piątek, 6 marca 2026

Cała prawda o Edukacji

Z uwagi na swój wiek i doświadczenie, zdecydowałem się dzisiaj skierować swoje słowa do młodych, do których jednak prawdopodobnie one nie dotrą (bo nie czytają blogów). Być może jednak ci, którzy czytają, podzielą się tym tematem i swoim doświadczeniem w tej dziedzinie z młodymi w ich otoczeniu, którzy być może chcą ich słuchać. Chodzi mi o edukację i jej korelację z rynkiem pracy, oraz płacą. To nie jest tak, jak mnie mówiono, więc zapewne nie jest też tak, jak mówią Wam. Obiecuję także zwrot akcji, który być może sprawi, że tego tekstu nie skwitujecie jedynie stwierdzeniem "przecież wiadomo, że tak jest". Być może uznacie, że jest tu coś więcej.

Na początek śmiało napiszę tutaj niepopularną opinię o tym, że przedstawiciele wielu zawodów (głównie pracownicy biurowi, korporacyjni i urzędnicy, ale nie wyłącznie), nawet pracując na danym stanowisku przez lata, nie bardzo wiedzą co robią. Nie potrafią ocenić, czy ich praca jest ważna, trudna i unikalna. Większość myśli, że ma doświadczenie, a to jedynie przepracowane lata. Nowy pracownik, jeśli jest zdolny, może się nauczyć wykonywania tych obowiązków w kilka tygodni, maksymalnie w parę miesięcy. To smutna konkluzja, ale tak jest w bardzo wielu przypadkach - jedynie specjaliści się bronią. Bardzo często także ich przełożeni, aż do pewnego poziomu, także nie wiedzą co robią. Dostają polecenia z góry i pilnują wykonywania tego polecenia. Uczestniczą w procesie, o którym nie mają pojęcia. Realizują fragment większej całości, albo prowadzą marginalną obsługę dokumentacji, wprowadzają dane lub obsługują klienta przekazując mu usługi, produkty i informacje, przygotowane przez kogoś innego. I nic w tym złego!

Rzecz w tym, że większość pracy wykonywanej w ten sposób wpływa na ekonomię i ergonomię przedsiębiorstwa. Po prostu potrzeba dużo takich właśnie osób do obsługi tych kilku jednostek, które faktycznie wiedzą co robią i na których oparte jest działanie całej firmy. O wiele wydajniej jest nauczyć pracownika niższego szczebla wykonywania kilku prostych obowiązków niż wtajemniczać go w powody, dla których musi to robić i tłumaczyć działanie całego mechanizmu, zamiast opisać jedynie funkcję jednego trybiku.

To jednak sprawia, że pracując na tego typu stanowisku:
  • nie nabywasz (prawie) żadnych nowych umiejętności, nie rozwijasz się,
  • zapominasz te rzeczy, na których nauczeniu się spędziłeś czas w szkołach, często bardzo dobrych,
  • nie będziesz wiele zarabiać, bo łatwo Cię zastąpić (chociaż myślisz inaczej),
  • masz niewielkie szanse awansu i prawie zerowe szanse awansu na stanowisko dobrze płatne i wychodzące poza schemat,
  • nie wykorzystujesz potencjału i nie masz szans wykazania się (a co za tym idzie - patrz punkt powyżej),
  • nie czerpiesz satysfakcji, wypalasz się, tracisz entuzjazm (ten, który pojawiał się, kiedy na studiach zainteresował Cię jakiś temat), 
Wniosek - do takich prac potrzebny jest często papierek, który potwierdza "wykształcenie", a nie prawdziwa wiedza. Idąc w tym kierunku musisz mieć tego świadomość (albo jedynie "złapać" staż i lata doświadczenia zanim będą Cię mogli zatrudnić tam, gdzie naprawdę chcesz pracować). Jeśli planujesz spokojnie pracować za tę pensję, nie mieć stresów i wysiłku - to jest droga na lata.

Jeżeli planujesz coś więcej (i nie ma nic złego w tym, że nie planujesz!), to już na etapie szkoły musisz zmienić swoje podejście. Tutaj musi Ci nie zależeć na papierku, ale na wiedzy. Właśnie dlatego MUSISZ wykorzystać cały dostępny czas. Kiedy jesteś w szkole, w klasie czy na studiach, nie olewasz. Słuchasz tego, czego uczą, doczytujesz samemu, robisz zadania i naukę danego tematu uznajesz za skończoną, gdy w pełni go rozumiesz.

Skoro spędzasz w szkole te 8 godzin, to nie marnuj ich na grzebanie w telefonie. To czas przeznaczony na naukę i żeby nie był stracony, ucz się wykorzystując go w stu procentach. I tak siedzisz w szkole (na uczelni), więc co Ci szkodzi? Czy więcej przyjdzie Ci z grania w głupią grę na telefonie? Prawdopodobnie nie. Każda rzecz dodatkowa, której się nauczysz sprawi, że wyprzedzisz kolegę z ławki obok. Więc skoro "tracisz" w szkole 8 godzin każdego dnia - czy coś robisz, czy nie, lepiej coś robić. Powtórzę - to te same osiem godzin, czy coś robisz czy nie!

Dodatkowym bonusem takiego postępowania będzie wykształcenie w sobie nawyku wykorzystywania dostępnego czasu oraz łatwość wyrobienia sobie opinii pracowitego. Kiedy pójdziesz do pierwszej (drugiej i kolejnej) pracy, nie odpuszczaj - jeśli pracujesz osiem godzin, to pracuj i nie olewaj. I tak jesteś "uwięziony" przez osiem godzin - pracowanie w tym czasie Ci nie zaszkodzi. Może to da Ci awans, a może nie, ale z pewnością sobie nie zaszkodzisz. Ja bywałem niemiło zaskoczony tym, jak niewiele pracy wykonują moi współpracownicy dysponując tym samym czasem pracy, póki nie zrozumiałem, że im po prostu jest dobrze tu, gdzie są i zależy im tylko na tym, żeby "spędzić" kolejny dzień, który przybliży ich do wypłaty.

Na koniec smutna prawda - dyplom to tylko papierek. W obecnych czasach ma je prawie każdy. Sam dyplom nie sprawi, że będziesz więcej zarabiać - w najlepszym razie pozwoli Ci zarobić podobną kwotę za nieco lżejszą pracę. Ale nie będzie to szczególnie wysoka stawka, bo tę zarobisz tylko dzięki temu, że robisz więcej i lepiej niż inni. Aby to osiągnąć musisz więcej wiedzieć, więcej umieć i być bardziej pracowity. Musisz tworzyć własną jakość, zamiast jedynie wypełniać etat. To więcej niż wykonalne, ale nie wymaga studiów, a ciężkiej pracy. To nie jest tak, że kończysz studia, a reszta dzieje się sama. Lepiej być dobrym mechanikiem czy hydraulikiem bez studiach niż znudzonym przekładaczem papierków w jakimś biurze z dyplomem oprawionym w ramkę.

Nie można utyskiwać na to, że pracownik bez studiów zarabia więcej. Dyplom nie jest gwarantem zarobków - studia to szansa na nauczenie się więcej niż umie przeciętny hydraulik. Jeśli potraktowałeś studia jako sposób na zdobycie papierka, to właśnie tyle z tego masz - znajdziesz pracę, w której nie będziesz musiał przepychać kibla, ale człowiek, który potrafi to zrobić, ma doświadczenie i jest na tyle pracowity, by je wykorzystać, zarobi więcej niż Ty za biurkiem. Bo ludzie płacą za faktycznie wykonane zadania, a nie za to, że kiedyś odbębniłeś kilka dodatkowych lat w szkole i masz potwierdzenie tego faktu oprawione w ramkę.

Uczyć się samemu jest trudniej niż iść do szkoły, gdzie ktoś opowie Ci wszystko niemal bez Twojego udziału. Rzecz jednak w tym, że osoba, która uczy się samemu wykazuje się determinacją i z pewnością nie zmarnuje czasu, spędzonego nad książkami. Ona nie chce zaliczyć egzaminu, tylko posiąść wiedzę. Gdyby więcej osób z taka determinacją chodziło do szkół, a osoby, które chcą tylko dostać papier zwolniły dla nich miejsca na uczelniach i siedziały w domu przed konsolą, mielibyśmy prawdziwszy obraz świata. Edukacja to szansa, a nie wartość sama w sobie. Wykorzystaj tę szansę zamiast utyskiwać na to, że ktoś kto faktycznie się postarał zarabia lepiej niż Ty - z dyplomem ukończenia studiów wyższych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz