środa, 8 listopada 2017

Wielowarstwowy Przekręt Energetyczny

Czy znasz ceny produktów, które kupujesz? Czy wiesz ile kosztuje masło, ser, papier toaletowy szampon, którego używasz? Czy 4 złote za kostkę masła, to drogi, czy tanio?

Jeśli nie znasz odpowiedzi na te pytania, to znaczy, że nie bierzesz oszczędzania na poważnie. Nie wystarczy kierować się tym, co udostępnia sklep. Nie warto korzystać z promocji "10% taniej", jeśli nie wiesz ile ten produkt kosztuje w innym sklepie, bez takiej promocji. Ale nie martw się - wiele osób, które zaopatruje się w hipermarketach, robiąc jedne duże zakupy co jakiś czas nie ma pojęcia ile kosztują podstawowe, najtańsze produkty. Aby oszczędzać musisz poznać ceny produktów - tych kupowanych codziennie i tych, które kupujesz regularnie.

Wystarczy zapamiętywać (lub zapisywać) ceny kilku produktów na każdych zakupach i porównywać je każdorazowo. W pewnej chwili zobaczysz, że są dni, gdy masło jest dwa razy droższe niż zwykle i wtedy go nie weźmiesz. To duża oszczędność. Mając listę codziennych sprawunków z zapisanymi na niej spodziewanymi cenami od razu będziesz wiedzieć, czy przepłacasz, czy też właśnie oszczędzasz. 

Są takie produkty, których nie kupujemy codziennie, ale używamy i raz na miesiąc musimy kupić. Dokładnie ten sam produkt może mieć bardzo zróżnicowaną cenę, dlatego warto wiedzieć ile zwykle płacimy za swój szampon, proszek do prania czy pieluchy dla dziecka. W ten sposób uzupełnimy zapasy w momencie, gdy produkty te będą najtańsze.

Zdziwisz się ile możesz zaoszczędzić tylko dzięki temu, że masz pojęcie o cenach tego, co faktycznie kupujesz. Ja się zdziwiłem kilka lat temu, więc wiem jakie różnice w cenach i pozorne promocje zdarzają się w sklepach.
Spotkałem się ostatnio z ciekawym przekrętem. Otóż, do osoby starszej (przeważnie) przychodzi przedstawiciel firmy energetycznej (przeważnie przedstawia się w taki sposób, że mamy wrażenie, że przychodzi od naszego dostawcy energii) i proponuje umowę na tańszą energię elektryczną. Niczego nieświadomy klient podpisuje umowę i od tej pory zaczynają się problemy.

Tu warto na chwilę się zatrzymać, gdyż wariantów tego przekrętu jest co najmniej kilka. Postaram się je omówić i zaproponować rozwiązanie każdego z nich.

Umowa na energię z nowym operatorem

Najczęściej okazuje się, że nowy operator owszem - dostarcza energię elektryczną odrobinę taniej niż dotychczasowy, jednak nie świadczy on usługi dystrybucji energii (część opłaty wynika ze zużycia energii czynnej, część z jej dystrybucji, czyli kosztów przesyłu). Zatem musimy ją sobie dostarczyć we własnym zakresie - kupić od dotychczasowego dostawcy. A to kosztuje. Dodatkowo, w umowie jest cesja lub upoważnienie do rozwiązania dotychczasowej umowy. Jeśli więc korzystamy z jakiejkolwiek oferty promocyjnej (a z tych korzysta znacząca większość odbiorców), to musimy operatorowi zapłacić koszta zerwania umowy. W ten sposób automatycznie będziemy kilka tysięcy złotych w plecy (a w najlepszym razie kilkaset złotych). To się zupełnie nie opłaca.

Najlepiej byłoby w ogóle nie wpuszczać nikogo, kto chciałby podpisać taką umowę. Ale jeśli dowiadujemy się po fakcie, że na przykład dziadkowie podpisali coś takiego, należy czym prędzej skontaktować się z dotychczasowym operatorem i unieważnić umowę. Warto też zgłosić na policji próbę oszustwa (niepoinformowanie o wszystkich warunkach umowy może być tak potraktowane), a nawet zastrzec numer dowodu, który widnieje w umowie. Koniecznie trzeba poinformować swoich bliskich, by nie podpisywali żadnych umów tego typu. A jeśli chcą coś podpisać, niech wezmą umowę do przejrzenia i skontaktują się z kimś, kto się na tym zna.

Ten pan tu nie pracuje

Istnieje jednak nieco inna wersja tego przekrętu, która otwiera nowe możliwości. Otóż po podpisaniu takiej umowy kontaktujemy się z firmą, by zweryfikować dane i "odkręcić" całą sprawę (mamy prawo do odstąpienia od umowy). Telefonicznie otrzymujemy jednak informację, że człowiek, który podpisał umowę nie jest pracownikiem firmy i nasze dane (jako klienta) nie figurują w bazie danych. Myślimy więc, że sprawa rozwiązana... nic bardziej mylnego.

Otóż teraz stać się może jedna z wielu rzeczy:
  • Człowiek faktycznie jest po prostu oszustem i pozyskał tylko nasze dane, by je sprzedać lub użyć (do kupna samochodu, wzięcia kredytu, zawarcia jakichś zobowiązań).
  • Oszust sprzeda teraz naszą umowę firmie, a mając upoważnienie do reprezentowania klienta może podjąć niekorzystne zobowiązania w kwestii umowy na dostawę prądu.
  • Firma poświadczyła nieprawdę i za jakiś czas otrzymamy rachunek za usługi związane z umową plus odsetki karne. Tłumaczenie, że uzyskaliśmy informację o nieważności umowy nic nie da - podpisana umowa to wystarczający dowód.
Należy bezwzględnie zastrzec swoje dane, a następnie udać się do siedziby firmy i uzyskać pisemne poświadczenie o nieważności konkretnej umowy. Tylko wtedy umowa faktycznie przestanie obowiązywać (przynajmniej w tej konkretnej firmie).

Zabezpieczenie idealne

Wciąż najlepszym zabezpieczeniem jest zapobiegać problemom. Gdy ktoś do nas dzwoni i jesteśmy zainteresowani ofertą, umówmy się w siedzibie firmy, lub zadzwońmy sami pod właściwy numer (pozyskany z pewnego źródła - na przykład ze strony internetowej zaufanej firmy), powołajmy się na dzwoniącą osobę i umówmy na wizytę konsultanta. Kiedy dzwoni do nas ktoś z naszego banku, zróbmy podobnie. Nie zgadzajmy się na nic, nie potwierdzajmy swoich danych, ale zadzwońmy do banku i dowiedzmy się o co chodzi. Ograniczone zaufanie to najlepsza postawa. Dzięki temu będziemy spać spokojnie.

wtorek, 24 października 2017

Po co oszczędzać?

Dla wielu osób oszczędzanie to pewnego rodzaju nawyk. Gospodarowanie finansami tak, aby część z nich odłożyć to styl życia. Jednak dla większości potrzebny jest skonkretyzowany cel, aby w ogóle zaczęły oszczędzać. Dla tych, którzy mają z tym problemy podpowiem, że najtrudniejsze są pierwsze 3 miesiące. Później oszczędzanie jest coraz łatwiejsze, aż w końcu oszczędza się "samo". Dzieje się tak, że oszczędzanie wyrabia charakter, który jest niezbędny do tego, by odkładać pieniądze i zacisnąć pasa. Ale aby przetrwać te pierwsze 3 miesiące musimy koniecznie wiedzieć po co oszczędzamy.

Konkretny cel

Najłatwiej oszczędzać na coś. Wycieczka, nowy telewizor, samochód - to doskonałe przykłady tego, na co możemy zbierać. Najlepiej, jeśli znając potrzebną kwotę, założymy sobie ile czasu zajmie nam oszczędzanie, a następnie wyliczymy ile czasu będziemy odkładać. Później musimy zmieścić się w wyliczonym terminie. To świetne, krótkie ćwiczenie, które pozwoli sprawdzić, czy zdołamy nauczyć się kontroli nad własnymi finansami. A nagrodą będzie kupno wymarzonego prezentu dla samego siebie. Te pieniądze można odkładać do szuflady lub na jakieś konto oszczędnościowe.

Na czarną godzinę

Bardzo popularne powiedzenie, z czasów naszych rodziców i dziadków (a więc wielopokoleniowe), to "pieniądze na czarną godzinę". Czarną godziną może być choroba lub utrata pracy. Tutaj cel nie jest skonkretyzowany, ale taki fundusz awaryjny może się okazać niezbędny. Powinien wynosić 3 - 6 miesięcy naszych wydatków (nie zarobków). Posiadając zapas gotówki na ten czas, możemy czuć się bezpiecznie wiedząc, że cokolwiek się nie stanie, poradzimy sobie bez dochodów 1 - 2 kwartały, a to powinno wystarczyć, by poprawić swoją sytuację finansową.  Pieniążki te najlepiej trzymać w domu - na przykład w oznaczonej kopercie, by mieć do nich dostęp w każdej chwili.

Poduszka finansowa

To podobny cel do poprzedniego, ale łączy się z kredytem mieszkaniowym. Szerzej o poduszce pisałem tutaj: Poduszka Finansowa - ile? po co? kiedy?

Kapitał początkowy

Ten cel najbardziej mi się podoba. Kiedy mamy pomysł na jakiś biznes, chcemy w coś zainwestować, potrzebujemy kapitału początkowego. Aby nie zaczynać na minusie, zamiast brać kredyt, najlepiej potrzebną kwotę odłożyć. Dobrze sprawdza się, gdy mamy pewne dochody i chcemy "przejść na wyższy poziom zarabiania". Przykładem niech będzie rentierka - posiadamy dwie kawalerki na wynajem. Pieniądze, które zyskujemy odkładamy, by kupić trzecie mieszkanie i je także wynająć. W ten sposób znacząco zwiększymy swoje zyski, bez pakowania się w kredyt. Te pieniądze, ze względu na sporą sumę, lepiej trzymać w banku.

Cel długoterminowy

Kupno własnego mieszkania czy oszczędzanie na emeryturę to cele na lata. Gromadzenie środków z przeciętnych dochodów będzie bardzo pracochłonne, ale może okazać się koniecznością, dlatego nie warto go lekceważyć mówiąc "co ja będę z tego miał za dwadzieścia lat". Regularne odkładanie może się tutaj nie sprawdzić z tego samego powodu, dla którego nie sprawdziły się książeczki mieszkaniowe. Inflacja przemieniła ciężko gromadzone poprzez odejmowanie sobie od ust pieniądze, w zaledwie jedną dobrą obecną pensję. Aby tak się nie stało, oszczędzane na emeryturę pieniądze należy inwestować - niezależnie od tego, czy w akcje, obligacje, czy na przykład w sztukę lub nawet w hobby. Wszystko po to, by ich nie stracić.

Mój przykład

Oszczędzam od lat, czasem z lepszym, czasem z gorszym skutkiem. Próbuję swoich sił na rynku akcji i funduszy inwestycyjnych (używam w tym celu konta osobistego w mbanku), zarabiałem na zakładach sportowych, spieniężałem kolekcje i zarabiałem na wiele niekonwencjonalnych sposobów (na przykład jako freelancer) i obecnie oszczędzanie jest moim sposobem na życie. Już dawno tego uzmysłowiłem sobie, że jeśli ograniczy się wydatki, można pracować mniej, a pozostały czas przeznaczyć na rozwijanie pasji, rekreację, czytanie książek czy uprawianie hobby. Wiem, że wiele osób "pracuje bo lubi", ale ja wolę robić to co lubię, a pracę traktować jedynie jako sposób na zdobycie na to funduszy. Co i wam polecam.

piątek, 13 października 2017

Coraz Bliżej Święta!

Nie, nie zwariowałem - Święta Bożego Narodzenia dają o sobie znać coraz wcześniej każdego roku. Więc, żeby być gotowym z prezentami, trzeba zaczynać zabierać się do ich kupowania także coraz wcześniej. Unikanie tłumów w sklepach to jeden aspekt sprawy. Z drugiej strony, część prezentów zamawiamy, a czas oczekiwanie na przesyłkę wydłuża się w okresie świątecznym. Po trzecie, nikt nie lubi przepłacać, a po Święcie Zmarłych, zaczną się świąteczne "promocje", czyli ceny powoli, lecz nieubłaganie zaczną być windowane w górę. To znaczy, że to teraz jest najlepszy czas na robienie zakupów w związku z prezentami. Pusto, tanio i jest czas, by się zastanowić lub zwrócić to, co przyszło pocztą.

piątek, 6 października 2017

Jak zyskać na zmianie ceny

Ceny przedmiotów, które kupujemy potrafią szybko się zmieniać. Najszybciej dzieje się tak, kiedy mamy do czynienia z promocją. Pojawia się - cena spada. Kończy się, następuje jej gwałtowny wzrost. Poniżej przedstawiam 2 sposoby na to, by zyskać na takich właśnie wahnięciach.

Spadek ceny już po zakupie

Jak często zdarza się, że promocja pojawia się w kilka dni po tym, jak dokonaliśmy zakupu? Zdążyliśmy rozpakować mebel, ustawić w pokoju, a tu nagle promocja i 200 złotych obniżki. Mebla nie oddamy, bo rozpakowany. Mimo to, możemy sobie tej obniżki udzielić.

Sposób zaprezentowany niektórzy mogą uznać za niemoralny, ale jestem zwolennikiem pilnowania własnego sumienia, a nie wprowadzania praw, które mają tego sumienia pilnować za nas. A zatem - jeśli komuś przeszkadza takie rozwiązanie, niech go zwyczajnie nie stosuje.

Kiedy zauważymy obniżkę na coś, co teoretycznie moglibyśmy zwrócić (ale już to rozpakowaliśmy), możemy pojechać do sklepu, dokonać kolejnego zakupu (ten sam produkt, tylko zapakowany), a następnie dokonać zwrotu, używając poprzedniego, droższego paragonu. W ten sposób odzyskamy różnicę w cenie.

Spodziewany wzrost ceny

Kiedy widzimy solidną promocję, najlepiej krótką i niespodziewaną, czasem warto dokonać zakupu, nawet jeśli nie potrzebujemy kupowanej rzeczy. Wszystko po to, by odsprzedać z zyskiem, gdy cena podskoczy. Aby dokonać szybkiej sprzedaży, wystarczy w sklepie ustawić się w pobliżu posiadanego przez nas przedmiotu i zaproponować odkupienie go osobie, która zdecyduje się na zakup w sklepie. Nie zapomnijcie powiedzieć, że macie dowód zakupu, więc gwarancja jest honorowana.

Może na co dzień szkoda na to czasu, ale gdy trafisz na szczególnie dobrą okazję, czasem warto się skusić.

niedziela, 24 września 2017

11 błędów w inwestowaniu, których nie możesz popełnić

Inwestowanie to niezwykle złożony i trudny temat. Istnieje bowiem wiele strategii inwestycyjnych i wiele produktów, które pozwalają na skuteczne pomnażanie majątku. Nie bez znaczenia jest również to, że każdy rynek różni się od siebie, stąd też konieczne jest jego dokładne przeanalizowanie i zrozumienie. Wiedzę taką uzyskuje się wraz z doświadczeniem, zatem na samym początku należy zachować szczególną ostrożność. 

Bez względu na wybraną strategię, produkty inwestycyjne wchodzące w skład portfela inwestycyjnego czy rynek, na którym będziemy inwestować, warto pamiętać o unikaniu kilku podstawowych błędów. Mogą one bowiem przekreślić szanse na wypracowanie satysfakcjonującej stopy zwrotu z inwestycji, a nawet niepotrzebnie narazić na istotne straty.

11 błędów, których nie możesz popełnić


1. Wiara w szansę na nieprawdopodobną fortunę


Jednym z podstawowych błędów początkujących inwestorów jest niewątpliwie wiara w szybkie pomnożenie majątku i uzyskanie wręcz nierealnej stopy zwrotu. Marzenia takie napędzane są licznymi historiami inwestorów, którzy w zaledwie kilka dni czy tygodni dorobili się majątku. Sprzyjają temu również liczne reklamy, głównie platform forexowych, które wzmocnione są zwykle sugestywnymi zdjęciami. Bardzo wysokie stopy zwrotu to również ogromne ryzyko, którego każdy inwestor powinien być świadomy.

2. Brak planu


Dokonując jakiejkolwiek inwestycji, warto pomyśleć o celu inwestycyjnym. Odniesienie sukcesu na giełdzie jest zdecydowanie prostsze w przypadku posiadania precyzyjnego planu. Powinien on określać między innymi cel i horyzont czasowy inwestycji. Określając satysfakcjonującą stopę zwrotu, będzie znacznie łatwiej wyjść z inwestycji. Oczekiwanie na jeszcze większe zyski bardzo często przynosi skutki odwrotne od zamierzonych.

3. Inwestowanie w produkty, których się nie rozumie


Złota zasada Warrena Buffett’a mówi o tym, by nie inwestować w to, czego się nie rozumie. Mowa zarówno o produktach inwestycyjnych, branżach jak i firmach. Nie warto podejmować niepotrzebnego ryzyka. Rozsądniej jest ograniczyć się jedynie do inwestycji, które nie mają przed nami tajemnic.

4. Koncentracja na zyskach


Kolejny istotny błąd to przesadna koncentracja na zyskach. Wielu młodych inwestorów każdego dnia analizuje wyniki portfela i sprawdza stopy zwrotu poszczególnych jego aktywów. Ceny nierzadko ulegają mniejszym lub większym wahaniom, toteż warto wykazać się cierpliwością.

5. Słuchanie porad innych


Korzystanie z rad rodziny czy bliskich jest czymś naturalnym, jednak w przypadku inwestowania zupełnie się nie sprawdza. Jeśli nie mamy w swoim otoczeniu eksperta w dziedzinie rynków finansowych, nie sugerujmy się wskazówkami wujków czy znajomych.

6. Brak dywersyfikacji


Szansa na uzyskanie satysfakcjonującej stopy zwrotu, przy stosunkowo niskim ryzyku, wymaga odpowiedniej dywersyfikacji portfela. Należy zatem pamiętać o tym, by “nie wkładać wszystkich jaj do jednego koszyka”. Zdecydowanie rozsądniej będzie podzielić dostępne środki na kilka różnych produktów inwestycyjnych w proporcjach odpowiadających własnemu profilowi ryzyka.

7. Rozdrabnianie się


Dywersyfikacja portfela jest niewątpliwie konieczna, jednak nie należy popadać w skrajności i inwestować w dziesiątki różnych produktów inwestycyjnych. Takie rozdrabnianie się istotnie utrudnia bieżące analizowanie portfela i dokonywania w jego ramach niezbędnych modyfikacji. Jest to szczególnie istotne w przypadku inwestorów, którzy nie żyją wyłącznie z giełdy i tym samym nie mają odpowiednio dużo czasu, by poświęcić się inwestowaniu w 100%

8. Ignorowanie sygnałów


Żyjemy w czasach, kiedy dostęp do informacji jest niemalże nieograniczony. Mowa tu zarówno o informacjach publikowanych bezpośrednio przez spółki jak i najróżniejszych raportach, analizach czy badaniach rynkowych. Każdy inwestor powinien w miarę możliwości na bieżąco je śledzić i w razie konieczności dokonywać niezbędnych zmian w swoim portfelu. Ignorowanie rynkowych sygnałów to bardzo duży błąd.

9. Przecenianie własnych możliwości


Kilka dobrych decyzji inwestycyjnych niezwykle często sprawia, że inwestorzy obrastają w piórka. Wiara w swoją nieomylność to najgorsza cecha inwestora. Zachowanie pokory sprawdza się zdecydowanie lepiej. Nie naraża na tak duże ryzyko i pozwala zgodnie z planem realizować obraną strategię inwestycyjną.

10. Podążanie za tłumem


Korzystanie z rad niedoświadczonych bliskich jest tak samo dużym błędem jak uleganie tzw. owczemu pędowi. Dlaczego podążanie za tłumem nie jest zalecane? Odchodzenie od obranej strategii naraża na ryzyko. Nie bez znaczenia jest również to, że pojawienie się takiego zjawiska jak owczy pęd z reguły jest jednoznaczne z tym, że na wejście w inwestycję jest już zdecydowanie za późno.

11. Uleganie emocjom


Giełda to nie tylko sposób na zarobienie dużych pieniędzy, ale również ich utratę. Duże straty notują zwykle ci inwestorzy, którzy nader często weryfikują wyniki swojego portfela i bardzo emocjonalnie podchodzą do spadków. Cykle koniunkturalne są czymś naturalnym, a po każdej bessie nadchodzi hossa. Warto o tym pamiętać.

Autorem wpisu gościnnego jest Jakub Górecki - ekonomista z pasji i wykształcenia. Na co dzień pełni rolę redaktora portalu finansowego MySaver.