piątek, 27 lutego 2026

Życie w pętli

Zauważyliście, że kiedy już macie wszystkie urządzenia, które chcieliście mieć, osiągacie stan, kiedy wszystko działa i nie musicie kupować niczego dodatkowego, coś się psuje i zużywa i kiedy wymieniacie ten jeden niedziałający sprzęt, psuje się następny i kolejny? No właśnie. Współczesny sprzęt zaprojektowany jest tak, byśmy nigdy nie osiągnęli stanu, kiedy "mamy wszystko, czego nam potrzeba". Nieustannie musimy wymieniać zepsutą rzecz na nową, z założenia lepszą, a w praktyce taką, która też niebawem się zepsuje i będzie wymagała wymiany. Powyższe sprawia, że nie możemy przeskoczyć pewnego etapu - nawet jeśli udaje nam się odkładać pieniądze, są one wydawane wciąż na te same rzeczy! W dodatku te rzeczy są coraz droższe, a więc nawet jeśli dostajemy podwyżkę, to rekompensuje ona tylko zmianę cen, a nie pozwala nam "wejść na kolejny poziom". To skłania do refleksji i nasuwają się dwa wnioski.

Po pierwsze - samo odkładanie pieniędzy nie wystarczy. Trzeba dodatkowo inwestowac tę nadwyżkę, by (przynajmniej) nie traciła na wartości. Trzeba dać sobie szansę na jakiś profit z tytułu oszczędzania.

Oraz po drugie - warto wymieniając zepsute sprzęty na nowe, zastanowić sie nad zastąpieniem ich dawną, niepsującą się wersją. I to, uważam, jest sposób na przerwanie pętli. Skoro współczesne rzeczy szybko się psują, a niegdysiejsze były używane przez lata (nawet jeśli nie były aż tak wygodne), to może czas wymienić część przedmiotów na takie sprzed lat?

Oto, na szybko, kilka przedmiotów, które warto posiadać w wersji "jak kiedyś":
  • Garnki, a już szczególnie patelnię. Ciężka, żeliwna patelnia, albo taka porządna z nierdzewki jest może nieco trudniejsza w obsłudze niż współczesne patelnie z powłokami, ale za to jest nieśmiertelna. Dosłownie - można ją przekazywać z pokolenia na pokolenie.
  • Narzędzia - te najprostsze, nieelektryczne. Kiedyś za ich pomocą można było dokonywać dowolnych napraw, więc i teraz się da. Dobry (stary) młotek, wiertarka z korbą (może nie zastąpi udarowej do żelbetu, ale w pracach stolarskich sobie poradzi), dłuta, strugi, piły. To wszystko można kupić i używać.
  • Sweter, najlepiej robiony na drutach z owczej wełny. Porządnie wykonany może być przekazywany z pokolenia na pokolenie (chociaż ja wyrosłem ze swetra po dziadku, który nowił także mój taka, to dostanie go mój syn, bo nadal jest w bardzo dobrym stanie). Są o wiele trwalsze niż ubrania produkowane w fabrykach i cieplejsze nić bielizna termiczna. Nie ma to jak natura.
  • Nóż, szczególnie stary, wojskowy, który sprawdzi się w terenie. Kiedyś nóż (w szczególności wojskowy) robiony byłtak, by przetrwać wszystko. Można go ostrzyć niemal w nieskończoność, nie złamie się, raczej nie wyszczerbi (chyba, że zrobimy to specjalnie). Przecina skórę zwierzęcą, kości, ostrzy patyki, można nim strugać i przekroi niemal wszystko. Sprawdzi się więc także w kuchni.
  • Metalowy kubek. Zwyczajny, najprostszy. Wciąż można w nim pić kawę czy herbatę, a jest niezwykle wręcz trwały. Charakter ma nieco surowy - przyznaję, ale za to jest nie do zdarcia.
Moja rodzina, która mieszkała w miejscu, gdzie ciepłą wodę trzeba było sobie zagrzać, do niedawna używała w tym celu starej pralki (trochę nowszej niż Frania, ale o tej samej budowie). Działało doskonale przez cztedzieści lat. Dopiero dociągnięcie wodociągu zakończyło ten system, ale pralka, nadal w stanie nadającym się do użycia, wylądowała w piwnicy "na wszelki wypadek". Posiadanie "starych, dobrych" rzeczy może się okazać sposobem na przerwanie pętli. Albo chociaż na rozciągnięcie jej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz