Jest pewna umiejętność, którą uważam za kluczową i przynosi ogromne oszczędności w moim domu. Zanim zdradzę co to za umiejętność, muszę jednak napisać, że bardzo lubię jeść. Wszyscy domownicy lubią jeść. Dlatego właśnie umiejętność przygotowania jedzenia uważam za kluczową, a oszczędności poczynione dzięki niej mają największy udział w budowaniu budżetu. Myślę, że jest wiele osób takich jak my, które lubią smacznie zjeść. Wiele z tych osób nie umie gotować i nie chce się nauczyć. I tutaj właśnie wchodzi najlepsza część dzisiejszego wpisu - nie musicie umieć gotować! Wystarczy wam szczątkowa umiejętność przygotowania kilku dań.
Cała rzecz polega na tym, by domowy posiłek zastąpił wyjście do knajpy lub zamówienie jedzenia do domu. W tym celu nie musicie umieć gotować. Wystarczy Wam umiejętność przygotowania konkretnych dwóch czy trzech potraw! Oto mój algorytm na uniezależnienie się od (drogich) posiłków z restauracji.
1. Po pierwsze przeprowadźcie wywiad sami ze sobą i zastanówcie się co najczęściej zamawiacie. Pizza? Frytki? Hamburgery? Curry? Chińszczyznę? A może lubicie makarony? Zróbcie listę najczęściej zamawianych dań, zaczynając od najbardziej popularnych.
2. Znajdźcie na sieci (kto dziś używa książek kucharskich, prawda?) przepis na danie, które najczęściej zamawiacie. Przetestujcie go raz czy dwa. Przepiszcie przepis na kartkę i powieście ją na lodówce. W razie potrzeby dopisujcie modyfikacje, które wprowadzacie do przepisu. Niech zacznie wychodzić taki, jak lubicie.
3. Zainwestujcie w dobrej jakości składniki i róbcie swoje ulubione danie ilekroć będziecie mieć na nie ochotę. Nawet z drogimi składnikami będzie ono tańsze niż w restauracji, a za każdym razem, kiedy będziecie je robić będzie to szybsze i łatwiejsze.
4. Kiedy pierwsze danie opanujecie, weźcie pod lupę kolejne. I tak ile razy chcecie!
Stosując te zasady bardzo szybko nauczycie się kilku ulubionych przepisów, a dużą część z nich da się przygotować szybciej niż trwa dowóz jedzenia. Oczywiście - przy dowozie jest mniej przygotować, zamiast stać w kuchni można bezmyślnie spędzić czas przed ekranem no i nie trzeba myć garów, ale policzcie jak bardzo się to opłaca! Prawda wyjdzie w finansach. Ja jestem po tym etapie i mówię - opłaca się!
Potrafię zrobić niezłe spaghetti. Nie trwa to długo, chociaż trzeba przynajmniej przez pół godziny stać w kuchni (siekanie cebuli i przesmażanie mięsa trwa najdłużej). Gotuję jednak wielki gar sosu, który starcza mojej rodzinie na 2-3 dni, a naprawdę lubimy jeść.
Kiedy uczyliśmy się przyrządzić pizzę (taką domową, nie z ciasta, które rośnie przez dobę), trwało to dłużej, ale obecnie, w domowym piekarniku bez żadnych wodotrysków jesteśmy w stanie zrobić pizzę w czasie podobnym do czasu dostawy (czas dostawy w naszej okolicy wydłużył się do prawie godziny).
Odkąd zaczęliśmy robić w domu curry i chińszczyznę, zainwestowaliśmy w naprawdę dobry ryż. Jest 2-3 razy droższy niż ten zwykły, sklepowy, a mimo to gotowanie tych potraw wychodzi nas o wiele taniej niż zamawianie ich z dowozem.
Zakup airfryera także uprościł sprawę oraz sprawił, że zwykłe mrożone frytki nie są już suche, smakują jak prosto z oleju, ale nie potrzebują głębokiego tłuszczu. Świetnie sprawdza się także przy smażeniu kurczaka - czy to w panierce, czy nie (wychodzi jak z rożna). Jeśli ktoś jest zainteresowany dokładnie tym modelem airfryera, który posiadamy, to można go kupić tutaj.
Zaczęliśmy kolekcjonować książki kucharskie, bo skoro tak łatwo przychodzi nam przygotowanie ulubionych dań, to zaczęliśmy się zastanawiać czego nigdy nie jedliśmy oraz czego nie ma w dostawie w naszej okolicy (a nawet w naszym kraju). Odkrywamy kuchnię, której nie znaliśmy.
Zamawianie jedzenia przestało być nam potrzebne! Jeśli chcesz nauczyć się przydatnej umiejętności, nie ucz się języka obcego - naucz się gotować. Inwestowanie w siebie warto zacząć od umiejętności, która zaprocentuje właśnie dla mnie (a nie na przykład dla pracodawcy).

