowania wody co pół godziny czy co godzinę. Czwartą jest wygoda. Komfort to świetna rzecz. Gdyby nie termos nie chciałoby mi się robić herbaty przez cały dzień. Polecam to rozwiązanie, bo na moją efektywność wpłynęło wspaniale.

piątek, 7 maja 2021

Prądożercy

W każdym gospodarstwie domowym znajdują się urządzenia, które zużywają prąd. Część z nich zużywa go więcej, część mniej, ale w każdym wypadku warto zabezpieczyć się przed niepotrzebnym zużyciem prądu. Aby to zrobić, warto zdawać sobie sprawę, które urządzenia zużywają najwięcej energii. A później skupić się na tych właśnie, największych winowajcach i spróbować zminimalizować ich zgubny dla naszych portfeli wpływ.


Czajnik Elektryczny


Wiele osób uważa, że czajnik elektryczny zużywa dużo prądu. I jest to prawda! Osobiście przyzwyczaiłem się do używania zwyczajnego czajnika - mam kuchenkę gazową i w ten sposób sporo oszczędzam. Jednak nawet używając czajnika elektrycznego warto pamiętać o tym, że chociaż pożera dużo prądu, to robi to przez krótki czas. Aby ten czas skrócić jeszcze bardziej, warto gotować tylko tyle wody, ile potrzebujemy - można to odmierzyć wlewając wodę do czajnika za pomocą kubka, w którym później zaparzymy kawę czy herbatę.

Lodówka


Czas na grubszy kaliber. Lodówka to urządzenie, które bezsprzecznie zużywa najwięcej prądu, a do tego pozostaje włączone 24 godziny na dobę, nawet kiedy nie ma nas w domu. Warto więc poświęcić chwilę i zastanowić się, jak użytkować lodówkę, by zużyła jak najmniej prądu.

Lodówka uruchamia agregat, który pobiera prąd mniej więcej przez 25% czasu (około 6h na dobę). Jesli czujnik uzna, że temperatura podniosła się, agregat sprawia, ze znów spada. Niepotrzebne, częste otwieranie lodówki podnosi temperaturę, co powoduje wzmożoną i częstszą pracę agregatu. Warto więc zamykać lodówkę jak najszybciej. Jeśli więc przynosimy do domu zakupy, zróbmy miejsce w lodówce, wyciągnijmy pojemniki (jeśli ich nie używacie, warto zacząć) i zapakujmy poza lodówką. Pojemnik na wędliny, sery, jogurty - zapakowanie ich, a następnie wstawienie do lodówki za jednym zamachem jest dużo wydajniejsze, niż upychanie w lodówce każdego produktu z osobna. 

Sprawdźcie też, czy temperatura nie jest ustawiona zbyt nisko. Podniesienie temperatury o jeden stopień to niebagatelna oszczędność na prądzie! A jeśli wyjeżdżacie, pamiętajcie, by ustawić w lodówce program "wakacje", podczas którego agregat nie schładza zawartości tak często, ponieważ wie, że lodówka nie będzie otwierana.

Telewizor (i komputer)


To kolejny winowajca, za sprawą którego płacimy wysokie rachunki za prąd. Telewizor, szczególnie z dużym ekranem jest prądożerny. Dlatego właśnie warto włączać go tylko na konkretne programy. Jeśli lubimy, by "coś grało", lepiej postawić na radio.A jeżeli mamy zwyczaj zasypiania przed ekranem, warto ustawić funkcję drzemki, dzięki której telewizor wyłączy się samoczynnie po upływie wyznaczonego czasu.

Można także nieco przyciemnić obraz i ściszyć dźwięk (na przykład wyciszać w czasie reklam), co spowoduje niewielką zmianę w zużyciu prądu. Najlepszym jednak rozwiązaniem pozostaje wyłączanie urządzenia, kiedy nie musimy nic oglądać (podobnie postępujemy z komputerem - jeśli go nie używamy, lepiej go wyłączyć, a dla oszczędzania prądu warto włączyć funkcję wygaszacza ekranu i przejścia w stan uśpienia po upływie określonego czasu).

piątek, 31 lipca 2020

Gdzie szukać oszczędności

Wiele osób, które zaczynają oszczędzać tworzy budżet domowy (to świetnie, bo to pierwsza rzecz od której warto zacząć - od sprawdzenia na co właściwie wydajemy nasze pieniądze), a następnie skupia się na tym, którą kategorię można wyeliminować z listy. Rachunki i opłaty stałe omijamy szerokim łukiem, chociaż to one stanowią lwią część naszych wydatków. Tak samo postępujemy z jedzeniem, ponieważ jeść musimy, prawda? 

To błąd! Te dwie grupy to w naszym budżecie domowym największe koszty, które często przekraczają 80% wszystkich wydatków. Każda oszczędność w tej grupie da nam porządny zastrzyk gotówki. Poza tym to tutaj łatwo znaleźć drobną oszczędność, dającą spory zysk, niż szukać jej na przykład w kosztach dojazdów do pracy, co finalnie i tak da nam zaledwie procent lub dwa oszczędności w większej skali. 

Przyjrzyjmy się rachunkom. Tych zamieszkanie raczej nie przeskoczymy. Ale co z rachunkiem za media? Prąd i wodę możemy przecież oszczędzać, a tym samym płacić mniej. Choćby o 10%. A może czas pomyśleć o innej taryfie na telefon? Jeśli umowa dobiega końca, warto rozejrzeć się po rynku. Może czas zmienić dostawcę internetu? Tutaj można znaleźć naprawdę świetne oferty, bo usługodawcy prześcigają się w tym, by przyciągnąć i utrzymać klienta. Umowę z operatorem telewizji kablowej także można renegocjować. Opłaty stałe wcale nie są takie "stałe" jak mogłoby się wydawać.

Jeśli zaś chodzi o jedzenie, to zmiana nawyków zakupowych może sprawić, że oszczędzimy nawet 25% kwot, które obecnie wydajemy w supermarketach. Jak tego dokonać? Już za tydzień odpowiedź na to pytanie.

Nie przejmowałbym się za to wydatkami na drobne przyjemności. Kwota, jaką na nie świadomie przeznaczamy jest tak niska, że dopóki się jej trzymamy, nie ma sensu szukać tutaj oszczędności. Nawet całkowita rezygnacja z przyjemności da małą oszczędność, a będzie dużym ciosem dla naszej psychiki. 

czwartek, 28 maja 2020

Kiedy wymienić sprzęt na energooszczędny?

Dostałem trochę pytań i uwag do kilku postów, w którym chwalę sprzęt energooszczędny i zalecam jego wymianę, by osiągnąć konkretne oszczędności. Wątpliwości dotyczyły tego, że wymiana w pełni sprawnego sprzętu (telewizora, lodówki, zmywarki czy pralki) na nowy nie jest żadną oszczędnością, z uwagi na duży koszt nowych urządzeń. Dlaczego więc zalecam wymianę?

Cóż - być może troszkę się nie zrozumieliśmy. Macie rację, że wymienianie całkiem sprawnego sprzętu na nowy, bardziej oszczędny nie bardzo się opłaca, ponieważ wydatek związany z zakupem przewyższy kwotę możliwej oszczędności na energii, czy wodzie. Przeważnie tak własnie jest (są niechlubne wyjątki). Moja rada odnosiła się jednak do sytuacji, w której i tak decydujemy się na wymianę sprzętu - czy to z powodu awarii, czy konieczności posiadania nowszej technologii, czy w końcu możliwości odsprzedaży (lub oddania komuś potrzebującemu) starego sprzętu i zaopatrzenia się w nowszy. W takich przypadkach, gdy i tak zamierzamy wymienić urządzenie, warto poszukać tego, które spełniając nasze wymagania, będzie zużywało jak najmniej energii, która przecież kosztuje.

Zdarza się bowiem, że skuszeni ceną kupujemy pralkę, która zużywa tyle wody, że rachunki w pierwszym półroczu po zakupie znacznie przewyższają oszczędność. Bywa i tak, że kupujemy bardzo drogi, specjalistyczny sprzęt, a później używamy jedynie podstawowych funkcji, podczas gdy urządzenie, które posiada tylko używane przez nas funkcjonalności jest wielokrotnie tańsze. Kiedy zabieramy się do kupienia urządzeń, które służyć będą nam przez dłuższy okres, warto dokładnie przemyśleć zakup pod kątem oszczędności - łatwiej zapłacić mniej, niż próbować zarobić na droższą wersję.

piątek, 1 maja 2020

Mniejszy ekran - większe oszczędności

Kwarantanna w toku, zatem mniej wychodzenia, mniej imprez, a więcej siedzenia w domu. To sprzyja oglądaniu filmów i seriali. I chociaż każdy myśli, że to tania, niemal darmowa rozrywka, można uczynić ją jeszcze tańszą.

Filmy i seriale oglądamy na ekranie komputerowym, monitorze lub telewizorze. Oczywiście przyjemniej jest oglądać na dużym ekranie. Jeśli jednak robimy to w pojedynkę, być może nie potrzebujemy aż takich parametrów. Może wystarczy nam niewielki ekran?

Sam od jakiegoś czasu oglądam seriale na tablecie, ponieważ jeśli oglądam ich dużo, rachunek za prąd wzrasta niebotycznie (komputer i telewizor to, po lodówce, najwięksi prądożercy w każdym mieszkaniu). Tablet zużywa znacznie mniej prądu i jest jednym urządzeniem, a nie dwoma (komputer + ekran). Dlatego zachęcam, by przesiąść się na tablet - to użyteczne urządzenie świetnie sprawdzi się w roli odtwarzacza seriali na jednoosobowe seanse.

Zakup nie jest tani, chociaż ceny starszych, używanych tabletów zaczynają się od stu złotych. Jeśli jednak szukasz tabletu wszechstronnego, szybkiego i wygodnego, polecam Huawei Media Pad T5 w dość wypasionej odsłonie, który aktualnie kosztuje poniżej 1000 PLN. Oczywiście rachunek za prąd nie zmaleje o 1000 PLN, ale jeśli szukasz tego typu urządzenia, to to ma moim zdaniem najlepszy stosunek ceny do jakości.

A jeśli nie chcesz oglądać filmów i seriali z sieci, jeśli masz je na twardym dysku swojego komputera, możesz je na tablet przerzucić - albo poprzez chmurę, albo dzięki karcie pamięci, na której zmieści się od razu cały sezon Twojego ulubionego serialu.

Okazuje się, że posiadając tablet, w ogóle nie trzeba włączać komputera, czy telewizora (chyba, że film chcecie obejrzeć w większym gronie), bo dziesięciocalowy ekran w zupełności wystarcza, a rachunek za prąd zmalał o ponad 10%. Do tego dochodzi wygoda, bo dzięki temu możemy oglądać ulubione filmy i seriale w pomieszczeniach, gdzie nie mamy żadnego ekranu, więc nie musimy zatrzymywać, kiedy idziemy po coś do picia, czy na siusiu.

piątek, 22 listopada 2019

Komputer Stacjonarny

Wśród energochłonnych domowych sprzętów, komputer stacjonarny plasuje się w ścisłej czołówce, zaraz za lodówką i telewizorem. Jeśli używamy go dużo, warto dowiedzieć się w jaki sposób zmniejszyć zużycie energii, ponieważ jest przynajmniej kilka prostych sposobów, które nie wymagają żadnych inwestycji, oraz jeden bardziej kosztowny, który jednak warto rozważyć. Zaczniemy zatem właśnie od niego.

Podzespoły komputerowe


Niestety, wciąż najwięcej prądu zaoszczędzić możemy kupując energooszczędne podzespoły nowego typu. Dotyczy to głównie dysków. Te nowe są cichsze i lżejsze, ale przede wszystkim zużywają o wiele mniej energii. Inwestycja zapewne szybko się nie zwróci, ale jeśli wymieniasz dysk (lub dowolny inny podzespół), zwróć uwagę na to, by wybierać te o mniejszym zużyciu energii (gdy nie odbywa się to kosztem jakości). Warto.
A jeśli któregoś z podzespołów nie używasz i nie potrzebujesz, odłącz go. Niezależnie od tego, czy jest to urządzenie peryferyjne (drukarka w stanie czuwania zużywa nawet dziesięciokrotnie więcej prądu niż na drukowanie, z uwagi na długi czas tego czuwania, nawet modem wi-fi, z którego aktualnie nie korzystamy niepotrzebnie zużywa energię), czy element tkwiący w bebechach kompa, niech nie pobiera prądu, skoro nie dokłada się do rachunków.

Czyste wnętrze


Czyszczenie wnętrza komputera powinno odbywać się regularnie. Ma ono wpływ nie tylko na głośność, ale także na charakterystykę pracy, wydajność oraz żywotność podzespołów, których wymiana sięgnie głęboko do kieszeni. Ponadto wiatraczek, który ma na sobie warstwę kurzu zużywa kilkukrotnie więcej energii niż ten, który pracuje bez obciążenia. Czysty komputer to czysty zysk.

Ciemność widzę


W przypadku komputera, ciemniej znaczy taniej. Ciemny obraz nie tylko w mniejszym stopniu zużywa monitor, ale także oszczędza nasz wzrok (jeśli kontrast jest właściwy), oraz zużycie prądu. Oczywiście nie chodzi o to, by przyciemnić wszystko tak, żeby nie widzieć obrazu. Przyciemnienie obrazu o kilka kresek to oczywiście dobry pomysł, ale chodzi o zmianę subtelniejszą i inteligentną. 
A zatem na tapetę warto dać coś ciemnego - może to być krajobraz nocny, jakaś artystyczna fotografia, czy kadr z filmu - nie trzeba z tego rezygnować. Rzecz w tym, by obrazek był w ciemnych barwach.
Wygaszacz ekranu, ustawiony oczywiście tak, by włączał się jak najszybciej, także powinien być ciemny. Tutaj wskazówki dotyczące tapety także mają zastosowanie.
Te programy, których skórki możemy wybrać, także warto ustawić tak, by miały ciemne tło. Jeśli się uda, to i przeglądarkę warto tak skonfigurować. Ciemne kolory to oszczędność.

Wyłączanie komputera


Kiedy kończymy pracę z komputerem, wyłączajmy go. Niech nie pracuje godzinami pod biurkiem, bo być może będziemy jeszcze mięli coś do zrobienia wieczorem. Lepiej odpalić go ponownie, dając mu wcześniej czas na ostygnięcie i zmniejszenie naszego rachunku za prąd. To się opłaca.
Warto także wejść w opcje zarządzania energią i ustawić tam czas włączania wygaszacza ekranu oraz przechodzenia komputera w stan uśpienia, wraz z wyłączaniem dysków. W ten sposób, jeśli zapomnimy o działającym komputerze, nie zużyje tyle prądu, ile zużyłby działając na pełnych obrotach.

Zużywając mniej prądu nie tylko jesteś enologiczny. Płacisz także o wiele mniej.

piątek, 15 listopada 2019

Ciepło - Zimno

Dziecięca zabawa w ciepło zimno była dla mnie inspiracją do tego wpisu. Pomyślałem, że przecież zarówno grzanie jak i chłodzenie zużywa prąd, a co za tym idzie, także pieniądze. Czy da się zaoszczędzić na umiejętnym obchodzeniu się z temperaturą? Oczywiście! Na wiele sposobów! W tym przypadku chodzi mi o te ekstremalne temperatury, z którymi jednak na co dzień wszyscy mamy do czynienia w domu - podgrzewanie w kuchence i chłodzenie w lodówce (oraz zamrażalniku).

Piekarnik


Sztuczka dotycząca piekarnika polega na tym, by piekąc, wyłączać go jeszcze przed końcem pieczenia (ale nie otwierać). Piekarnik rozgrzany do 150 - 200 stopni stygnie dość długo, a potrawa będzie miała szansę "dojść" w czasie jego stygnięcia. To oszczędność nawet 10 minut dużego poboru mocy! Kiedy więc pieczesz mięso na obiad i w przepisie napisano, by trzymać w piekarniku 40 minut, wyłącz piecyk po pół godzinie, a mięso i tak się upiecze.

Lodówka


Sprawa z lodówką przedstawia się wręcz odwrotnie. Tym razem chodzi o to, by potrawa była zupełnie ostudzona zanim włożymy ją do chłodziarki. Oziębienie jedzenia, które ma temperaturę choćby o parę stopni wyższą niż trzeba, to duże zużycie prądu, którego można uniknąć. A w sezonie zimowym możemy jeszcze bardziej obniżyć rachunki, zostawiając jedzenie do ostygnięcia i wyziębienia na balkonie, a dopiero gdy osiągnie minimalną temperaturę przełożenie do lodówki.

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na coś. Ten wpis powstał podczas zabawy z dzieckiem. Prawda jest taka, że często, podczas wykonywania różnych czynności myślę o tym, w jaki sposób mogę oszczędzać. I na to właśnie chciałbym zwrócić Waszą uwagę, drodzy czytelnicy. Jeśli zawsze będziecie myśleć o oszczędzaniu, wyniki pojawią się same.


piątek, 25 października 2019

Ekonomia w służbie Ekologii

Tyle się mówi o tym, że ekologia jest ważna, czemu przeciwstawia się tezę, że jest droga. Okazuje się jednak, że myślenie ekologiczne może przynieść oszczędności. To dobra wiadomość w czasach, gdy sumienie jest obciążone nie tylko ilością wyrzucanych opakowań, ale także zanieczyszczeniami generowanymi podczas procesu produkcji. Warto więc dowiedzieć się, co można zrobić dla planety, co jednocześnie nic nas nie kosztuje.

O ubraniach myśl ekologicznie


Po pierwsze, kupując ubrania bierzemy na siebie ekologiczny koszt ich wytworzenia (ilość gazów cieplarnianych emitowanych do atmosfery podczas produkcji). Kupując ubrania z drugiej ręki (często dobrych marek), eliminujemy niejako ten problem. Po drugie ubrania kupowane w ciuchlandach, lub odkupowane od poprzednich właścicieli nie są zapakowane w folię. A po trzecie, te same ubrania nie trafiają na śmietnik, a dostają drugie życie. To, że są wielokrotnie tańsze (obecnie używane ciuchy to koszt przynajmniej dziesięciokrotnie mniejszy niż nowe ubrania, prosto ze sklepu), to już czysty zysk dla portfela.

A gdy mówimy o ubraniach, pamiętajmy o tym, by piorąc ładować pralkę do pełna. To duża oszczędność wody, prądu, proszku do prania, płynu do płukania i tak dalej. Co to oznacza? Właśnie - więcej pieniędzy zostaje w portfelu. A planeta odetchnie.

Unikaj jednorazówek


Postaraj się, by wszystko czego używasz było wielorazowego użytku. Maszynki do golenia, reklamówki, zapalniczki - to wszystko można zastąpić wersjami wielorazowymi. Używanie tekstylnych toreb na zakupy weszło nam już w krew i obecnie mało kto nosi zakupy w dziesiątkach plastikowych torebek. Niestety, zapalniczki, pomimo tego, że wyposażone w zawór do ponownego napełniania nadal traktujemy jak jednorazówki. A lepiej kupić ładną, osobistą zapalniczkę i po prostu uzupełniać paliwo. W dłuższym okresie czasu opłaci się. Jeśli chodzi o maszynki do golenia, to lepiej dla planety (i kieszeni), jeśli wymieniać będziemy tylko część z ostrzem, nie zaś plastikową rączkę. Przykłady można mnożyć, ważne jednak, by dokonując zakupu zastanowić się przez chwilkę.

Innym, doskonałym przykładem są baterie. Kupno jednorazowej baterii to nie jest duży wydatek. Akumulatorek kosztuje trzy, czasem pięć razy więcej. Co z tego, skoro możemy go ładować więcej niż pięć razy. Jeśli więc chcemy zasilić urządzenia przenośne, używajmy akumulatorków.

A co, jeśli musimy kupić jednorazówkę? Na przykład kupując szczoteczkę do zębów nie mamy wyjścia - tę wymienia się raz na kwartał. Cóż, w takim wypadku poszukajmy zamiennika, który nie szkodzi środowisku (na przykład szczoteczki bambusowej). Wbrew pozorom wcale nie są one droższe niż ich plastikowe odpowiedniki.

Kupuj produkty ekskluzywne


Już przykład ze szczoteczkami pokazał, że bardziej ekskluzywny produkt, będący w zgodzie z naturą, może także być tańszy. Nie zawsze tak jest, ale czasem to, co zyskujemy na jakości jest warte więcej. Przykładem niech będzie herbata. Ta ekspresowa w torebkach jest może wygodna, ale jej smak pozostawia wiele do życzenia (przynajmniej jeśli ktoś lubi herbatę, a nie traktuje jej jako popitki do kanapek). Spożywanie herbaty liściastej jest także pro-eko. Dlaczego? Otóż te niewinnie wyglądające papierowe torebki mają w sobie drobinki plastiku, które nie rozkładają się. Przenikają za to do naparu, co w dłuższej perspektywie może odbijać się na zdrowiu. A zatem lepsza herbata to zdrowie i ekologia. A cena, wbrew pozorom wcale nie jest dużo wyższa.

Biodegradowalne wersje produktów


Wiele produktów, których używamy w domu ma swoje "zielone" odpowiedniki. Proszki do prania, mydła, szampony, środki czystości - nie muszą szkodzić. Mogą być naturalne. Co ciekawe, te wersje nie są wcale droższe (czasem są wręcz tańsze). A wodą po praniu w biodegradowalnym środku możemy podlać ogródek, co stanowi sporą oszczędność, jeśli tylko uda nam się magazynować wodę po praniu w jakimś zbiorniku (warto o tym pomyśleć budując dom).

Posiadacze kotów powinni przy okazji przyjrzeć się żwirkowi do kuwety - nie każdy jest naturalny. Cóż więc z tego, że kocie odchody rozłożą się, jeśli kilogramy żwirku tego nie zrobią?

I tak dalej...


Sposobów na to, by ekologia szła w parze ze zwiększaniem się zasobów w portfelu jest wiele. Przyciemnienie ekranu w komórce, tablecie, monitorze czy telewizorze. Zwiększenie temperatury w lodówce o jeden stopień. Zmiana diety, by zamiast mięsa siedem razy w tygodniu jeść także obiady warzywne czy rybne. Słuchanie muzyki offline, a nie tylko online. Włączenie funkcji automatycznego wyłączania się sprzętów (głównie telewizora i komputera). Odpinanie nieużywanych ładowarek od sieci. Wymiana perlatorów we wszystkich kranach oraz słuchawki prysznicowej. Zakręcanie wody podczas prysznica, czy mycia zębów. I wiele, wiele innych.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Wyłączanie światła bez ruszania się z miejsca

Wyłączanie światła w pomieszczeniach, w których aktualnie nie przebywamy to oczywiście pierwszy krok do oszczędzania prądu. Uczyły o tym już nasze matki i babcie. Oczywiście teraz żarówki są energooszczędne, ale i tak nie ma sensu marnować energii na oświetlanie pustych pomieszczeń. Co jednak w sytuacji, gdy wygodnie ułożyliśmy się na kanapie, a światło pozapalane w całym domu. Nie chce nam się ruszać - to oczywiste. Czy zwalczyć lenistwo, czy też dać sobie jeszcze chwilę relaksu?

Jak wyłączyć światło aplikacją?


Istnieje rozwiązanie, które sprawia, że nie trzeba rezygnować z wygodnej pozycji, a światło i tak zostanie wyłączone. Rozwiązanie jest szczególnie atrakcyjne dla osób, które nie rozstają się ze swoim telefonem komórkowym. Chodzi mi o oświetlenie Wi-Fi i zanim cokolwiek powiecie dodam, że nie wymaga ono żadnych zmian w instalacji elektrycznej w waszym domu!

Inteligentne oświetlenie w domu!


Jak to możliwe? Otóż za sprawą żarówki Wi-Fi, którą wkręcasz w miejsce zwykłej żarówki, włączasz światło i dalej sterujesz nią już ze swojej aplikacji w telefonie lub tablecie (lub za sprawą specjalnego pilota). To futurystyczne rozwiązanie nie służy jedynie do włączania i wyłączania światła. Pozwala ono na sterowanie natężeniem oświetlenia a nawet jego barwą. Żarówki można grupować, by jednym przyciskiem włączać cały ich szereg i obsługiwać zdalnie nawet kilka zestawów na raz. 

środa, 26 lipca 2017

Ile prądu marnujesz?


Postawmy sprawę jasno - każdy użytkownik energii elektrycznej, marnuje ją. Na cokolwiek - telewizję, komputer, niepotrzebnie zapalone światła, wiecznie włączone urządzenia, także te na standby oraz te urządzenia, które wydają się "nic nie zużywać". Warto się przed tym obronić, ale by się do tego zmotywować, warto sprawdzić ile tak na prawdę zużywa każde urządzenie, którego używamy (także te pozornie wyłączone).

W tym celu warto zaopatrzyć się w miernik zużycia energii elektrycznej. Włączamy go do gniazda sieciowego, a do niego testowane urządzenie. Ustawiamy parametry i sprawdzamy co i jak. Szybko zorientujemy się, co kradnie prąd w naszym gospodarstwie domowym i ile tak na prawdę możemy zaoszczędzić - będzie to kwota niebagatelna - zakup gadżetu z pewnością szybko się zwróci.
Urządzenie to jest nieskomplikowane i każdy z łatwością poradzi sobie z jego obsługą. Wyniki są na tyle zaskakujące, że warto przetestować je u siebie. Poza oczywistym sprawdzeniem poszczególnych urządzeń polecam także zrobić kilka bardziej wymyślnych testów.

Co możemy sprawdzić miernikiem zużycia energii elektrycznej:

  • sprawdzenie jaką oszczędność daje podniesienie temperatury w lodówce o jeden stopień,
  • sprawdzenie, czy odsuniecie lodówki od ściany (jeśli oddaje ona ciepło tylną ścianką) daje wymierne oszczędności,
  • ile prądu zużywają poszczególne programy w pralce / zmywarce (oczywiście w tych urządzeniach ważne jest także zużycie wody),
  • sprawdzenie jak na zużycie prądu wpłynie przyciszenie radia,
  • sprawdzenie jaki jest pobór mocy zostawionych samopas przewodów, przedłużaczy, ładowarek,
  • ile prądu zużywają urządzenia pozostawione na standby, a ile te, które tylko są podłączone do sieci,
  • jakie jest zużycie prądu urządzeń zaraz po włączeniu, a jakie już po rozgrzaniu się,
  • ile prądu zużywają urządzenia w zimny dzień a ile w upale,
Oraz co tylko jeszcze przyjdzie wam do głowy. Warto pamiętać, że pierwszym krokiem do ograniczania wydatków jest dokładna wiedza na ich temat.