
Nie wierzę w to, że ktoś zawsze się spóźnia dlatego, że ma tyle ważnych spraw do zrobienia. Nie wierzę też w tłumaczenia typu "tak wyszło", "ja tak mam" albo "kazdy się spóźnia". Spóźnianie się to brak szacunku do osoby, z którą jesteśmy umówieni. To wada i tak, jak nad każdą wadą, trzeba nad nią pracować, by ją zwalczyć. Nie wolno sobie folgować i usprawiedliwiać się! Trzeba to w sobie zmienić.
Wiem natomiast w jaki sposób pracować nad punktualnością i jak zrobić plan, który pozwoli nam się nie spóźnić. I chociaż takie podejście początkowo może się wydawać skomplikowane, to bardzo łatwo przyzwyczaić się do takiego myślenia i nigdy więcej się nie spóźniać (to znaczy nigdy bez naprawdę wyjątkowych sytuacji, a nie jest tak, że wyjątkowe okoliczności zdarzają się dwa razy w tygodniu.
Jak planować, by się nie spóźniać
Aby się nie spóźnić, trzeba po prostu wiedzieć ile co nam zajmie, a następnie wyliczyć o której musimy zacząć (wyjść z domu) i nie marnować czasu po drodze. Jeśli mamy dotrzeć gdzieś na szesnastą, a po drodze musimy pojechać w dwa miejsca, to liczymy od końca:
- dojazd z drugiego miejsca na miejsce spotkania zajmie 15-20 minut. Czyli 15.40 muszę ruszyć.
- załatwienie sprawy numer dwa zajmie maksymalnie kwadrans. Muszę zacząć się nią zajmować o 15.25. Dam sobie jeszcze pięć munut zapasu, czyli muszę być na miejscu o 15.20.
- dojazd na drugie miejce może mi zająć nawet pół godziny, więc 14.50 muszę wyruszyć.
- Pierwsza sprawa zajmie mi pięć munit, a zatem muszę się nią zająć o 14.45, ale i tutaj dam sobie pięć minut zapasu. Zatem muszę być na miejscu o 14.40.
- Dojazd z domu zajmie mi dwadzieścia minut, więc najpóźniej o 14.20 muszę ruszyć z domu.
- Szykowanie do wyjścia to kwadrans, więc o 14.00 zacznę się szykować, żeby dać sobie dodatkowe pięć minut na tym etapie.
Teraz wiemy nie tylko kiedy musimy zacząć się szykować, ale znamy także czas, w jakim musimy robić kolejne punkty. W ten sposób zauważymy także moment, w którym łapiemy spóźnienie i będziemy mogli je skorygować, będziemy wiedzieli, czy mamy czas wstąpić po kawę, albo porozmawiać przez telefon.
Stosuję tę metodę od wielu lat i działa! Jestem w stanie w ten sposób (od tyłu) zaplanować cały dzień i zawsze wiem, jeśli łapię opóźnienie. Mogę wtedy z czegoś zrezygnować, albo nadrobić czas. W ekstremalnej sytuacji mogę zrobić coś jeszcze...
Powiadomienie o spóźnieniu
Wiedząc o tym, że jesteśmy spóźnieni, możemy uprzedzić osobę, z którą jesteśmy umówieni nawet na długo przed terminem spotkania. I to właśnie jest fantastyczne - możemy zadzwonić i przesunąć spotkanie o pół godziny, a osoba, z którą jesteśmy umówieni nie musi jeszcze nawet wyjść z domu! Jeśli uda nam się przełożyć spotkanie w taki sposób, że osoba, z którą jesteśmy umówieni nie będzie musiała na nas czekać, nie ma właściwie mowy o spóźnieniu. Byle tylko nie zdarzało nam się to zbyt często, bo wtedy też stanie się uciążliwe.
To cała nauka o szacunku za pomocą punktualności. Polecam stosować w życiu codziennym.



