
Ja wiem, że większość moich czytelników uzna, że ten post jest głupi. Tym samym oznajmiam, że nie jest on dla tej większości. Ja rozumiem reakcję typu "jakbym wiedział, że się przewrócę, to bym się położył". Rzecz w tym, że pomysł na którym oparłem dzisiejszy wpis stosuję od wielu lat i działa on na mnie (i moją rodzinę), natomiast nie działa na moich znajomych, którzy zupełnie go nie rozumieją. No, ale oni nie widzą związku pomiędzy przyczyną a skutkiem, a przynajmniej nie rozumieją go w sposób, w jaki ja go widzę. Dla mnie to analiza ryzyka i trzymanie się bo bezpiecznej stronie (najchętniej nie podejmowanie żadnego ryzyka, przy którym strata wielokrotnie przewyższa potencjalny zysk). Statystyka mówi sama za siebie. Zatem wpis ten jest dla ludzi, o usposobieniu podobnym do mojego. Inna sprawa, że ci ludzie prawdopodobnie już stosują tę metodę bez czytania mojego wpisu...
Od lat trzymam się zasady, wedle której ograniczam potencjalne nagłe wydatki. Na przykład jeżdżąc zgodnie z przepisami i parkując jedynie w dozwolonych miejscach. Nie ważne jak daleko trzeba będzie dojść i jak długo jechać - nie łamię prawa. Skoro nie łamię prawa, to nie płacę mandatów, gdyż po prostu nie są one wystawiane. Gdy rozmawiałem ze zmotoryzowanymi znajomymi, każdy z nich ma na koncie przynajmniej (średnio) jeden mandat rocznie. Ktoś kto nie miał mandatu w ciągu ostatniego roku, w ubiegłym miał ich kilka - o to mi chodzi ze średnią. Nawet jeśli nie są to wysokie mandaty (a teraz są coraz wyższe), to nadal jest to niepotrzebnie wydane kilkaset złotych. To cena fajnej planszówki, paru komiksów lub kilku książek! Zawsze do mnie to przemawiało.
Dbam o rzeczy, które dzięki temu wolniej się zużywają i wymagają wymiany o wiele rzadziej. Na przykład - nie używam pralki drugi raz, bezpośrednio po zakończeniu cyklu prania, tylko daję się schłodzić silnikowi (poradził mi to pan od naprawy pralek), dzięki czemu faktycznie sprzęt wytrzymuje dłużej. To w ogóle zadziwiające o ile lepiej działają sprzęty AGD, kiedy przestrzega się porad zawartych w instrukcji. Równie zadziwiające jest to, jak wiele osób ignoruje to w imię wygody czy oszczędności czasu (nie czuję straconego czasu robiąc godzinną przerwę pomiędzy cyklami prania, czy niewygody otwierając szeroko zmywarkę, kiedy słyszę, że skończyła myć naczynia).
Owszem - nie wiem o ile przedłużam żywotność urządzeń ani czy akurat dzisiaj dostałbym mandat, gdybym pojechał szybciej (i zaoszczędził kwadrans). Wiem natomiast, że w całkowitym rozrachunku jestem, jakoś tam, do przodu. Większość z Was, podobnie jak moi znajomi, uznają, że i tak będą przekraczać prędkość, bo się spieszą, a ryzyko mandatu nie jest wysokie, a ten jeden mandat rocznie, to stać ich, żeby zapłacić. Ten post nie jest dla tych osób! Ja wole bez stresu, bez ryzyka, nieco wolniej, nieco dłużej - jeśli Ci to nie przeszkadza, prawdopodobnie skorzystałbyś/skorzystałabyś na tym wpisie, gdybyś już tak nie postępował/a.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz