piątek, 12 lutego 2021

Bilansujemy domowy budżet

Dzisiaj wpis dla tych, którzy chcą uporządkować swoje finanse. Dla tych, którzy nie wiedzą gdzie uciekają ich pieniądze. Dla tych, którzy zastanawiają się na co ich stać. W końcu dla tych, którzy chcą raz na zawsze uporządkować domowe wydatki. Jeśli chcesz zapanować nad domowym budżetem, to jest wpis dla Ciebie. Zaczynamy.


Czym jest budżet domowy


Budżet domowy to zestawienie wszystkich wpływów i wydatku, które składają się na funkcjonowanie gospodarstwa domowego. Zestawia on wpływy domowników, które trafiają do budżetu oraz wszelkie wydatki. Nadrzędną zasadą zarządzania budżetem domowym jest to, by wydatki nigdy nie przekraczały wpływu. Planując budżet, który zamknie się stratą mamy do czynienia ze złym zarządzaniem, w którego wyniku tworzy się dziura budżetowa.

Dziura budżetowa - wynik złego zarządzania budżetem


Dziura budżetowa, czyli dług, ma tę właściwość, że trzeba ją załatać, przeważnie za pomocą dalszych pożyczek. Te z kolei skutkują odsetkami. Im więcej pożyczamy, tym większe odsetki, a co za tym idzie tym większa wyrwa w naszym budżecie. W którymś momencie nie jesteśmy już w stanie spłacać zaległości i bankrutujemy. Aby uniknąć tej ewentualności należy przede wszystkim dbać o nie tworzenie się dziury budżetowej, dobrze zarządzać swoimi finansami, a w razie wpadki natychmiast reperować zniszczenia.

Wpływy


A teraz już bierzemy się za nasz budżet. Na początek musimy wiedzieć jakimi kwotami dysponujemy, a zatem musimy określić wpływy do budżetu. Z grubsza będą to:

  • Pensje wszystkich członków rodziny,
  • Stypendia,
  • Odsetki z lokat i kont oszczędnościowych,
  • Dywidendy
  • Zysk z pracy dodatkowej (na przykład ze sprzedaży własnych tekstów),
  • Zysk ze sprzedaży niepotrzebnych rzeczy przez internet,
  • i inne, indywidualne źródła dochodu.
Od razu widać, że uwzględnienie wszystkich zysków wymaga tworzenia budżetu co miesiąc, gdyż każdego miesiąca kwoty te mogą się różnić. Nie szkodzi - takie indywidualne podejście do własnych finansów każdego miesiąca może nam tylko pomóc, a zwiększające się wpływy do budżetu są bardzo budujące.

Wydatki


Teraz ta mniej przyjemna strona równania. Wydatki to przede wszystkim:

  • 10% wpływów od razu trafia na osobne konto z przeznaczeniem na inwestycje lub oszczędności (moja propozycja, która pomoże stale zwiększać wpływy do budżetu)(można z tego zrezygnować jeśli budżet się nie bilansuje, ale proponuję zrobić co się da, by udało się uwzględnić tę pozycję),
  • Opłaty stałe: mieszkanie, media, telefon i internet (choć można rozważyć zmianę taryfy na mniejszą), czyli te wydatki, które musimy zapłacić - co do tych kwot trudno dyskutować (choć nie jest to zupełnie niemożliwe),
  • Raty kredytów,
  • Jedzenie (tego też trudno uniknąć, ale w przypadku braku bilansowania się budżetu, to tutaj w pierwszej kolejności poszukamy oszczędności - to największa kwota, a zatem każde 5% oszczędności, które tu znajdziemy, przełoży się na konkretne pieniądze),
  • Transport,
  • Hobby i przyjemności (tu można się ograniczać, jeśli wydajemy za dużo, ale przeważnie mieszczą się tu niewielkie kwoty, gdyż samo wpisywanie ich do budżetu samo w sobie sprawia, że staramy się ograniczać)
  • Lekarze i leki,
  • Naprawy (często lepiej naprawiać, niż kupować nowe),
  • Ubrania, RTV i meble (coś, czego nie kupujemy codziennie i z czym w razie czego możemy się wstrzymać),
Ograniczyć należy:
  • słodycze,
  • napoje gazowane,
  • drożdżówki (te kupowane z przyzwyczajenia, do zjedzenia w biurze),
  • zamawianie jedzenia (niech będzie dobry powód),
  • wyjścia do knajp (niech to będzie okazja, nie codzienność),
  • prezenty (wiem, że robienie prezentów należy do przyjemności, ale czasem lepiej poświęcić czas i kupić coś wyjątkowego, osobistego niż wydać więcej, by ceną zamaskować brak starannego wyboru),
  • nałogi - papierosy są drogie, alkohol też nie tanieje, a i na lekarzy wydamy mniej, gdy z nich zrezygnujemy (jednak wiem, że taką radę w kwestii oszczędzania daje ten, kto nigdy nie miał problemów z nałogami),
Zrezygnować należy z wydatków takich jak:
  • kawa na mieście (na tym najwięcej przepłacamy),
  • kupowanie śniadania i lunchu (zabierajmy je z domu),
  • woda butelkowana (ta w kranie jest dobra),

Bilans musi wyjść na zero (a właściwie na plus)


I jak poszło? Wydatki przewyższają wpływy? W takim razie trzeba doprowadzić do tego, by tak nie było. Jeśli nie możemy zwiększyć dochodu (sprzedać więcej tekstów lub starych, niepotrzebnych rzeczy, albo uzyskać podwyżki (w żadnym razie nie pożyczki!), to musimy spróbować obniżyć wydatki. 

Przypominam, że zaplanowanie budżetu na minus i realizowanie go pomimo wiedzy, że stworzy się dziura budżetowa jest błędem i za wszelką cenę powinniśmy unikać tej opcji. Być może wiązać się to będzie ze zmianą pracy, może przeprowadzką w tańsze miejsce, może trzeba będzie przez jakiś czas przeżyć na smażonym ryżu (bardzo prosta, smaczna i tania potrawa) a może trzeba będzie zrezygnować z telefonu - sposób jednak musi się znaleźć.

A jeśli Twój bilans zamknął się plusem, możesz pomyśleć o stworzeniu jakiegoś funduszu dodatkowego (na przykład na wakacje), zaplanować jakiś większy zakup albo zwiększyć kwotę na inwestowanie (zakup akcji lub funduszy inwestycyjnych - bardzo łatwo można to zrobić za pomocą konta w mBanku).

Na razie jednak prześledź wyniki przez kilka miesięcy (pół roku?), sprawdź jak się bilansuje, uświadom sobie na co ile wydajesz i postaraj się doprowadzić dobowy budżet do sytuacji, w której to Ty będziesz nad nim panować. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz