
Dla jednych będzie to łapanie wielu srok za ogon, dla innych "dywersyfikacja", dla mnie jest to robienie wielu rzeczy (przynoszących dochód lub pozwalających oszczędzić) na raz. Pozwala mi to walczyć z nudą i wypaleniem. Wypełnić dzień wieloma czynnościami, które mają potencjał, ale nie czuć się przytłoczonym. A jeśli jedna z tych rzeczy wypali, cóż... wtedy jest fajnie. Oto moja droga, a raczej jej część, do niezależności finansowej bez typowej "pracy na etacie". To rozwiązanie nie jest dla każdego i być może nie przynosi spodziewanych zysków, ale pozwala mi zachować trzeźwy, nie zamglony umysł i zdrowie (mniej stresu, którego lekarz kazał mi unikać za wszelką cenę kilka lat temu).
Po pierwsze prowadzę bloga, a nawet kilka blogów. Zysku z tego wymiernego nie ma, ale jest to coś, co pozwala mi poczuć rytm tygodnia, publikując post co piątek (tutaj), co wtorek (tam) oraz w innych okresach jeszcze w paru miejscach. To dla Was oczywiste - w końcu czytacie ten post, więc musiałem go opublikować. Jak wspomniałem - zysku z tego nawet nie liczę, ale lubię pisać, zebrać myśli na jeden konkretny pomysł, a co jakiś czas dowiedzieć się, że komuś jakiś mój pomysł się przydał.
Po drugie porządki. Jestem kolekcjonerem, na skraju zbieractwa. Wszystkie moje rzeczy są nadal ułożone i niezaniedbane (czasem tylko trochę zakurzone). Nie mam żadnego robactwa, ale ilość przedmiotów wymknęła się spod kontroli. Od lat próbuję je uprzątnąć, a że większość to nie są bezwartościowe śmieci (a wręcz przeciwnie), to staram się znaleźć im nowy dom. Mam wystawionych mnóstwo aukcji na Allegro Lokalnie i jeśli macie chęć coś ode mnie kupić - zapraszam. Obecnie wszystkie moje ogłoszenia objęte są darmową wysyłką w ramach Smart, a jeśli nie macie zaufania do sprzedawców na tej platformie (bo na "lokalnie" nie można wystawiać komentarzy), to być może macie zaufanie do mnie.
Porządki zajmują sporo czasu, podobnie jak robienie zdjęć a następnie wystawianie ogłoszeń. To także jest moje zajęcie "codzienne" - kiedy mam czas, wystawiam kilka ogłoszeń rzeczy, z którymi zgodziłem się rozstać. Skala jest olbrzymia!
Po trzecie piszę scenariusze i pomoce do gier RPG, które to gry są moją pasją już od ponad trzech dekad (stąd rzetelność drugiego bloga, o którym pisałem wcześniej). Sprzedaję te narzędzia RPGowe na stronie DriveThruRPG, gdzie można kupić ich elektroniczne wersje (planuję rozszerzyć działalność o fizyczne wydania) - jeśli ktoś zainteresowany jest tym, co tworzę, zachęcam do zakupu. To najprzyjemniejsze z rzeczy, którymi się zajmuję - tutaj naprawdę się spełniam. Jest to też najbardziej wymagająca część moich codziennych zajęć.
Po czwarte pisuję opowiadania erotyczne dla dorosłych (dorosłych czytelników, którzy są ich ciekawi zapraszam na stronę https://erotyczneopowiadania.blogspot.com/ , ale tylko pełnoletnie osoby). Tam też znajduje się sposób na to, jak wesprzeć moją twórczość przez chociażby postawienie mi przysłowiowego piwa. Pisuję także opowiadania fantastyczne, ale te albo ukazują się w miejscach ode mnie niezależnych (magazyny fantastyczne, zbiory opowiadań), albo wysyłane są na konkursy literackie (tak, zdarzało mi się zajmować miejsce na podium).
To nie są wszystkie moje "codzienne zajęcia zarobkowe", ale te, które zdecydowałem się tutaj przedstawić. Domyślam się, że mógłbym bardziej skoncentrować się na jednym z nich i osiągnąć wymierne zyski, ale chyba lubię pchać kilka tematów na raz i zawsze mieć coś do zrobienia, choćby tylko dla poczucia, że coś robię. Po chorobie potrzebowałem tego poczucia bardziej niż czegokolwiek i teraz nie umiem się bez niego obejść.
Czy to dywersyfikacja? Chyba nie, bo nie wiąże się z rozrzuceniem dochodu na wiele źródeł, by któreś zawsze procentowało (tak postępuję z inwestycjami).
Czy to łapanie wielu srok za ogon? Pewnie bardziej, bo przez to podejście nie osiągam wymiernych wyników w żadnej dziedzinie, jak mogłoby to mieć miejsce, gdyby zdecydował się poświęcić jednemu celowi.
Ale wymierny skutek jest jeszcze jeden - nie mając codziennej, dziennej pracy na etacie, mogę poświęcić więcej czasu rodzinie (i sobie samemu, o czym wiele osób zapomina i gubi sens). To jest bezcenne. Praca jest potrzebna, żeby nie zwariować (a nie tylko dla zarabiania pieniędzy), natomiast kiedy zaczyna rządzić życiem trzeba się zastanowić, czy warto. Ja uznałem, że nie warto i teraz raczej "zajmuję się" niż "pracuję". Mam pomysły, projekty i zadania, a nie konieczność robienia czegoś i wykonywania poleceń przez osiem godzin dziennie. Nie robię też chyba nic ważnego, więc mniejsza odpowiedzialność i mniejszy stres z tym związany działa dobrze dla mojego zdrowia. Wiem, że wiele osób nie może sobie pozwolić na luksus sytuacji, w której ja się znalazłem. Polecam jednak dążyć do stanu, gdy będziecie chcieli coś robić, a pieniądze, które to coś przyniesie staną się dodatkiem, a nie efektem ciężkiej walki dzień po dniu.
Jeśli jesteście ciekawi moich pomysłów lub chcecie kupić coś, pochodzącego z mojej kolekcji - teraz macie okazję, bo podałem odpowiednie linki. Jeśli będziecie chcieli wspomóc mnie - czy to dobrym słowem, czy postawić piwo, to także macie taką możliwość. Dzięki wszystkim, którzy czytają moje posty, bo jeśli są takie osoby, to tym bardziej warto je tworzyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz