Czy zauważasz to, że w miarę dorastania czas biegnie coraz szybciej? Kiedy jesteś dzieckiem, biegnie jakby wolniej miesiąc za miesiącem, rok za rokiem. Na studiach biegnie jakby troszkę szybciej. Kiedy masz trzydzieści kilka i czterdzieści kilka lat, zaczynasz odmierzać czas porami roku. Ten proces narasta! I co z tego, że to złudzenie, skoro dla mnie liczy się moje odczucie i nie pomaga mi świadomość, że "tylko tak mi się wydaje". Wręcz zaczyna mi to przeszkadzać.
Dodam tutaj, że przeżyłem (na szczęście) ciężką chorobę, która dodatkowo uświadomiła mi, że należy cenić każdą chwilę, bo dosłownie nie wiadomo ile ich jeszcze przede mną...
I to właśnie stało się punktem wyjścia! Nie marnuj czasu, ceń każdą chwilę i staraj się ją wykorzystać. Żyj na 100%, jeśli tylko możesz - to poprawi jakość Twojego życia i pozwoli Ci czerpać więcej. Może się nawet okazać, że czerpiąc więcej nie będziesz chciał/a wydawać, by tę jakość poprawiać w inny sposób (tak jest u mnie, dlatego ten post trafia na blog poświęcony oszczędzaniu).
Z początku może się wydawać, że sam koncept jest dziwny, bo co oznacza, żeby robić wszystko na 100%? Odpowiedź też zdaje się dziwna, ale wysłuchajcie (a raczej przeczytajcie), proszę. Chodzi mi o to, że kiedy cokolwiek robicie, postarajcie się robić to w pełni.
Kiedy jesteście w pracy - pracujcie najlepiej jak umiecie i nie obijajcie się. Bądźcie w tym. Zobaczycie jak skoczy Wasza wydajność, jak prosta wyda się Wam Wasza praca i w jak łatwy sposób wszystko ogarniecie, poukładacie i załatwicie. Wiele osób z mojej pracy, kiedy spotykam ich na przerwie opowiada jak bardzo są zawaleni robotą. A mimo to, mają czas na przerwę. I tutaj pojęcie przerwy - jeśli robisz sobie w pracy przerwę, kiedy nie ogarniasz już bałaganu, nawet w czasie przerwy Twój poziom kortyzolu (hormonu stresu) rośnie. Tak naprawdę łapiesz oddech i nie masz przyjemności z przerwy, z kawy czy nawet z papierosa. Kiedy jednak czujesz, że masz wszystko pod kontrolą, przerwa jest naprawdę przerwą. Wychodząc z pracy do domu masz poczucie, że zasługujesz na odpoczynek i nie myślisz o pracy. To jest higiena pracy i można ją wypracować... cóż, pracuję i nie obijając się. Obijanie nic nie daje.
Kiedy zajmujesz się dzieckiem i nie zrobisz w tym czasie niczego produktywnego, naprawdę poświęć czas dziecku. Przejmij się jego problemami, naucz je czegoś, zagraj w grę i ciesz się tym. Oddaj się tej chwili. Widziałem rodziców pochłoniętych telefonami w czasie "zabawy z dzieckiem" - dziecko coś robi, rodzic scrolluje. Scrollowanie nie jest ważniejsze i nie daje frajdy (chyba, że masz przewidziany czas na scrollowanie i robisz właśnie to). Bądź tu gdzie jesteś, zajmij się tym, co jest obok.
Kiedy jesz, nie wrzucaj w siebie kolejnych kęsów gapiąc się w ekran. Skoncentruj się na jedzeniu i czerp z niego przyjemność. Albo z towarzystwa przy stole. Z atmosfery, rozmowy, smaku. Bądź w tej jednej chwili. To zdrowo, ale także przyjemnie. Taka chwila sprawia, że zauważasz posiłek, nie musisz kupować droższych składników czy czegokolwiek poprawiać - ciesząc się tym, co masz w danej chwili zerujesz w sobie chęć poprawiania czegoś, co tak naprawdę działa. W jednym z moich ulubionych seriali główny bohater uczył znajomą picia alkoholu. Ona myślała, że chodzi o to, by wypić jak najszybciej całą butelkę, ale on (pijak z doświadczeniem) ja zatrzymał, mówiąc "czekaj, czy nie jest Ci teraz miło, ciepło, przyjemnie? To przystopuj. Chodziło Ci o osiągnięcie tego stanu. Teraz go masz, ciesz się tym. Nie pij, bo pójdziesz dalej. Zaczekaj, a jeśli zacznie mijać, wypij trochę, by do niego wrócić."
Uczestnicząc w tym wszystkim, co tak naprawdę lubimy w naszej codzienności (zakładam, że robimy rzeczy, które lubimy) i zagłębiając się w te czynności, chłoniemy je na 100% i mamy więcej przyjemności z każdej z tych rzeczy. A przecież część naszych zakupów robimy dlatego, że nie mamy dość przyjemności i szukamy jej więcej. Więcej wrażeń, więcej smaków, więcej wolności, więcej adrenaliny, więcej wypoczynku, więcej rozrywki... Jest spora szansa, że mamy to wszystko, tylko dajemy temu przejść obok. Świadome uczestniczenie we własnym życiu pozwoli zwolnić czas, który nieubłaganie ucieka. Tworzenie wspomnień go cofa.
Na koniec proste pytanie, które warto sobie zadać - jak często "zabijam czas"? Czy naprawdę mam go za dużo, że z taką lekkością go zabijam? Na co tak nie mogę się doczekać, że zabijam czas, by już się tam znaleźć? Zabijanie czasu to główna przyczyna tego, że ucieka nam coraz szybciej. Lepiej wykorzystać każdą chwile oczekiwania, bo skoro mamy czas do zabicia, to możemy go użyć do czegokolwiek innego - czy to pożytecznego, czy po prostu przyjemnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz